Poślubiłam biednego chłopaka. Cała moja rodzina się ze mnie naśmiewała.

twojacena.pl 12 godzin temu

Poślubiłam biednego faceta. Cała rodzina wyśmiewała mnie.

Siedem lat temu wychodziłam za mężczyznę, który nie miał nic. Krewni nie rozumieli mnie i choćby kłaniali się śmiechem w moją stronę. Rozumiem, iż dziewczyny mają własne wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać ich mąż, i zwykle zwracają uwagę na jego sytuację finansową. Niektóre szukają idealnego księcia, który wygląda jak model z okładki magazynu. Miałam własne kryteria. Dla mnie najważniejsze było, żeby nie sięgał po alkohol, bo wiem, iż to prowadzi do zguby, i nie chciałam, by moje dzieci widziały ciągle pijącego ojca.

Chciałam też, żeby był pracowity, a nie leniwy, i uczciwy wobec mnie. Materialne rzeczy nigdy nie były priorytetem. Nie liczyło się, czy ma samochód czy mieszkanie. Nie pochodzę z rodziny milionerów, więc nie miałam sensu gonić za tym, czego sama nie posiadam. Moja matka, Anna, i brat Piotr wychowali nas w skromnych warunkach, więc luksus nie był nam znany. Byłam z mężem, Michałem, rok, zanim wzięliśmy ślub. On ma sześciu rodzeństwa. Pracuje w swojej dziedzinie na Uniwersytecie Warszawskim.

Michał mieszka w domu rodziców z bratem i mamą. Na ceremonii byli jedynie najbliżsi krewni oraz kilku przyjaciół. Po weselu wprowadziliśmy się razem. Zauważyliśmy, iż mamy różne charaktery, i dopiero po sześciu miesiącach zaczęliśmy się do siebie przyzwyczajać. Po raz pierwszy zobaczyłam jego męskie łzy, gdy urodziły nam się dzieci. Mamy już troje pociech, a on zarabia bardzo dobrze, choć pracuje w innej branży niż kiedyś. Na początku wynajmowaliśmy mieszkanie, a teraz kupiliśmy dom i radzimy sobie całkiem nieźle.

Czasem się nie rozumiemy, ale rozmawiamy o tych momentach i uczymy się rozwiązywać konflikty. Nie jesteśmy milionerami, ale najważniejsze, iż jesteśmy zdrowi i szczęśliwi. Dziś obchodzimy dzień, który przed siedmioru pół roku był dla nas przełomowy nasz ślub. Z biegiem lat przekonuję się, iż kocham go coraz bardziej i nie chcę go puścić. Cieszę się, gdy bawi się z naszymi dziećmi, dba o mnie i dzwoni, by zapytać, czy nie jestem głodna. To wszystko jest wspaniałe.

Na przykład moja przyjaciółka, Zofia, poślubiła bogatego mężczyznę. Na początku było super, ale potem zaczął ją zdradzać, płakał, był nieposłuszny i wyciągnął pieniądze od jej rodziców. Chciałaby się rozwieść, ale nie chce zostawiać dzieci z ojcem. Wiem, iż jej życie nie jest dla mnie, i cieszę się, iż podjęłam adekwatną decyzję. Życzę wszystkim kobietom, aby naprawdę kochały swoich mężów i czuły się kochane. Nie patrzcie na wielkość portfela!

Idź do oryginalnego materiału