Wybierając płyn do naczyń, często kierujemy się ceną, zapachem albo przyzwyczajeniem do konkretnej marki. Trudniej od razu stwierdzić, czy środek jest wydajny i dobrze usuwa tłuszcz. OKO-TEST postanowił to sprawdzić. Preparaty poddano praktycznym próbom, a ich próbki przeanalizowano w laboratorium. Niektóre wyniki mocno różniły się od siebie.
REKLAMA
Zobacz wideo Czyścimy akcesoria kuchenne - sztućce, drewniane łyżki, deskę do krojenia i naczynia
Przebadali 26 płynów do naczyń. Tylko 2 dostały najwyższą notę
Jak podaje OKO-TEST, porównano 26 środków do manualnego zmywania, wśród których znalazło się 8 koncentratów. Za 100 ml trzeba było zapłacić od około 0,10 do 1,18 euro. Podczas prób liczono, ile zabrudzonych talerzy da się umyć do zaniku piany. Oceniano też usuwanie przypalonego tłuszczu ze stalowych powierzchni. Koncentratom postawiono wyższe wymagania ze względu na większą zawartość substancji myjących. W laboratorium szukano wybranych konserwantów, alergizujących ekstraktów zapachowych i formaldehydu. Mniej niż połowa badanych preparatów zasłużyła na notę "dobrą" lub "bardzo dobrą".
Jak informuje OKO-TEST, ocenę "bardzo dobrą" otrzymały Ja! Ultra Power marki własnej Rewe oraz Sodasan Spulmittel Lemon & Lime. Pierwszy z nich kosztował w czasie testu około 0,25 euro za 100 ml, dobrze usuwał zabrudzenia i był wydajny. Niedrogi koncentrat z supermarketu znalazł się więc w gronie dwóch najlepiej ocenionych propozycji.
Fairy dobrze usuwał tłuszcz. W Pril znaleziono konserwant MIT
Fairy bardzo dobrze poradził sobie podczas zmywania, ale ostatecznie otrzymał niższą notę. Jak podaje T- Online, powodem był brak kodu UFI na opakowaniu. Europejska Agencja Chemikaliów informuje, iż jest to 16 znakowy identyfikator, który łączy konkretną mieszaninę z informacjami o jej recepturze. Dzięki temu ośrodki zatruć mogą szybciej ustalić, z jakim preparatem miała kontakt dana osoba, np. po przypadkowym połknięciu chemii domowej. Z powodu braku wymaganego oznaczenia Fairy dostał ostatecznie ocenę "dostateczną".
Jak informuje ZDF, Pril Original o zapachu zielonego jabłka i limonki zawierał methylisothiazolinone, czyli MIT. To konserwant należący do izotiazolinonów. Stiftung Warentest podaje, iż u osób uczulonych kontakt skóry z nierozcieńczonym środkiem zawierającym tę substancję może wywołać reakcję alergiczną. Inny problem pojawił się w przypadku 4 preparatów. Według ZDF zawierały one trudno rozkładalne substancje powierzchniowo czynne, przez co straciły punkty. Związki te mogą przedostawać się do osadów ściekowych, a później trafiać do środowiska. W tej grupie znalazł się m.in. K Classic Ultra Plus marki Kaufland. Laboratoryjna analiza ujawniła więc zastrzeżenia, których nie da się zauważyć podczas zwykłego zmywania.
Fit Original wypadł najgorzej. W próbce wykryto formaldehyd
Jak podaje MDR, w Fit Original stwierdzono ponad 10 mg formaldehydu na 1 kg. OKO-TEST uznał taki poziom za zbyt wysoki według przyjętych w badaniu kryteriów. Źródłem tej substancji mógł być Bronopol, czyli konserwant, który ją uwalnia. Nie oznacza to jednak, iż zwykłe korzystanie z preparatu stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia. MDR przytacza opinię toksykolożki Beate Escher z Helmholtz Zentrum fur Umweltforschung, która oceniła wykrytą ilość jako prawdopodobnie pomijalną pod względem ryzyka zdrowotnego. Fit Original otrzymał najniższą notę w zestawieniu, choć ekspertka wskazała, iż stwierdzone stężenie nie musi oznaczać zagrożenia przy normalnym użytkowaniu.












