Przepowiednia wróżki: Czego dowiedziałam się o swojej przyszłości?

polregion.pl 1 dzień temu

Dzisiejsze wpisy w pamiętniku przypominają mi, iż życie to nieskończona gra kart, w której każda rozgrywka zostawia ślad w sercu.

Co, biedaczku, ciekawi cię przyszłość? rzuciła mnie przenikliwym spojrzeniem właścicielka przytulnego domu, nie przestając rozkładać kart na stole.
Usiadłam tak przerażona, iż prawie przylegałam do krzesła, skinęłam głową i nieśmiało spojrzałam w ciemne, nocne oczy staruszki.
Aż się przytulnie czujesz, jak w niebiańskim królestwie! westchnęła i skrzyżowała się, na jej ustach pojawił się ledwo zauważalny, nostalgiczny uśmiech. Twoja babcia była taką wielką damą! Wysoka, dostojna, szyja i klatka piersiowa niczym łabędź. A jaki miał rozum! Szkoda, iż skończyła dopiero czwarty rok szkoły wojna popsuła plany, bo inaczej poszłaby daleko, uwierz mi

Babcia Ewelina, przypominając sobie coś ze swojego życia, chwilowo zamilkła, po czym podniosła głowę i kontynuowała:
A jak język potrafił się wykręcić, gdy dziewczyna była rozgniewana! Kobiety bały się jej gniewu. Całe dnie spędzały na modlitwie za szczęśliwe małżeństwo! zachichotała złośliwie. Nic dziwnego, iż Natalia, choć zamężna, kiedy spojrzała w czyjeś oczy, to od razu mężczyzna znikał! A ona, przebiegła, jeszcze i w twarz mu się uśmiechała! Dziadek twój miał jednak w sercu wielką miłość i był do niej wierny. A jej spojrzenia w chłopaków to tylko zabawka, uśmiechnęła się serdecznie Ewelina.

Babciu Żeniu, przyjaźniłaś się z moją babcią? nie wytrzymałam ciekawości.
Ojej, kochanie, my byłyśmy jak nić i igła zawsze razem. A jak się bawiliśmy w młodości! mrugnęła chytrze, a w jej oczach rozbłysły złote iskrzyki. A wiesz, kto mnie nauczył wróżyć? spytała, przyciskając oczy.

Moje brwi uniosły się:
Czy to nie była babcia Natalia?! westchnęłam zachwycona.
Tak, to ona! potwierdziła staruszka z dumą.
Co tam widzisz w tych kolorowych kartach na pierwszy rzut oka? przeciągnęła palcami po wachlarzu kart. A Natalia spojrzy na nie i od razu wszystko zrozumie! Powie, co było, a co będzie z człowiekiem. Tak właśnie, wnuczko! dodała uroczystym tonem. Powoli przejmowałam się od niej tę mądrą sztukę.

Babciu, czy to wszystko prawda? nie powstrzymawszy się, wybuchnęłam śmiechem, patrząc na srebrne kosmyki wypływające spod chusty.
Nie śmiej się, dziewczynko! obniżyła głos wróżka, przyciskając mnie swoim spojrzeniem.

Zimny dreszcz przeszył mnie po plecach:
Babciu Żeniu, przepraszam, żartowałam! podniosłam niewinne oczy.
Ech, Franciszku niewierny! mruknęła już nie tak groźnie.
Dobrze, wybaczam! Jesteś jeszcze mała, czego mam od ciebie wymagać? dodała łagodnie. Ale pamiętaj moje słowa: nie obejdziesz się z narzeczonym i koniem!

Babciu Żeniu, czy mam już narzeczonego? zapytałam, wpatrując się w wróżkę.
Och, piękna! Chcesz zajrzeć w przyszłość? uśmiechnęła się, a jej zmarszczki błyszczały. My, stare wróżki, możemy wszystko! chichotała i chwyciła nową talię kart. Może kiedyś mnie zapamiętasz i przestaniesz tak głupio żartować, rzekła Ewelina, rozkładając na obrusie królów, damy i wąsy w beretach walc.

Ojczu, spójrz, ta droga się rozciąga! Czy wyjedziesz gdzieś ze swoimi? zapytała staruszka z niedowierzaniem. A twoi narzeczeni przyjdą? Nie wątpię! mruknęła pod nosem. Już teraz widzę twoje oczy, jak dwa małe talerzyki, a twarz niczym rozświetlona. Tylko to wszystko puste! Nie dotkną twojego serca mężczyźni lśniący. Ale ten czerwonooki król wskazała palcem. Pokochasz go, choć będzie nieodpowiedni. Lepiej nie wchodź z nim w związek, bo będzie ci smutno! westchnęła i przewróciła głowę. Czy naprawdę możesz powstrzymać zakochane serca? machnęła bezsilnie ręką.

Po kilku kartach położyła kolejną:
Ten drugi, krzyżowy, będzie przyzwoity! Z nim wszystko się ułoży, uwierz babci! rozpromieniła się. Tylko nie spodziewaj się tego szybko, oczy moja! delikatnie pogładziła moje rude loki i obieśmy się pośmiały.

***

Często odwiedzałam babcię Żenię. Mojej własnej babci nigdy nie spotkałam zmarła dawno temu a Ewelina żyła samotnie i bardzo mnie kochała, jako wnuczkę przyjaciółki swojej. Czułam to, choć czasem drżało mi serce, gdy była w złym humorze.

Wiedzieć trzeba, iż babcia Żenia była znana. Ludzie przyjeżdżali ze wszystkich stron, by posłuchać jej wróżb. Nie brała pieniędzy, ale chętnie przyjmowała domowe przysmaki i zawsze była gościnna.

Dziś znowu siedzieliśmy przy herbacie, łapiąc pod pachę ciepły placek z jajkiem i koperkiem.
Babciu, czy mogę nauczyć się przepowiadać los? zapytałam, wkładając kolejny kęs ciasta.

Wróżka zdziwiła się, przestała żuć i wpatrzyła się we mnie czarnymi jak smoła oczami. Z trudem znosiłam jej przeraźliwe spojrzenie, a ona lekko się uśmiechnęła.
No cóż może ci się uda mruknęła zamyślona. Przyjdź jutro, jeżeli nie zmienisz zdania! dodała surowo. Będę cię uczyć.

***

Czas mijał jak lekki ptak, sunąc ku nieznanemu. Wydawało się, iż wczoraj biegałam po kałużach z rówieśnikami, skakałam skakanką, puszczałam latawce, a dziś już ukończyliśmy siódmy klasę, odbyliśmy praktyki i lato przywitało nas gorącym słońcem. Och, jakie to cudowne lato! Kąpaliśmy się, opalaliśmy!

Trzymając świadectwo w ręku, pędziłam do domu, by pochwalić się, iż prawie wszystkie oceny to piątki. Po przejściu progu zobaczyłam matkę ze łzami. Trzymała w dłoni wydrukowany list. Aha, list od cioci Neli pomyślałam. Znowu nam zachęca, żebyśmy pojechali do niej przeszło mi przez myśl.

Tata stanowczo się sprzeciwiał.
Aniu, czy naprawdę nie jest nam tu źle? Mamy dom, kury, gęsi, krowę Strumień pod domem! gniewnie argumentował.
Nasze dziewczynki nie widziały jeszcze kwitnących jabłoni, nie jadły wiśni, nie wgryzały się w arbuzy! szepnęła mama. Kolanko, tak bardzo chcę wrócić na naszą ziemię! popatrzyły na tatę złotobrązowe oczy.

Mówi się, iż żałowanie to moc kobiet! Być może tata po prostu bardzo kochał swoją Anię. Inaczej nie dało się wyjaśnić, iż nagle rzuciliśmy się w daleką, pachnącą kwiatami Ukrainę.

***

1 września cała szkoła patrzyła na nas z ciekawością. Na apelu stałyśmy w pięknych sukienkach z koronkowymi fartuszkami i wielkimi kokardami, wyróżniając się wśród skromnie ubranych koleżanek. Dla mnie najważniejsze było, jak przyjmą nas koledzy. Gdy weszłam do klasy, podeszła dziewczyna.
Nazywam się Weronika przedstawiła się i uśmiechnęła szczerze. Irena, nie bój się, u nas przyjaciele są dobrzy! Chcesz usiąść przy mnie? zapytała dużymi szarymi oczami. Skinęłam z wdzięcznością. Tak się zaprzyjaźniłyśmy, i trwało to na całe życie.

Podczas długiej przerwy Wacek wziął gitarę i zaczął śpiewać. Jasnowłosy, przystojny, lekko pulchny chłopak śpiewał z taką tęsknotą, iż serce moje drżało jak morze. Wydawało się, iż nie widzi nikogo oprócz dziewczyny, której jego gitara płakała.
Czy nasz Wacek może się zakochać? szepnęła Weronika, rzucając spojrzenie na jego przemienioną twarz.
Śpiewa dla ciebie odpowiedziała z lekką melancholią.
Żartujesz? spytałam zdezorientowana.
Weronika westchnęła, odrzucając myśl, a jej usta lekko wypowiadały: Biedny Wacek!.

Czemu tak bywa, iż marzymy o jednym, a nasze oczy szukają innego? Choć drugi chłopak, choćby i nieco roztrzepany, ma w głowie same romanse i chęci.

W ósmej klasie pojawił się prawdziwy don-juan Tomek. Moja dusza, nie pytając, przyciągnęła się do niego niczym ptak do nieba. Przerażało mnie to, więc postanowiłam go unikać za wszelką cenę, nie chcąc stać się kolejną ofiarą przystojnego chłopaka. Tymczasem Anatolij, nowy uczeń, przyciągał uwagę delikatnej dziewczyny z warkoczykami. Jego spojrzenia wędrowały po jej nogach, podnosząc się coraz wyżej. Było to nieprzyzwoite, ale trzymałam się i nie reagowałam, co zrażało tego sercowego łowcę. Na lekcji WF-u Tolek postanowił zwrócić na siebie uwagę przebiegł 100 metrów szybciej niż wiatr, a dysk rzucił tak daleko, iż nauczyciel sportu przyznał mu gwiazdkę.

W meczu piłki nożnej nie było sobie równych! Wszystkie dziewczyny dopingowały go, a jedne oczy pozostały nieprzenikliwe. Tolek jednak przybrał się o smutek i nieco schudł. Podobała mu się nieprzystępna dziewczyna, ale każde podejście kończyło się fiaskiem. To go irytowało, a serce krzyczało: Czy nie podoba mi się?! Nie, to nie to!.

Jesień podkradła się podstępnie, a zaraz po niej przyszła biała zima. Szkoła ożyła, zarazem przygotowywano się do balu maskowego wiosna już niebawem. My, z Tamary i Olgą, wybrałyśmy role sióstr Larii, a ja bardziej przemawiała do mnie delikatna, romantyczna Zofia. Ciocia Nela uszyła nam piękne suknie sięgające podłogi, nasze włosy zamieniły się w złoto-brązowe kaskady.

Gdy otworzyłyśmy drzwi klubu, przeniosłyśmy się do baśniowego świata. Wirujący gwardzista, rozbójnicy, księżniczki, wróżki, małpki i krasnoludki wszyscy razem. Książę Kaspian, a także wesoła i szalona Baba Jaga przeskakiwała z jednej sceny na drugą.

Wśród tłumu wyłoniła się Zuzanna, nasza Weronika:
Dziewczyny, wyglądacie niesamowicie! rozpromieniła nas swoją uśmiechniętą koroną.

Po krótkiej przemowie zaczęły się tańce. Pierwszy, kto podszedł i podał mi rękę, był Tolek! Jego poważne oczy patrzyły z prośbą.
Ireno, zatańczysz ze mną? wyszeptał drżącym głosem.
Nie mogłam się oprzeć! Każda komórka ciała poddała się rytmowi walca, a nasze ręce połączyły się na jego silnym ramieniu. Wirując w dźwiękach muzyki, zapomniałyśmy o wszystkim, a melodia wynosiła nas coraz wyżej. To uczucie nieziemskiego szczęścia pozostało w mojej pamięci na zawsze.

Jak wyjątkowe i czyste były nasze spotkania! Czy można zapomnieć pierwsze przytulenia, pierwsze słodkie pocałunki? Kąpałam się w jego nieskończonych oczach, topiłam w jego mocnych ramionach. Jego słowa brzmiały niczym symfonia:
Kocham cię, Irenko! Kocham ponad wszystko!

Wieczorem znowu sięgnęłam po karty.
Co przyniesie jutro? zapytałam z drżeniem. Chciałam, by mnie pocieszyły. Na początku królowie i damy zwiastowały, iż z Tomkiem wszystko będzie w porządku. Wyobrażałam sobie wielki, królewski orszak ślubny ale nagle pojawiła się dama pikowa, której zimny wzrok przeszył mnie jak jad. Kocie pazury drapały serce.

Jednak rankiem, kiedy zobaczyłam zakochane oczy Tomka, niepokój rozpłynął się niczym śnieg wiosną.

Po pół roku do szkoły przybyła praktykantka Maya, piękna czarne loki, duMaya, z uśmiechem pełnym nadziei, wzięła mnie za rękę i razem ruszyłyśmy w nieznane, pewne, iż przyszłość, choć nieprzewidywalna, wypełni się ciepłem przyjaźni i nowych możliwości.

Idź do oryginalnego materiału