Deszcz uderzał w miasto z nieustanną siłą, jakby niebo chciało wypłukać każdy zakamarek Warszawy. Asfalt połyskiwał pod żółtymi latarniami, a małe rzeki wody wylewały się z krawężników i znikały w kanalizacjach, niosąc ze sobą liście, niedopałki papierosów i kurz z minionych dni. W moim samochodzie cicho pracowało ogrzewanie, otulając mnie przyjemnym ciepłem. Delikatna melodia z […]