Kto niby powiedział, iż powidła mogą być tylko śliwkowe? Choć śliwkowe mają najwięcej wielbicieli, wiśniowe przetwory mojej babci Frani również są niczego sobie: do chleba, ciast, deserów, pierwszej jesiennej herbaty, owsianek na ciepło i do wyjadania łyżeczką, najlepiej po kryjomu. By później nikt nie odkrył winnego „powidłożercy”. Pssst, podobno zakazany owoc smakuje najlepiej.