Pomogłem bratu za darmo w remoncie jego mieszkania, a on w ramach wdzięczności oddał mi tylko resztki śmieci.

newsempire24.com 1 tydzień temu

Do dziś mam u niego dług za to wszystko!!!

Można powiedzieć, iż jestem fachowcem od remontów. Robię to od lat, a z czasem stało się to dochodowym zajęciem. Od czasu do czasu zgłaszają się do mnie kuzyni, żeby pomóc im przy drobnych lub większych naprawach. I właśnie któregoś dnia dzwoni do mnie kuzyn. Odbieram, a on mówi, iż potrzebuje mojej pomocy.

Kilka dni później zabieram się za remont, bo akurat miałem wolny czas. Nigdy nie odmawiam rodzinie, jeżeli tylko dam radę pomóc. Materiały były już dawno kupione i dostarczone, więc od razu po przyjeździe zabrałem się do pracy. Takie roboty naprawdę mnie cieszą zawsze dają mi dużo satysfakcji.

Nie przepadam za braniem pieniędzy od bliskich. Mimo iż kuzyn próbował mi zapłacić, grzecznie odmówiłem. Mieszkanie po remoncie nie do poznania czuć tę różnicę! Całość zajęła nam około dwóch tygodni. Pod koniec zostało tylko trochę roboty wykończeniowej i masa starych szpargałów na korytarzu, które trzeba było wywieźć na wysypisko. Wtedy kuzyn wpadł na pomysł:

Może weźmiesz resztę tych materiałów. Wrzuć do garażu, może kiedyś ci się przydadzą przy jakiejś robocie dla siebie albo klientów. Zaoszczędzisz kilka złotych. Uznałem, iż to dobry pomysł. Zabrałem więc płytki, panele, kilka wiaderek farby. W garażu miejsca nie brakowało, a zawsze znajdę jakieś zastosowanie.

Zanim się dogadaliśmy, wolałem jeszcze porozmawiać z kuzynem na szczęście nagrałem rozmowę telefonem. To, co mi powiedział prosto w oczy, naprawdę mnie zaskoczyło. Chcę się tym z wami podzielić

Remont to moje hobby. Podziękowałem kuzynowi, wszystko uzgodniliśmy. Wieczorem skończyliśmy pracę. Posprzątałem śmieci budowlane, część wywiozłem na wysypisko, a część do swojego garażu na przechowanie. Usiadłem z kuzynem, wypiliśmy po piwie na zakończenie roboty i wróciłem do domu.

Następnego dnia wszystko wróciło do normy aż tu nagle o drugiej dzwoni telefon, kuzyn. Słuchaj, chyba jesteś mi winny za te materiały. Panele są jak nowe, płytki też świetne, mógłbyś je sprzedać nawet. Przelejesz mi na konto?

Byłem w kompletnym szoku. Obiecał wcześniej, iż wieczorem oddzwoni jeszcze w sprawie pracy, ale już się nie odezwał. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Naprawdę mu pomogłem, i to bezinteresownie. Przecież te materiały miały iść na śmietnik, nikt by tego nie kupił! Sam chciał je wyrzucić, a w ostatniej chwili zaproponował mi, żebym je zabrał. Może powinienem jednak wystawić rachunek za remont?

Idź do oryginalnego materiału