Poszła na Krupówki i przeżyła koszmar. "To może doprowadzić do wypadku"

gazeta.pl 2 godzin temu
Krupówki to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych deptaków w Polsce. Tętnią życiem przez cały rok i przyciągają tłumy turystów. Dla wielu mieszkańców Zakopanego tak duża popularność miejsca bywa jednak prawdziwym utrapieniem. Jedna z miejscowych kobiet zwróciła uwagę na chaos i brak kontroli, które coraz częściej panują na głównej ulicy miasta.
W środę, 4 lutego na popularnym facebookowym profilu "Zakopane i piękno Tatr" pojawił się emocjonalny wpis. Autorka relacji wyjaśniła, iż po raz pierwszy od dłuższego czasu wybrała się wieczorem na Krupówki ze swoim psem. gwałtownie jednak pożałowała tej decyzji. Krótki spacer zakończył się dla jej pupila ogromnym stresem.

REKLAMA







Zobacz wideo Karpiel-Bułecka nie mógł uwierzyć w to, ile wydał w Zakopanem. Tyle policzyli go za gofry



Zakopane. Mieszkanka nie kryje oburzenia. "Zastanówcie się"
Jak relacjonowała kobieta, w tłumie znajdowały się dzieci, które bez żadnej kontroli strzelały tzw. diabełkami pod nogi przechodniów. Dodatkowo po ulicy krążyły osoby używające laserów, świecąc nimi na oślep. Jeden z promieni trafił zarówno ją, jak i jej psa. Mieszkanka Zakopanego nie kryła zdenerwowania i wystosowała apel do rodziców. Podkreśliła, iż diabełki oraz lasery nie są zabawkami dla dzieci, co jasno wynika z informacji umieszczonych na opakowaniach.


Zastanówcie się, jakie 'zabawki' kupujecie dzieciom. [...] Były już przypadki oślepienia ludzi i pilotów. To realne zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Strzelanie pod nogi i świecenie po oczach w tłumie to zwykły idiotyzm. Jestem za zakazem sprzedaży takich akcesoriów
- napisała w poście.



Internauci komentują. Autorka: Nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć we własnym mieście
Po fali komentarzy kobieta postanowiła ponownie zabrać głos. W kolejnym wpisie odniosła się do reakcji internautów. Jak podkreśliła, jej wcześniejszy post miał charakter edukacyjny, jednak zamiast merytorycznej dyskusji spotkała się z falą hejtu i personalnych ataków. Autorka zaznaczyła, iż część komentujących skupiła się nie na poruszonym problemie, ale na fakcie, iż spacerowała po Krupówkach z psem.


Dla jasności: nie jestem warszawianką, nie jestem 'pańcią, która wyszła na wybieg'. Mieszkam tutaj i chcę funkcjonować jak każdy inny mieszkaniec. Doskonale wiem, gdzie i jak chodzić z psem, ale żeby dotrzeć choćby w te miejsca, muszę przez Krupówki przejść. I nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć we własnym mieście
- czytamy w poście.



Ponownie zaapelowała też do rodziców, zaznaczając, iż kupowanie dzieciom laserów oraz "diabełków" nie jest niewinną zabawą. Zwróciła uwagę, iż dzieci nie mają świadomości zagrożenia, natomiast odpowiedzialność spoczywa na dorosłych, którzy decydują się na zakup takich przedmiotów.
Lasery świecone prosto w oczy, strzelanie pod nogi przechodniom, psom, rowerzystom, to nie jest śmieszne. To jest niebezpieczne. To może doprowadzić do wypadku, do tragedii
- dodała. Jak oceniasz sytuację na Krupówkach? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału