
Policja w Toronto ponownie ostrzega mieszkańców przed wchodzeniem na zamarznięte akweny po weekendowym incydencie na Harbourfront. W sobotni wieczór 15-letni chłopiec wpadł pod lód w rejonie Queens Quay West, w pobliżu bazy jednostki morskiej.
Na pomoc ruszył Jerry Collins, który usłyszał krzyki. Jak relacjonował, doczołgał się do nastolatka i pomógł mu wydostać się na powierzchnię. Chłopiec otrzymał pomoc i o własnych siłach wrócił do domu.
To już drugi taki przypadek w ciągu kilku dni. W piątek innej osobie również udało się wydostać z lodowatej wody. Sierżant Richard Arsenault z jednostki morskiej podkreśla, iż służby wielokrotnie interweniowały, prosząc ludzi o zejście z lodu. W sobotę na zamarzniętych wodach Harbourfront miało przebywać choćby około 200 osób.
Policja przypomina, iż lód jest nieprzewidywalny, a różnica między życiem a śmiercią w lodowatej wodzie to często zaledwie kilka minut. Mokre ubrania gwałtownie prowadzą do utraty sił i hipotermii. Choć przepisy nie zakazują wchodzenia na lód, funkcjonariusze wraz z Zarządem Portu planują dodatkowe oznakowanie ostrzegawcze.
„Jeśli nie wiesz – nie idź. Żaden lód nie jest w pełni bezpieczny” – apeluje Collins.









