Prosto z lasu na niedzielny stół
Jesień zaczyna się nie tylko w kalendarzu. Czasem zaczyna się wtedy, gdy ktoś wraca z pobliskiego lasu z koszykiem, a na jego dnie leżą dorodne kanie.
I wtedy wiadomo już, co będzie na obiad.
Babcia Ula potrafiła zamienić kapelusze kani w kotlety à la schabowe. Złociste, chrupiące i pachnące tak, iż trudno było uwierzyć, iż na talerzu nie ma mięsa.
Do tego pieczone ziemniaczki, zimna mizeria i adekwatnie niczego więcej nie potrzeba.
Dziś w „Przepisach babci Uli” robimy obiad prosto z lasu.
Składniki na kotlety z kani
- 4 duże, rozwinięte kapelusze kani
- 2 jajka
- bułka tarta
- niewielka ilość mąki
- sól i pieprz
- masło klarowane lub olej do smażenia
Pieczone ziemniaczki
- 1 kg niewielkich ziemniaków
- 2–3 łyżki oleju
- 2 ząbki czosnku
- majeranek lub tymianek
- sól i pieprz
Mizeria
- 2–3 ogórki
- 200 ml kwaśnej śmietany
- koperek
- sól i pieprz
- szczypta cukru
- kilka kropli soku z cytryny
Przygotowanie
Kanie dokładnie oczyść pędzelkiem lub ręcznikiem papierowym i usuń trzony. Kapeluszy nie mocz długo w wodzie, ponieważ gwałtownie ją chłoną.
Delikatnie oprósz solą i pieprzem. Obtocz kolejno w niewielkiej ilości mąki, roztrzepanym jajku i bułce tartej.
Smaż na dobrze rozgrzanym tłuszczu z obu stron, aż panierka stanie się złocista i chrupiąca.
Ziemniaki pokrój na ćwiartki, wymieszaj z olejem, czosnkiem, solą, pieprzem i ziołami. Piecz około 35–45 minut w 200°C, aż będą rumiane.
Ogórki pokrój bardzo cienko, posól i pozostaw na około 10 minut. Odlej wodę, dodaj śmietanę, koperek, pieprz, odrobinę cukru oraz kilka kropli cytryny.
Sekret babci Uli
Kania jest delikatniejsza niż schab, dlatego nie trzeba jej rozbijać ani mocno dociskać podczas panierowania.
Babcia Ula pilnowała też, żeby tłuszcz był już dobrze rozgrzany. Wtedy panierka gwałtownie się rumieniła, a grzyb pozostawał soczysty i nie chłonął nadmiernie tłuszczu.
I najważniejsze: kania na patelnię trafiała dopiero tuż przed podaniem.
„Z lasu na patelnię, z patelni na talerz. Wtedy smakuje najlepiej.”
Ważne: kanie przygotowujemy wyłącznie z grzybów, co do których identyfikacji mamy całkowitą pewność. Kania może zostać pomylona z niebezpiecznymi gatunkami grzybów.
Zajawka na Facebooka
Las mamy blisko, więc dziś obiad adekwatnie przyszedł do nas sam…
Dorodne kanie w chrupiącej panierce à la schabowy, do tego rumiane pieczone ziemniaczki i zimna mizeria. Czy może być bardziej domowo?
Babcia Ula miała prosty sposób, żeby panierka była złocista, a delikatna kania nie nasiąkała tłuszczem.
Dziś w „Przepisach babci Uli” robimy kotlety z kani. Prosto z lasu na rodzinny stół.
Kto jadł kiedyś kanię przygotowaną jak schabowego?









