Polskie tylko na opakowaniu. Zrobili kontrole. Sprawdzili, skąd pochodziło mięso w sklepach

kobieta.gazeta.pl 2 godzin temu
Klient widzi napis "produkt polski" i sięga po tackę bez wahania. Kontrola mięsa w sklepach przeprowadzona przez IJHARS pokazała jednak, iż biało-czerwona flaga nie zawsze oznacza krajowy ubój. I choć skład był bez zarzutu, błędne oznakowanie jest "grzechem", który nie przechodzi bez echa.
Etykiety przy mięsie to nie dekoracje, ale konkretne deklaracje. Nazwa produktu, gatunek, kraj pochodzenia i flaga to dane, które powinny być jasne i zgodne z prawdą. Coraz więcej osób naprawdę je czyta. Świadomość konsumencka rośnie, dlatego rośnie też znaczenie rzetelnego oznakowania. Ostatnio na jaw wyszła nieczysta gra dotycząca pochodzenia czerwonego mięsa. Flaga mówiła "Polska", gdy dokumenty wskazywały na "Hiszpanię". Problem dotyczył niemal co piątego skontrolowanego sklepu.

REKLAMA







Zobacz wideo Mięso z in vitro? Pierwszy raz zjedzono je w 2013 roku [Next Station]



Czym zajmuje się IJHARS? Chroni konsumentów i walczy z "fałszem" na rynku spożywczym
Ogólnopolska kontrola przeprowadzona przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych objęła 46 sklepów z własnymi halami rozbioru i przetwórstwa. Inspektorzy przyjrzeli się świeżemu czerwonemu mięsu, które można kupić przy ladach oraz sprawdzili, czy nie dochodzi do niedozwolonych praktyk, np. nastrzyk zwiększający chłonność wody. Uchybienia wykryto w 8 punktach, co oznacza 17,4 proc. wszystkich skontrolowanych miejsc.
Do laboratoriów trafiło 8 próbek wieprzowiny. Badania miały wykazać obecność substancji świadczących o niedozwolonym nastrzyku. Wynik był zadowalający: żadna z próbek nie zawierała takich dodatków. Pod względem składu mięso spełniało wszystkie wymogi.


Więcej zastrzeżeń pojawiło się przy oznakowaniu. Inspektorzy zakwestionowali 21 partii mięsa czerwonego, czyli 15,3 proc. sprawdzonych partii. Najczęściej problem dotyczył kraju pochodzenia. Na wywieszkach widniała informacja, iż miejscem chowu i uboju była Polska, podczas gdy dokumenty potwierdzały pochodzenie z Hiszpanii. Zdarzało się też stosowanie hasła "mięso bez nastrzyku". Taki komunikat może sugerować szczególną zaletę produktu, choć w przypadku świeżego mięsa, taka praktyka i tak jest niedozwolona.
Kontrola wykazała również braki formalne. W części przypadków nie podawano gatunku mięsa albo używano skrótów utrudniających identyfikację. Bywało, iż informacja o kraju pochodzenia była zapisana mniejszą czcionką niż nazwa produktu, co zmniejszało jej czytelność. Tymczasem przepisy wymagają, aby przy mięsie wołowym, wieprzowym, drobiowym, kozim i baranim wyraźnie wskazać kraj pochodzenia w miejscu sprzedaży, a przy większości rodzajów umieścić także flagę danego państwa. Wyjątek dotyczy wołowiny, gdzie wystarczy sama nazwa kraju. Wobec sklepów, w których wykryto nieprawidłowości, zastosowano sankcje przewidziane w przepisach.








Mięso (zdjęcie ilustracyjne)Fot. Krzysztof Ćwik / Agencja Wyborcza.pl


Jak rozpoznać dobre mięso? Wnikliwe spojrzenie skieruj na kolor
W sklepie rzadko trafia się mięso z wyraźnymi oznakami zepsucia. Zielonkawy nalot to już sytuacja niezwykle skrajna. Dodatkowo zapachu przez szybę lady nie da się wyłapać, a oświetlenie potrafi zrobić z każdego kawałka "gwiazdę wystawy". Dlatego Horacio Vallejos, ekspert od mięsa, który spędził 24 lata w rzeźni, podpowiada prosty trop: patrz na kolor, tylko uważniej niż zwykle.
Dla większości osób wieprzowina jest "różowa", wołowina "czerwona" i na tym koniec analizy. Tymczasem liczą się odcienie, bo potrafią powiedzieć sporo o tym, co działo się ze zwierzęciem przed ubojem. A to potem wraca na talerzu, w smaku, soczystości i w tym, jak mięso zachowuje się w kuchni.


Vallejos zwraca uwagę na trzy kierunki. Bardzo ciemne mięso może być sygnałem długotrwałego stresu przed ubojem, gdyż to potrafi podnieść jego pH. Wtedy na talerzu pojawia się suchy kawałek, bo włókna łatwiej oddają soki. Z drugiej strony skrajnie jasny kolor bywa efektem krótkiego, gwałtownego stresu tuż przed ubojem. Rezultat bywa podobny: szybka utrata wody i mniej przyjemna tekstura po obróbce.



Najlepszym wyborem jest ciemnoróżowy, "zdrowy" odcień, który sugeruje bardziej zrównoważone warunki hodowli i dobre żywienie. Przy ladzie warto dać oczom chwilę na przyzwyczajenie się do światła i spojrzeć na kawałek z różnych stron, nie tylko w blasku "promocyjnej lampy". jeżeli mięso wygląda naturalnie, ma równy kolor i nie pływa w nadmiarze płynu w opakowaniu, rośnie szansa na udany obiad. A gdy do tego zgadza się informacja o pochodzeniu, łatwiej mieć poczucie, iż wybór był świadomy, a nie przypadkowy. Czy sprawdzasz kraj pochodzenia mięsa przy ladzie? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału