Przez długi czas zastanawiałam się, czy jestem bardziej projektantką, czy malarką. Dziś wiem, iż nie muszę wybierać pomiędzy tymi dwiema rolami. Projektowanie nauczyło mnie patrzeć na świat przez pryzmat funkcji, materiału i relacji człowieka z przestrzenią. Malarstwo dało mi swobodę eksperymentowania oraz możliwość opowiadania o tym, czego nie da się zamknąć w formie użytkowej. Z czasem zrozumiałam, iż obie te dziedziny prowadzą mnie do tego samego miejsca – do projektowania doświadczeń.
To właśnie doświadczenie odbiorcy jest punktem wyjścia mojej pracy. Niezależnie od tego, czy projektuję tkaninę, obuwie, akcesoria czy obraz, zadaję sobie podobne pytanie: w jaki sposób forma może wpłynąć na człowieka i jego odbiór przestrzeni?
Podczas studiów na Akademii Sztuki w Szczecinie eksperymentowałam z różnymi obszarami projektowania. Tworzyłam tkaniny inspirowane lokalną kulturą, reinterpretując tradycyjne motywy we współczesnym języku wzornictwa. Projektowałam kolekcję toreb opartą na symbolice żywiołów, badając relację pomiędzy funkcjonalnością a emocjonalnym znaczeniem przedmiotu. W pracowni obuwia analizowałam konstrukcję, materiał i proporcje, a malarstwo pozwalało mi rozwijać język oparty na kolorze, rytmie i organicznych strukturach. Z czasem zauważyłam, iż wszystkie te projekty łączy jedna potrzeba: tworzenia form, które wpływają na sposób, w jaki odbieramy otoczenie i własne emocje.

Kolor jest dla mnie jednym z najważniejszych narzędzi. Nie traktuję go jako dodatku. Buduje atmosferę, prowadzi wzrok, zmienia percepcję i potrafi uruchamiać wspomnienia. Podobnie myślę o materiale i fakturze – jako nośnikach znaczenia. Kiedy tworzę obraz, nie myślę wyłącznie o płótnie. Myślę o przestrzeni, w której będzie funkcjonował, o świetle zmieniającym jego charakter, architekturze, z którą wejdzie w dialog, i ludziach, którzy będą z nim żyć. Dlatego obraz we wnętrzu nie jest dla mnie wyłącznie dekoracją. Interesuje mnie to, jak może zmienić charakter przestrzeni i stać się częścią jej tożsamości.
Moja droga prowadziła mnie przez różne obszary sztuki i projektowania. Projektowałam kostiumy do opery „Czarodziejski flet”, współtworzyłam projekty interdyscyplinarne, rozwijałam własną markę, a moje prace prezentowano na wystawach w Polsce i we Włoszech. Ważnym doświadczeniem było znalezienie się w gronie finalistów konkursu ELLE Decoration „Młodzi na Start”, gdzie zaprezentowałam autorski gobelin inspirowany kulturą Żywiecczyzny. Prowadziłam również autorskie warsztaty projektowania wzoru w Bielskim Centrum Kultury BWA. Każde z tych doświadczeń pozwoliło mi inaczej spojrzeć na projektowanie i utwierdziło mnie w przekonaniu, iż nie chcę ograniczać swojej praktyki do jednej dziedziny.
Jednym z obrazów, który dobrze oddaje mój sposób myślenia o sztuce, jest „Yellow”, przekazany na licytację Fundacji Ewy Błaszczyk „Akogo?”. Inspiracją była podróż legendarnym Orient Expressem. Nie chciałam przedstawiać konkretnego krajobrazu. Interesowały mnie światło odbijające się od szyb, rytm podróży i ulotne wrażenia, które pozostają w pamięci dłużej niż sam obraz miejsca. Tak rozumiem abstrakcję – jako próbę zapisania doświadczenia, a nie jego dosłownego przedstawienia.
Dziś rozwijam praktykę na styku malarstwa, projektowania i przestrzeni. Coraz częściej myślę o obrazie jako części większej całości – architektury, światła, materiałów i ludzi tworzących dane miejsce. Wierzę, iż sztuka może budować jego tożsamość i najlepiej działa wtedy, gdy staje się naturalną częścią życia. Uważam, iż sztuki nie należy oddzielać od codzienności. Najciekawsze projekty powstają właśnie na styku człowieka, materii i przestrzeni.

Alina Giza

