Powiedziałam mojemu narzeczonemu, iż mieszkamy w wynajętym mieszkaniu, ale w rzeczywistości to moje …

polregion.pl 5 dni temu

Powiedziałem mojej narzeczonej, iż wynajmujemy mieszkanie, choć w rzeczywistości mieszkałam w swoim własnym lokalu.

Dorastałem w domu, w którym trwały jedynie mama i babcia. Nie miałem ojca opuścił on matkę i nigdy nie interesował się moim losem. Wychowany wyłącznie przez kobiety, nauczyłem się być silny i samodzielny. To one wpoiły mi potrzebę ciężkiej pracy i zaradności. Do czterdziestego roku życia zgromadziłem środki i kupiłem własne mieszkanie w Warszawie, w dzielnicy Włochy, z własnych oszczędności. Wtedy pojawiło się pytanie, jak radzić sobie w związku.

Spotykałem się z dziewczynami, a gdy dowiadywały się, iż mam własny lokal, od razu widziały we mnie nie partnerkę, ale źródło dochodu, rozwiązanie ich problemów finansowych. Takie podejście mi nie odpowiadało chciałem być kochany za charakter, a nie za majątek.

Gdy poznałem Jadwigę i zaczęliśmy się spotykać, przyjechała do mnie w gości, a ja powiedziałem, iż wynajmuję mieszkanie. Chciałem sprawdzić, jak mnie potraktuje, czy zbudujemy związek, gdy obaj nie mamy nic na koncie. Jadwiga zapewniła mnie, iż brak własnych czterech ścian nie będzie przeszkodą. Obiecała, iż znajdzie pracę i będzie odkładać, byśmy mogli nabyć wspólny dom, w którym zamieszkamy razem. Podobało mi się jej podejście. Przez dwa lata, kiedy mieszkaliśmy razem w Kamieniu, naprawdę oszczędzała, odkładając część pensji na przyszłość.

Teraz szykuje się ślub. Po przyjęciu Jadwiga od razu planuje kupić nam mieszkanie, a ja dręczy sumienie. Przez cały ten czas ukrywałem przed nią, iż płacę czynsz z własnych środków, choć tak naprawdę mieszkanie jest moje. Czy mam jej teraz wyjawić prawdę?

Babcia i mama twierdzą, iż nie ma potrzeby wyznawania się. Niech na wszelki wypadek masz własny lokal, a mężczyzna powinien zapewnić żonie dom radzą. Ale jak rozpocząć małżeńskie życie od kłamstwa?

Idź do oryginalnego materiału