Jaki przeterminowany przelew? Coś się państwu pomyliło, nie mamy żadnych kredytów… Tak, Nowakowie, zgadza się, nasz adres, ale… Ile? To niemożliwe. Na kogo jest zaciągnięty ten kredyt? z trudem zebrała myśli Joanna.
Na pana Michała Nowaka padła odpowiedź.
Tak, to mój mąż, ale jak? Dlaczego? Joanna czuła narastającą panikę.
Współczuję, głos po drugiej stronie złagodniał, przepisy są jednakowe dla wszystkich: po terminach upomnienie, potem kolejne kroki.
Nie pamiętała, jak znalazła się w salonie, ani kiedy usiadła przy komputerze. Szok i niedowierzanie niemal ją sparaliżowały. Musiała dowiedzieć się, skąd się wziął ten dług.
Nigdy nie widziała przy mężu żadnej karty kredytowej znaczy, pieniądze nie poszły na dom. Co tu się w ogóle dzieje? Pracą nie była już w stanie się zająć, myśli krążyły tylko wokół tej dziwnej rozmowy. Joanna odliczała minuty do powrotu Michała:
Dla kogo te pieniądze? Kto cię namówił na kredyt?!
Nie zdążyłem… zdążyli jednak zadzwonić, burknął z niechęcią Michał. Zrozumiał, iż się wygadał, i zaperzony wybuchnął: Po co pytasz? Dla mamy, dla mamy, prosiła o pomoc, sama mieszka…
I na co jej taka suma? My sobie dajemy radę z mniejszymi, choć oboje pracujemy!
Na wakacje, jasne?!
Gdzie się wybiera do Egiptu, na Kanary?
Mama mnie sama wychowała, należy jej się. Po tobie bym się tego nie spodziewał…
Zasępiony Michał przeszedł do pokoju, usiadł ostentacyjnie w fotelu i odwrócił się do ściany. Tak reagował zawsze, kiedy chciał wywrzeć presję. Ale tym razem Joanna nie zamierzała brać udziału w tym teatrze skrzywdzonego dziecka.
Nie odzywała się więcej tego wieczora. Teściowa dominowała w ich życiu od samego początku. Irena Nowak zawsze żądała, od kiedy tylko pierwszy raz ją zobaczyła. Gdy zwróciła uwagę na kolczyki Joanny, od razu zapytała z przejęciem, czy to prawdziwe kamienie czy tanie podróbki.
Kiedy usłyszała, iż Joanna nie nosi biżuterii ze sztucznych kamieni, westchnęła:
I po co tyle pieniędzy wydawać? Lepiej kupić coś pożytecznego do domu…
To prezent, Joanna była rozczarowana reakcją.
A, to co innego teściowa natychmiast złagodniała.
Tydzień później Michał nieśmiało poprosił ją, żeby na wizytę u mamy nie zakładała kolczyków. Bo mamę bardzo zasmuca, iż nie ma takich ozdób, a syn nie jest w stanie jej ich kupić.
Już wtedy Joanna miała swoje przemyślenia, ale zakochana młoda kobieta odsuwała je od siebie. Przyszła huczna ślub Irena w eleganckiej stylizacji, prezent, którego mógłby pozazdrościć każdy. Dopiero miesiąc po weselu Joanna przez przypadek dowiedziała się, iż za wszystko zapłacił Michał w przeciwnym razie matka odmówiłaby udziału.
Potem tylko narastało: raz telewizor, identyczny jak u znajomej, raz konieczny fryzjer albo zabieg kosmetyczny. A jeżeli syn zwlekał Irena wszczynała lament, skarżyła się na zdrowie, żądała natychmiast. Michał nie mógł znieść matczynych łez, spieszył spełniać każdą jej zachciankę:
Bo to mama… Jak można inaczej!
Ale teraz oni także mieli rodzinę, a pieniędzy ewidentnie nie wystarczało na podstawowe potrzeby. Joanna nie mogła zrozumieć, jak to możliwe, iż oboje zarabiają całkiem przyzwoicie, a wciąż brakuje im na codzienne wydatki. Michał tylko wzruszał ramionami:
Najwyraźniej, Joasiu, nie umiesz gospodarować budżetem. Powinnaś się nauczyć od mojej mamy…
Ale Joanna nie chciała się uczyć. Nie mogły się dogadać od pierwszej chwili. Miała dość typów pokroju Ireny, trzymała się od nich jak najdalej.
I wreszcie czara się przelała: Irena zażądała opłaty za luksusowe wczasy. Kwota, którą Michał zdjął z kredytu dla matki, przerosła Joannę. Za takie pieniądze mogli spłacić trzy raty kredytu hipotecznego, umeblować mieszkanie oraz kupić nowy sprzęt RTV. Zostałoby choćby na kolację w najlepszej restauracji w Warszawie.
Michał jednak nie zamierzał nic zmieniać: mama ponad wszystko. Joanna próbowała zrozumieć wszak to matka. Ale cała sprawa, z tajemnicą, bez słowa, przeraziła ją. Co by było, gdyby coś się stało? Kredyt obciążyłby ją. A Irena z łatwością umyła by od tego ręce.
To był moment, kiedy postanowiła poważnie porozmawiać z mężem. Musiał zdecydować, kto jest dla niego ważniejszy, albo przynajmniej przyznać Irenie, iż na wszystko ich nie stać. Ale rozmowa skończyła się awanturą Michał zarzucił Joannie znieczulicę i chciwość:
Spłacę wszystko, mieliśmy już koniec tematu! Mama nie znosi tandetnych pensjonatów, chce luksusu. I dobrze! Dała mi życie, dbała o mnie! Nie mogę jej zapewnić urlopu?
A co, jeżeli nas nie stać na jej zachcianki? Może trzeba jej to powiedzieć?
Lepiej ja tobie wytłumaczę: mama to świętość…
Joanna już wiedziała Michał nie zamierza zmieniać swojego życia. Że Irena jest o nią zazdrosna, nie musiał jej tłumaczyć: matka dzwoniła codziennie, płakała, żeby Michał do niej przyjechał, a syn natychmiast rzucał wszystko i pędził na drugi koniec miasta tylko dlatego, iż prosiła mama.
Po wczorajszej awanturze małżeństwo Nowaków wyszło do pracy bez słowa. W południe Joanna poczuła się bardzo źle.
Przerażone koleżanki wymogły na niej wizytę u lekarza. Tam dowiedziała się, iż jest w ciąży. Nie mogła nie podzielić się tą wiadomością z mężem to mogło być powodem, by przemyśleć domowy budżet.
Ale euforia okazała się przedwczesna. Michał, blady, jęknął, iż tego nie planował. Błagał Joannę o powstrzymanie się z ciążą, nalegał na przerwanie. Potem zadzwoniła jego matka w przeciwieństwie do Michała, nie prosiła, ona żądała:
Nie życzę sobie być babcią! Coś ty sobie wymyśliła? Myślisz, iż zwiążesz go dzieckiem? I tak Michał odejdzie, na długo go nie zatrzymasz…
A dokąd niby odejdzie? Skąd taki pomysł?
Daj spokój, znam swojego syna. I tak szuka sposobu, by od ciebie uciec. Rób, co mówi, i tak na alimenty nie masz co liczyć.
Joanna poczuła, jak świat wiruje i gaśnie. Ocknęła się w szpitalu.
Joasiu, w końcu się przebudziłaś, usłyszała znajomy głos. Obok łóżka siedziała sąsiadka Ireny, pielęgniarka, pani Anna Majewska.
Pani Anno, wykrztusiła Joanna nie wiedziałam, iż tu pracuje pani
I dobrze by było nie wiedzieć uśmiechnęła się gorzko Anna. Baliśmy się, iż będziesz musiała wybierać: ty albo dziecko.
Co?!
Spokojnie, wszystko dobrze. Ale powiedz mi, co się stało, iż cię tak powaliło?
Po wysłuchaniu Joanny, Anna zmarszczyła brwi i doradziła jej szczerze:
Rzuć tę rodzinę, Michała nie zmienisz, a mamusia i tak wszystkich jego wybranek wykończy. Ona jest przekonana, iż syn zawdzięcza jej wszystko. Irena zniszczyła męża wymaganiami harował dla niej aż do śmierci. A Michał jest wykapany ojciec matce nie podskoczy.
Ale przecież się ze mną ożenił…
Szczerze? Nie wiem, jak się na to zdobył. Znałam przynajmniej trzy dziewczyny, które uciekły po pierwszej wizycie u Ireny. Decyduj sama. A co Michał powiedział o ojcostwie?
Po odpowiedzi Joanny, Anna mruknęła pod nosem coś niewybrednego pod adresem mamin synków. I wtedy w Joannie coś pękło. Zrozumiała, iż da sobie radę sama. Michał swój wybór już podjął, choćby jeżeli tego nie zauważał.
Pozew rozwodowy Joanna złożyła zaraz po powrocie do pracy. Michał nie próbował ratować małżeństwa. O ciąży, która pozostała również nie powiedziała.
… Rok po odzyskaniu wolności Joanna szła na spacer z córką po parku koło swojego nowego mieszkania.
No proszę, jakie spotkanie usłyszała znajomy głos Dlaczego nie pozwalasz mi widywać wnuczki?
Bo to nie pańska wnuczka, spokojnie odpowiedziała Joanna. Tamto dziecko tak, jak państwo z Michałem chcieliście nie przyszło na świat. A to jest moja i tylko moja córeczka. Zresztą, babcię już ma.
Jak możesz…
Po prostu mogę. Potrzebny pani status babci? Proszę znaleźć synowi bardziej uległą kandydatkę.
Joanna odeszła z lekkim uśmiechem, nie słuchając obelg rzucanych jej za plecami. Wiedziała już, iż w porę zostawiła za sobą syna przywiązującego się do matki i teściową, która nigdy nie znała umiaru. I zrobiła to, co należało.












