Prawda, której nie wybaczysz. Kobieta późno odkrywa szokującą tajemnicę męża: jego matka, więźniarka, o której wszyscy milczeli – teraz list z kolonii karnej wszystko zmienia…

newskey24.com 14 godzin temu

Tego szukasz? powiedziała, podając mu list.
Kuba zbladł.
Agnieszko… to nie tak… Karol… To
O czym nie powinnam myśleć, Kuba? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że trzymacie mnie za naiwną stokrotkę?!
Miesiąc? Aguś, przecież umawialiśmy się, iż do jesieni na pewno!

Mój najmłodszy dopiero zaczął chodzić do przedszkola, znalazłam pracę tuż obok

Co się stało?

Przecież płacimy terminowo, nie hałasujemy

To nie o was chodzi Agnieszka urwała. Muszę wrócić do własnego mieszkania.

Czemu? Pokłóciłaś się z mężem?

Proszę, nie zadawaj dodatkowych pytań.

Dokładnie miesiąc od dziś!

Zrobię rozliczenie, zwrot kaucji.

Przepraszam…

Agnieszka rozłączyła się i zadrżała. Oby ta historia się już wreszcie skończyła

***

Agnieszka patrzyła w zamyśleniu na kopertę leżącą na kuchennym stole.

Zwykła koperta, wyciągnięta z listów wraz z ulotkami i rachunkiem za internet.

Karol zawsze sam odbierał pocztę, ale dziś, jakoś przypadkiem, sięgnęła po nią ona…

Stempel. Adres nadawcy: Zakład Karny nr 6.

I nazwisko: Kowalska Stanisława.

To imię Agnieszka słyszała parę razy od męża tak nazywała się jego matka. Ta, której nigdy nie miała okazji zobaczyć.

Nie wiedziała nawet, iż kobieta, która dała życie jej mężowi, w ogóle jeszcze żyje.

Nie mam nikogo, Agnieszko powiedział Karol na trzeciej randce, siedząc z nią w jakiejś nędznej kawiarence po spacerze w deszczu. Ojciec odszedł przed moimi narodzinami, nie znam go.

Mama… mama umarła, gdy miałem dwadzieścia lat. Serce. Więc jestem taki samotny, sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.

Zupełnie sam? Agnieszka miała wtedy łzy w oczach ze wzruszenia. choćby żadnych cioć, wujków?

Dalsza rodzina gdzieś na Podlasiu, ale kontaktu nie ma.

Wiesz, czasem tak prościej. Zero rodzinnych dramatów, żadnych obowiązkowych niedzielnych obiadów u teściowej. Tylko ty i ja.

Wtedy pomyślała:

Jaki on silny. Tyle przeszedł, a nie zgorzkniał

Oplatała go troską jak mogła, jakby próbowała wynagrodzić brak matczynej miłości w jego życiu.

Potem był skromny ślub, tylko dla najbliższych.

Ze strony Agnieszki rodzice i dwie koleżanki, ze strony Karola tylko najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, Kuba, który przez cały wieczór nie mógł spojrzeć jej w oczy i milczał podejrzanie.

Uznała wtedy, iż to jego wrodzona nieśmiałość. Teraz już wiedziała: Kuba po prostu bał się palnąć coś nieodpowiedniego.

Gdzie jest pochowana twoja mama? zapytała Agnieszka po jakimś czasie od ślubu. Może byśmy pojechali, posprzątali… to w końcu twoja matka

Karol wtedy dziwnie się spiął, odwrócił i zaczął poprawiać kołnierz koszuli.

Daleko, Aga. Na cmentarzu w starej części województwa, zamknięty prawie.

Sam tam kiedyś pojadę, o nic się nie martw. Nie chcę tam jechać, ciężka energia tam jest.

Lepiej myślmy o żywych, dobrze?

I uwierzyła. Naiwna.

***

Drzwi wejściowe się otworzyły, Agnieszka drgnęła i gwałtownie schowała kopertę do szuflady stołu, przykręciła ją ulotkami z Biedronki.

Hej, kochanie! głos Karola zabrzmiał jak zwykle ciepło i mocno swojsko. Jak nasz mistrz? Nie wariował?

Wszedł do kuchni, podszedł do niej, chciał pocałować ją w czubek głowy, ale ona odruchowo się cofnęła.

Co ty taka? Zmęczona? zmarszczył brwi. Maciuś znowu nie dawał spać?

Zaraz się przebiorę, zabiorę go, a ty połóż się.

Sam sobie coś na kolację szykuję.

Nie trzeba, nie jestem głodna. Karolu, dzisiaj przyniesiono pocztę

Zastygł na moment, zaledwie na ułamek sekundy, ale Agnieszka to zauważyła.

Tak? I co tam było? Znowu rachunki?

Rachunki. Reklamy jakieś. Nic więcej.

Wyraźnie się rozluźnił i westchnął z ulgą.

No to dobrze! Idę umyć ręce i do synka. Strasznie tęskniłem.

Patrzyła mu na plecy. Człowiek, z którym dzieliła życie i każdy dzień, stał przed nią i kłamał.

Kłamał tak bezczelnie, iż aż chciało się krzyczeć.

Jestem sierotą mawiał.

A z więzienia numer sześć pisała Stanisława Kowalska.

Za co siedziała? Za morderstwo? Kradzież? Oszustwo? Ile jej jeszcze zostało?

Nagle Agnieszka wyobraziła sobie, jak za rok albo dwa ktoś dzwoni do ich drzwi, a na progu stoi kobieta o ciężkim spojrzeniu i przeszłości za kratami.

I mówi:

Dzień dobry, synku, dzień dobry, synowo. A gdzie mój wnuczek? Teraz będę u was mieszkać!

Nie bała się o siebie. Bała się o Maćka.

Jak dziecko ma dorastać przy babce, która odsiadywała wyrok?

Jak można dopuścić do dziecka kogoś takiego?

Aguś, chcesz herbaty? zawołał Karol z pokoju. W Lidlu promocja na pieluchy, znalazłem ulotkę w szufladzie. Trzeba jutro zajrzeć.

Nie odpowiedziała. Otwierała już aplikację banku, sprawdzając, ile ma złotych na osobistym koncie.

Powinno wystarczyć na początek. Mieszkanie w innym rejonie miasta dobrze.

Najemcy wyprowadzą się za miesiąc. Musi po prostu wytrzymać ten miesiąc, nie zdradzając się.

***

Karol poszedł do pracy, wcześniej długo całując Maćka w buziaczek i obiecując, iż wróci szybko.

Agnieszka patrzyła na tę scenę z rosnącym niesmakiem. Jak mógł ją tak podstępnie okłamywać? Czy takie rzeczy naprawdę się ukrywa?

Kiedy został sama, wyjęła list. Ręce ją świerzbiły, by go otworzyć i przeczytać, ale się bała.

A jeśli, gdy przeczyta, już nie będzie potrafiła odejść? Może tam jest coś…

Nie, powiedziała sobie stanowczo. To nie ma znaczenia, co tam jest. On kłamał przez prawie dwa lata!

Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Agnieszka aż podskoczyła. Kto to może być?

Rodzice zawsze najpierw dzwonią. Przyjaciółki? Zerknęła przez wizjer na klatce stał Kuba.

Nerwowo przestępował z nogi na nogę i zerkał na windę.

Otworzyła drzwi.

Kuba? Karol jest w pracy.

Wiem, Aguś… Kuba schował dłonie w kieszenie kurtki. Przejeżdżałem. Pomyślałem… iż może Karol zostawił w domu klucze do garażu?

Mówił, iż są na szafce.

Klucze? uniosła brew. Nie ma żadnych kluczy na szafce. Ani w przedpokoju. Na pewno je tu zostawił?

Tak mówił… Słuchaj, Aguś, Karol prosił też, by wyciągnąć coś z listów. Sprawdzałem, a tam pusto. Jakbyś dziś poczty nie zabierała?

Zabrałam. A co?

Kuba przełknął ślinę.

Tak tylko… Czekamy na przesyłkę z częściami do auta, Karol mówił, żebym sprawdził, czy nie przyszło awizo.

Agnieszka spokojnie wróciła do kuchni, wzięła ze stołu szarą kopertę i wróciła do drzwi.

Tego szukasz? podała mu list.

Kuba pobladł.

Aguś… nie myśl, że… Karol… to…

O czym nie powinnam myśleć, Kuba? Że matka mojego męża siedzi w więzieniu i wszyscy robią ze mnie idiotkę?

Że urodziłam dziecko, nie wiedząc, co w tej rodzinie się dzieje?

Aguś, on chciał dla ciebie jak najlepiej! przeniósł się na szept, mówił chaotycznie. Chciał normalności, bez tamtej przeszłości.

Matka… Małaś pojęcia, ile Karol przez nią przeszedł. Nie złośliwość, chciał wyciąć ją z życia, by cię nie wystraszyć.

Wyciąć? gorzko się roześmiała. Kuba, jak można matkę wyciąć z pamięci? Tak perfidnie.

Odebrał mi prawo wyboru! Miałam mieć świadomość, w co wchodzę.

Tam nie ma rodziny! Kuba machnął ręką. Tylko ona i jej ciemne sprawy.

Aguś, oddaj list, okej? Nie czytałaś? Przekażę Karolowi, sam wszystko wyjaśni.

Odsuń się, Kuba powiedziała cicho. I listu nie dam. Adresowany do Karola Kowalskiego, dostanie go sam ode mnie.

Trzasnęła drzwiami tuż przed jego zdezorientowaną twarzą.

***

Dzień przeleciał jak przez mgłę. Karmiła syna, przebierała, wychodziła z nim na podwórko, a w myślach wciąż wracała do listu.

Co zabrać najpierw? Spacerówkę, dokumenty. Meble… do diabła z meblami.

W jej mieszkaniu na obrzeżach stała stara wersalka i szafa. Wystarczy.

Wieczorem była już spokojna.

Nakryła do stołu, zrobiła kolację, położyła syna spać. I czekała na męża.

M-m-m, ale tu pachnie! Karol wrócił, udając, iż wszystko po staremu. Patrz, co kupiłem. Nowa karuzela dla Maćka, spokojne melodyjki.

Agnieszka milczała, miał przed sobą szarą kopertę. Karol zajrzał do kuchni mina mu stężała.

Kuba znalazł? spytał przygasłym głosem.

Znalazłam. Kuba przez ciebie przyszedł, próbował zabrać. Nie dostał.

Karol opadł ciężko na krzesło.

Dlaczego, Karol? Czemu powiedziałeś, iż nie żyje?

Bo dla mnie zmarła dwanaście lat temu podniósł wzrok, a oczy miał pełne łez. Gdy pierwszy raz trafiła za kratki. Potem wróciła na wolność na pół roku i znów ją zamknęli.

Aga, ty jesteś z dobrej rodziny, ojciec inżynier, mama nauczycielka. Ty byś choćby nie zrozumiała, o czym ona mówi. Oszustka, recydywistka.

I miałeś prawo mnie okłamywać? Rok?! wybuchnęła Agnieszka. Wiesz, iż przez to wszystko zawaliło się moje zaufanie?

Bałem się, iż odejdziesz! krzyknął Karol. Powiedziałabyś: O nie, jego matka siedzi, co on ma we krwi?

Chciałem, by Maciek dorastał w normalnym domu. Uznałem, iż lepiej być sierotą niż synem złodziejki!

Teraz będzie miał ojca po rozwodzie zimno ucięła.

Karol zesztywniał.

Co? Jak to? Agnieszko, chyba nie z powodu listu? Przecież tylko ukrywałem

Nie dlatego, iż skryłeś list, ale dlatego, iż cię nie znam. jeżeli potrafiłeś z zimną krwią wymyślić śmierć matki, co jeszcze ukrywasz?

Kim jest twój ojciec? Może też gdzieś siedzi obok?

Nie gadaj głupot…

Nie gadam. Poinformowałam najemców. Za miesiąc się przenoszę. Jutro składam papiery o rozwód.

Karol błagał, klęcząc, żeby się zastanowiła. Mówił, iż skłamał dla dobra.

Agnieszka go już nie słuchała. Wszystko miała przemyślane.

***

Najemcy się wyprowadzili, Agnieszka mieszka z synem u siebie. Rozwiedli się. Karol regularnie widuje Maćka, łoży na niego. Ale Agnieszka nie zamierza do niego wrócić. On nie rozumie, co zrobił nie tak. Przecież próbował chronić rodzinę

Ale miłość do Agnieszki już nie odżyje.

Idź do oryginalnego materiału