Policz do 10, zanim zaufasz – Anna Maria Wesołowska ostrzega seniorów

glosseniora.pl 15 godzin temu
Zdjęcie: anna maria wesołowska


Policz do 10, zanim zaufasz

Choć początkowo swoją przyszłość wiązała z tańcem, życie napisało dla niej zupełnie inny scenariusz. Anna Maria Wesołowska stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych sędzi w Polsce, a dzięki programowi Sędzia Anna Maria Wesołowska zyskała sympatię i zaufanie widzów. Seniorka i ambasadorka Głosu Seniora w rozmowie opowiada o kulisach swojej pracy oraz pasji do edukacji prawnej. Dziś – już na emeryturze – pozostaje aktywna i z zaangażowaniem przestrzega seniorów przed zagrożeniami, w tym przed oszustwami.

Justyna Śmiertka: Co sprawiło, iż zdecydowała się Pani na wybór zawodu sędziego?

Anna Maria Wesołowska: Urodziłam się w Łodzi. Gdy byłam dzieckiem, nie myślałam o zawodzie sędziego, ponieważ w wieku 5 lat rodzice zapisali mnie na balet. Gimnastykę artystyczną uprawiałam choćby na studiach, w związku z tym marzyłam, iż zostanę instruktorką tańca.

Kiedy poszłam do liceum, w ramach wolontariatu zaczęłam działać w tzw. „Ochronkach Bałuckich”. Razem z koleżankami pomagałyśmy dzieciom z trudnych rodzin odrabiać lekcje, robiłyśmy im też kanapki. Odwiedzałyśmy również podopiecznych domu spokojnej starości. Widziałam łzy i osamotnienie. Marzyłam, żeby świat się zmienił, żeby każdy w trudnych chwilach miał kogoś, kto poda rękę i przytuli.

Zostałam kuratorem społecznym, a to bardzo mocno wiązało się z ideą bycia prawnikiem. Jedyną możliwość do osiągnięcia tego celu stanowiły studia na Wydziale Prawa. Chociaż nie czułam się w pełni przygotowana do egzaminów, zdecydowałam się do nich podejść i przekonać profesorów, iż ten zawód jest moim marzeniem.

Na sędziowską aplikację etatową były wówczas tylko dwa miejsca – udało mi się zdobyć jedno z nich. jeżeli mamy bardzo konkretne marzenia, musimy działać w tym kierunku, a efekty będą widoczne.

Które momenty w Pani karierze zawodowej okazały się najtrudniejsze, a które wspomina Pani z największą satysfakcją?

Zawsze najtrudniejszy był kontakt z ludzkim dramatem, a szczególnie z dramatem dziecka. 40 lat temu zajmowałam się sprawą 9-letniego chłopca, którego matka i ojczym przywiązali za rączki i nóżki do dwóch krzeseł. Polewali go wrzątkiem, a czajnik z wodą donosiła 7-letnia siostra. W ten sposób chcieli się dowiedzieć, gdzie dziecko schowało 100 złotych.

Kiedy chłopiec wbiegł na salę, jego pierwsze słowa brzmiały: „Pani sędzio, ja wszystko powiem, tylko proszę wypuścić moją mamusię z więzienia. Ja ją kocham i za nią tęsknię”. Wypuściliśmy matkę, bo sama była ofiarą przemocy – nie umiała obronić ani syna, ani córki przed okrucieństwem konkubenta, który na wiele lat trafił do więzienia. Matce załatwiliśmy pracę i terapię, kobieta wychowała dzieci. Ja do dzisiaj walczę o prawo każdego dziecka do bezpiecznego życia.

Najpiękniejsze momenty w tej pracy przychodzą wtedy, gdy uda się komuś naprawdę pomóc – kiedy człowiek potrafi się podnieść, wyjść na prostą i zacząć życie od nowa. Sędzia nie orzeka kary dla samego skazania, ale po to, by zapobiec kolejnym przestępstwom – jak trafnie ujął to Platon. Zawsze zależało mi na tym, aby osoby, które popełniły błąd, miały szansę się otrząsnąć i rozpocząć wszystko od nowa, z czystą kartą.

Poza prawdziwą salą rozpraw była również ta telewizyjna. Jak z perspektywy czasu wspomina Pani pracę przy programie „Sędzia Anna Maria Wesołowska”?

Zgodziłam się na udział w programie, ponieważ zależało mi na dotarciu z edukacją prawną do jak najszerszego grona odbiorców – i ten cel udało się zrealizować. Choć od zakończenia nagrań minęło już 15 lat, serial wciąż cieszy się dużą popularnością. Odegrał istotną rolę społeczną – pokazał sąd z bardziej ludzkiej perspektywy i uświadomił, iż w centrum naszej pracy zawsze stoi człowiek.

Do dziś słyszę, iż dla wielu młodych osób był inspiracją do wyboru studiów prawniczych – i to daje mi ogromną satysfakcję.

Obecnie jest Pani sędzią w stanie spoczynku. Czym zajmuje się Pani na emeryturze?

Zajmuję się edukacją prawną, którą zaczęłam w 2000 roku, będąc jeszcze czynnym sędzią. Wtedy właśnie wprowadziłam lekcje wychowawcze w sądzie – zapraszałam młodzież, by mogła uczestniczyć w prawdziwych rozprawach i zobaczyć, jak wygląda wymiar sprawiedliwości od środka. Przez moją salę rozpraw przewinęło się aż 17 tysięcy uczniów z Łodzi.

  • Czytaj także: Uwaga na oszustów w czasie świąt Wielkanocnych

Dzisiaj takie działania są normą. Kiedy ja zaczynałam, nie było entuzjazmu dla tej formy profilaktyki. Teraz sądy licznie organizują lekcje prawne i to cieszy. Wymiar sprawiedliwości jest ludziom potrzebny jak powietrze – a im większe zaufanie do niego, tym większe poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwie.

W jaki sposób dba Pani o kondycję psychiczną i fizyczną oraz jak zachęcić osoby 60+ do aktywnego stylu życia?

W kontekście zdrowia psychicznego w całej Polsce promuję słowa, które kiedyś usłyszałam od Henryki Krzywonos. Mówiła ona swoim dzieciom, którym stworzyła dom jako rodzina zastępcza: „Kocham cię najbardziej na świecie”. Te proste słowa dawały im poczucie bezpieczeństwa i ogromną siłę.

My wszyscy potrzebujemy tych słów – niezależnie, czy mamy 5, 10, 50 czy 70 lat. Bliskość z drugim człowiekiem jest podstawą dobrych emocji. Możemy czuć się źle, ale jeżeli mamy kogoś, kto poda nam rękę – wnuka, sąsiada, przyjaciółkę – to zaczynamy nabierać siły. Dla mnie tą siłą są wnuki. Dzieci to najlepsza „maseczka kosmetyczna” i balsam na serce, a stres, który często towarzyszy samotności, osłabia człowieka również fizycznie.

Babcie i dziadkowie są niezwykle ważni. Badania pokazują, iż na przestrzeni lat zmienia się kwestia autorytetów. Kiedyś dzieci i młodzież na pierwszym miejscu stawiały rodziców i Kościół, dzisiaj – celebrytów. Nie zmieniło się jednak zaufanie do babć i dziadków, oni wciąż pozostają na podium.

Jeśli chodzi o kondycję fizyczną, staram się być w ruchu w każdy możliwy sposób. Na przykład nie znoszę naraz z piętra całej tacy naczyń, tylko noszę po jednym kubku czy talerzu – dzięki temu robię więcej kroków. Polecam, by podczas oglądania telewizji wykonywać choćby drobne ćwiczenia rękami czy nogami. Chodzi o to, żeby nie trwać w bezruchu, bo to działa na naszą niekorzyść.

Z roku na rok rośnie liczba oszustw, których ofiarami są seniorzy. Czy ma Pani pomysł, jak zmniejszyć skalę tego zjawiska i zwiększyć bezpieczeństwo osób starszych?

Orzekałam w wielu sprawach dotyczących oszustw na seniorach. Dawniej przestępcy stosowali metodę „na kominiarza”. Jeden mężczyzna pił herbatę z seniorem, kiedy drugi rzekomo czyścił komin czy sprawdzał piec. W rzeczywistości okradał mieszkanie.

Teraz oszustwa są o wiele bardziej wyrafinowane. Sama kiedyś dostałam telefon i nie miałam podejrzeń, dopóki nie usłyszałam: „Czy masz wagę, żeby zważyć pierścionek i obrączkę?”. W znacznej części osoby starsze reagują instynktownie, bo mają serce otwarte na ludzi i chcą natychmiast pomóc.

Seniorom proponuję prostą zasadę liczenia do dziesięciu. Zanim podejmiemy działanie, którego moglibyśmy później żałować, zatrzymajmy się na chwilę. To wystarczy, by spokojnie ocenić sytuację – na przykład zastanowić się, czy telefon rzeczywiście pochodzi od osoby, za którą podaje się rozmówca. Warto wtedy zadać pytanie, na które odpowiedź zna tylko ktoś bliski. Rozwaga i chwila refleksji to najprostsza, a zarazem najskuteczniejsza forma ochrony.

  • Czytaj także: Oszustwo na płatność za internet

Od 10 lat jako Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora prowadzimy kampanię „Stop manipulacji – nie daj się oszukać”, dzięki której przestrzegamy seniorów przed oszustwami i metodami manipulacji. Czy popiera Pani takie inicjatywy?

Zdecydowanie tak. Musimy pokazywać, iż seniorzy są istotną i potrzebną częścią społeczeństwa. Dlatego tak istotne jest wzmacnianie więzi międzypokoleniowych i odbudowywanie relacji rodzinnych. Osoby starsze powinny angażować się w działania społeczne – choćby takie jak wspólne czytanie dzieciom w bibliotekach, domach kultury czy szkołach, co buduje relacje i daje ogromną euforia obu stronom.

  • Czyta także: DJ Wika ostrzega seniorów: Oni wiedzą, jak nas podejść!

Równocześnie niezwykle ważna jest edukacja i świadomość zagrożeń. Warto uczestniczyć w spotkaniach z ekspertami, które pomagają lepiej rozumieć współczesne metody oszustw i manipulacji. Mamy prawo do wiedzy, ochrony i poczucia bezpieczeństwa – a takie inicjatywy realnie nas do tego przybliżają.

Na zakończenie warto podkreślić, iż rozmowa wpisuje się w szersze działania edukacyjne realizowane w ramach kampanii Głosu Seniora „Bezpieczny Senior. STOP MANIPULACJI. NIE DAJ SIĘ OSZUKAĆ!”. Inicjatywa ma na celu zwiększanie świadomości osób 60+ w zakresie zagrożeń takich jak oszustwa, wyłudzanie pieniędzy czy manipulacje sprzedażowe, a także wzmacnianie ich bezpieczeństwa w codziennym życiu. Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora prowadzi również portal www.niedajmysieoszukac.pl, który ostrzega przed najnowszymi metodami oszustw.

Artykuł ukazał się także na portalu Onet. Całość przeczytasz TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału