Prawo do pomyłek.

twojacena.pl 2 godzin temu

Prawo do błędu.
O sprawce ojca dowiedziała się Zosia przypadkiem – opuściła lekcje w szkole, bo miała towarzyszyć przyjaciółce do salonu tatuażu. Do galerii w mundurku nie wypadało, więc wpadła do domu, by się przebrać. Gdy naciągała dżinsy, w drzwiach zgrzytnął klucz. Zamarła, balansując z trudem na jednej nodze, bo druga utknęła w nogawce. Pomyślała o włamywaczach, ale zaraz rozpoznała głos taty – najwyraźniej z kimś rozmawiał przez telefon.
– Zaraz złapię torbę i ruszam, przecież nie powiem, iż byłem na treningu, skoro moja sportowa torba leży pod łóżkiem.
Zosia się pomyliła – to nie był telefon, tata nagrywał wiadomość głosową, bo po chwili usłyszała kobiecy głos:
– Kochanie, tak się za tobą stęskniłam, nie mogę się doczekać… A tak przy okazji, upiekłam twoje ulubione pączki, więc się śpiesz, bo wystygną. Ściskam mocno!
Zrozumiała, co usłyszała, dużo później – najpierw rozpoznała ten głos: to była ciocia Basia, koleżanka taty z pracy i przy okazji siostra przyjaciółki mamy, często u nich gościła. Zosię lubiła: ciocia Basia była inna niż dorośli – nie udawała, iż wie, jak żyć poprawnie, lubiła się bawić i słuchała współczesnej muzyki, a nie tych żałosnych piosenek, które preferowali rodzice Zosi. Dopiero gdy zaczęła się zastanawiać, dlaczego ciocia Basia nagrywa mu wiadomości, ogarnął ją sens tamtych słów.
W tym momencie klucz znów zgrzytnął i w mieszkaniu zrobiło się cicho. Zosia osunęła się na łóżko i jeszcze raz odtworzyła sobie w myślach słowa cioci Basi – nie, to nie złudzenie, jej ojciec naprawdę ma romans z inną kobietą. I co teraz robić? Powiedzieć mamie czy nie? Jak się teraz zachowywać wobec taty i wobec tej kobiety?
Bez rozwiązania tej kwestii pobiegła na spotkanie z koleżanką – ta wysłała już pięć wiadomości. Obie tak wyczekiwały tego wyjścia – cały miesiąc wybierały wzór, a przyjaciółka perfekcyjnie podrobiła podpis mamy. Ale teraz humor jej zupełnie odleciał.
– Zosia, co z tobą? – nie odpuszczała przyjaciółka. – Czemu taka nadąsana? Też chcesz tatuaż? Spoko, podrobię podpis twojej mamy, to nie problem!
Jak dobrze byłoby się z kimś podzielić tą szokującą nowiną, rozłożyć odpowiedzialność, ale choćby z przyjaciółką nie mogła o tym mówić. Postanowiła więc udawać, iż faktycznie chodzi o tatuaż.
Przez kolejne dwa tygodnie nie mogła się uczyć, nie chodziła na spacery z koleżankami, unikała rozmów z mamą i była opryskliwa wobec ojca. Ojciec? Ona nie wiedziała, jak postępować. Pewnego dnia prawie się wygadała przed mamą, ale ta zaczęła krzyczeć na Zosię za pałę z chemii i rozmowa się nie kleiła – pokłóciły się ostro. Wieczorem mama weszła do jej pokoju z eklerem, którym Zosia się zajadała, i powiedziała:
– Przepraszam, kochanie, iż na ciebie nakrzyczałam. Wiem, iż to niepedagogiczne. Po prostu tak się martwię o twoje egzaminy! Chcę tylko, żeby wszystko ci się udało…
– Mamo, nie zaczynaj znowu – zdam te egzaminy! Ten ekler – dla mnie?
– Oczywiście, dla ciebie. Pogodziłyśmy się? Nie znoszę, kiedy się kłócimy!
Zosia wzięła ekler, cmoknęła mamę w policzek i postanowiła – nigdy nie zrani jej takim bólem. jeżeli tak przeżywa ich głupią kłótnię, to co będzie, gdy dowie się o tacie? Postanowiła zrobić wszystko, żeby mama nigdy się nie dowiedziała.
I tak Zosia mimowolnie stała się wspólniczką ojca: kryła go, gdy spóźniał się z pracy, przypominała mu o rodzinnych uroczystościach i prośbach mamy, odwracała uwagę mamy, gdy ktoś do niego dzwonił. Jednocześnie ignorowała jego prośby, była nieuprzejma i ledwo powstrzymywała się, by nie wykrzyczeć mu wszystkiego, co o nim myśli.
A potem jakoś się ułożyło: tata zaczął wracać na czas, Zosia zdała egzaminy, przeszła do drugiej klasy liceum, a cała historia rozpłynęła się jak zły sen. W dodatku poznała Rafała – był o dwa lata starszy, studiował pierwszy rok prawa i grał na gitarze. Wieczorami spędzali czas w grupie kolegów, ale coraz częściej w pewnym momencie odłączali się i wędrowali tylko we dwoje. Któregoś tam wieczoru poszli do fontanny i nie zauważyli, jak czas uciekł – od dawna powinna być w domu. Nadzieja tylko, iż rodzice nie sprawdzą godziny. Zosia wślizgnęła się na palcach do swojego pokoju.
„Uff, chyba się udało”, pomyślała.
– Zosia?
Nie udało się.
Do pokoju zajrzała mama.
– Trochę się spóźniasz.
Zosia myślała, iż zaraz mama urządzi awanturę
Alicja czuje, jak zimne powietrze owiewa świeży tatuaż, myśląc, iż prawdziwe błędy zostają pod skórą na zawsze, a miłość to zbyt krucha rzecz, by ją pielęgnować.

Idź do oryginalnego materiału