Po królewsku, ale nie w purpurowej pelerynie, tylko w aksamitnym sosie. Z wyjątkowym składnikiem, ale tanio i na każdy stół. To mizeria, która bez fajerwerków i egzotyki potrafi zrobić furorę przy obiedzie. U mnie salaterka praktycznie nie ma szansy dotknąć blatu, bo wędruje od ręki do ręki bez spoczynku.