Powrót z urodzinowej uczty – niezapomniany wieczór.

newsempire24.com 2 tygodni temu

Anna wracała z mężem z restauracji, gdzie świętowali jego urodziny. Wieczór był udany. Liczni goście, rodzina, współpracownicy. Wielu Anna widziała po raz pierwszy, ale skoro Piotr postanowił ich zaprosić, to musiało być uzasadnione.

Anna nie należała do osób, które kwestionują decyzje męża; unikała kłótni i sprzeczek. Łatwiej było jej zgodzić się z Piotrem, niż udowadniać swoją rację.
-Anna, masz gdzieś klucze? Dasz radę je wyciągnąć?
Anna otworzyła torebkę, próbując znaleźć klucze. Nagle poczuła ból, który sprawił, iż upuściła torebkę na podłogę.
-Co się stało?
-Zadrapałam się czymś.
-W twojej torebce można się dosłownie zgubić, więc nic dziwnego.

Anna nie sprzeczała się z Piotrem, podniosła torebkę i delikatnie wyciągnęła klucze. Weszli do mieszkania, a ona zapomniała już o ukłuciu. Nogi ją bolały ze zmęczenia, marzyła tylko o prysznicu i łóżku. Rano obudziła się z silnym bólem ręki, a palec był czerwony i spuchnięty. Przypomniała sobie o wczorajszym wydarzeniu i z ciekawości zajrzała do torebki. Starannie przeglądając rzeczy, na dnie torebki znalazła dużą, zardzewiałą igłę.

-Co to ma być?
Nie mogła zrozumieć, jak to mogło się tam znaleźć. Wyrzuciła igłę do kosza na śmieci. Poszła po apteczkę, żeby zdezynfekować skaleczenie. Po opatrzeniu palca Anna poszła do pracy, ale już w południe poczuła, iż jej temperatura się podnosi.

Zadzwoniła do męża:
-Piotr, nie jestem pewna co robić, chyba złapałam wczoraj coś paskudnego. Mam gorączkę, boli mnie głowa, całe ciało. Wyobraź sobie, znalazłam dużą, zardzewiałą igłę w torebce, to nią się wczoraj ukłułam.
-Może powinnaś pójść do lekarza, to może być tężec albo zakażenie.
-Piotr, nie przesadzaj. Opatrzyłam ranę, wszystko będzie dobrze.

Jednak z każdą godziną stan Anny się pogarszał. Ledwo wytrzymując do końca pracy, wezwała taksówkę i pojechała do domu, wiedząc, iż podróż komunikacją miejską jest zbyt męcząca. Po przyjeździe padła na kanapę i zasnęła.

Przyśniła jej się babcia Irena, która zmarła, gdy Anna była jeszcze mała. Skąd Anna wiedziała, iż to babcia Irena, nie miała pojęcia, ale była tego pewna. Babcia była stara i zgarbiona, mogłaby przestraszyć wielu, ale Anna czuła, iż babcia chce jej pomóc.

Babcia prowadziła Annę przez pole, pokazywała jakie zioła zebrać, mówiła, iż musi zrobić napar i go pić, by oczyścić ciało. Powiedziała, iż jest osoba, która chce jej zaszkodzić, ale żeby z nią walczyć, musi przeżyć. Czasu Anny było mało.

Anna obudziła się spocona. Wydawało się jej, iż spała długo, ale spojrzawszy na zegarek zauważyła, iż minęło tylko kilka minut. Usłyszała trzask drzwi wejściowych. To Piotr wrócił. Zsunęła się z kanapy i wyszła do przedpokoju. Gdy ją zobaczył, aż wstrzymał oddech:
-Co się stało? Spójrz na siebie w lustrze.

Anna podeszła do lustra. Jeszcze wczoraj widziała w nim piękną, uśmiechniętą twarz. Teraz nie rozpoznawała siebie. Włosy zwisały w strąkach, pod oczami były sińce, twarz miała szarą, a spojrzenie puste.
-Co tu się dzieje?

Anna przypomniała sobie swój sen. Powiedziała mężowi:
-Widziałam babcię we śnie, powiedziała mi, co muszę zrobić…
-Anna, ubieraj się, jedziemy do szpitala.
-Nie jadę, babcia powiedziała, iż lekarze mi nie pomogą.

W domu wybuchła wielka kłótnia. Piotr nazwał żonę szaloną, która w gorączce śniła o babci. Po raz pierwszy tak się pokłócili. Piotr chciał wymusić siłą wyjazd do szpitala, chwycił Annę za rękę i próbował wyciągnąć ją z mieszkania.

-Nie chcesz jechać dobrowolnie, zmuszę cię.
Anna wyrwała się, straciła równowagę i uderzyła o róg szafki.
Piotr się wściekł, chwycił torbę, trzasnął drzwiami i wyszedł. Anna tylko zdołała napisać do szefa, iż jest chora i musi zostać w domu kilka dni.

Piotr wrócił grubo po północy, przepraszał ją, ale Anna powiedziała tylko:
-Zawieź mnie jutro do wioski, gdzie mieszkała moja babcia.

Rano Anna bardziej przypominała żywego trupa niż zdrową osobę. Piotr dalej prosił ją:
-Anna, nie bądź głupia, jedźmy do szpitala. Nie chcę cię stracić.

Jednak pojechali do wioski. Anna pamiętała tylko jej nazwę. Nie była tam odkąd rodzice sprzedali dom babci po jej śmierci. Całą drogę spała. Nie wiedziała gdzie było pole, ale gdy zbliżali się do wioski, obudziła się i powiedziała mężowi:
-Tutaj.

Wysiadła z auta, padła zmęczona na trawę. Wiedziała, iż jest tam, gdzie prowadziła ją babcia we śnie. Wzięła potrzebne zioła i wrócili do domu. Piotr przygotował napar według jej wskazówek. Anna piła go małymi łykami i z każdym czuła się lepiej.

Ledwie doszła do łazienki, a kiedy wstała, zobaczyła, iż mocz jest czarny. Nie przestraszyło jej to, wręcz przypomniała słowa babci:
-Czarnota wychodzi…

Tej nocy babcia znowu pojawiła się we śnie. Stała i uśmiechała się, potem zaczęła mówić.
-Rzucili na ciebie urok przez zardzewiałą igłę. Mój napar przywróci ci siły, ale na krótko. Musisz znaleźć tego, kto to zrobił i zwrócić mu jego zło. Nie wiem, kto to zrobił, nie widzę. Ale ma to związek z twoim mężem. Gdybyś nie wyrzuciła tej igły, mogłabym więcej powiedzieć.

Spróbujemy inaczej. Kup paczkę igieł, nad największą powiedz słowa: “Duchy nocy, słyszcie mnie! Pomóżcie odkryć prawdę. Pomóżcie znaleźć mojego wroga…”. Tę igłę włóż do torby męża. Osoba, która rzuciła urok, ukłuje się o twoją igłę. Poznamy wtedy jej imię i będziemy mogli zwrócić jej zło.
Babcia skończyła, a jej postać zniknęła jak we mgle.

Anna obudziła się, wciąż czuła się źle, ale była pewna, iż wyzdrowieje. Wiedziała, iż babcia jej pomoże.
Piotr postanowił zostać w domu, by zająć się żoną, zaskoczył go fakt, iż Anna chciała wyjść do sklepu sama:

-Anna, nie żartuj, ledwo trzymasz się na nogach. Pójdę z tobą.
-Piotrek, zrób zupę, mam straszny apetyt po tej chorobie.
Anna postąpiła tak, jak radziła jej babcia we śnie. Wieczorem zaczarowana igła była już w torbie Piotra. Przed snem zapytał ją:
-Na pewno poradzisz sobie sama? Może powinienem dalej być przy tobie?
-Dam radę.

Anna czuła się lepiej, ale wiedziała, iż zło przez cały czas w niej jest. Napar, który piła trzeci dzień, działał jak antidotum. Złe poczuło, iż jest osłabiane przez miksturę. Czekała niecierpliwie na powrót Piotra z pracy. Przywitała go już w drzwiach. Pierwsze co zapytała:
-Jak minął dzień?
-Wszystko dobrze, dlaczego pytasz?

Myślała już, iż nie udało się jej sprawa, ale Piotr dodał:
-Anna, wyobraź sobie, iż dziś Iwona z sąsiedniego działu chciała mi pomóc i sięgnąć po klucze do mojego gabinetu, bo miałem ręce pełne. Włożyła rękę do torby i uderzyła się igłą. Skąd igły w mojej torbie? Spojrzała na mnie tak wrogo, myślałem, iż zabije mnie wzrokiem.
-A co ty z tą Iwoną?
-Anna, tylko ty się dla mnie liczysz. Tylko ciebie kocham.
-Była na twoich urodzinach w restauracji?
-Tak, jest dobrą koleżanką, nic więcej.

Anna poczuła, iż wszystko się ułożyło. Teraz rozumiała, jak stara igła znalazła się w jej torebce. Piotr poszedł do kuchni, gdzie czekała kolacja. Jeszcze tej nocy babcia pokazała Annie, jak zwrócić zło Iwonie. Powiedziała, iż teraz wszystko jest jasne – Iwona chciała usunąć rywalkę, aby zająć jej miejsce przy Piotrze. Gdyby jej się to nie udało, z pewnością użyłaby magii ponownie. Ta kobieta nie cofnie się przed niczym.

Anna zrobiła wszystko zgodnie z radami babci. niedługo Piotr powiedział, iż Iwona poszła na zwolnienie lekarskie, iż jest jej bardzo źle i lekarze są bezradni.
Anna poprosiła męża, by zawiózł ją na weekend do wioski, na cmentarz, na którym nie była od pogrzebu babci. Kupiła bukiet kwiatów, wzięła rękawiczki, żeby wypielić grób ze starej trawy. Z trudem znalazła grób babci Ireny. Kiedy podeszła do grobu, zobaczyła zdjęcie na pomniku. To babcia, która przychodziła do niej we snach, to ona uratowała ją przed śmiercią. Anna uporządkowała grób, postawiła kwiaty w butelce z wodą. Usiadła na ławeczce i powiedziała:

-Babciu, wybacz, iż nie przychodziłam wcześniej. Myślałam, iż rodzice odwiedzają cię raz do roku i to wystarczy. Byłam w błędzie. Teraz będę tu przyjeżdżać. Gdyby nie ty, pewnie by mnie już nie było.

Anna poczuła, jakby babcia położyła ręce na jej ramionach. Obróciła się, ale nikogo nie było, tylko lekki powiew wiatru…

Idź do oryginalnego materiału