Polacy w Albanii: jest ich ledwie 50. A to Polak dał temu krajowi ropę

naszapolska.pl 2 tygodni temu

W całej Albanii mieszka na stałe ledwie około pięćdziesięciorga Polaków — mniej, niż liczy jedna szkolna klasa. Nie mają własnej szkoły ani stowarzyszenia z prawdziwego zdarzenia, a mimo to co niedzielę w nadmorskiej Sarandzie rozlega się msza po polsku. A gdyby cofnąć się o osiemdziesiąt lat, okazałoby się, iż to właśnie Polak dał Albanii jej największe bogactwo — i przypłacił to życiem. Oto opowieść o najmniejszej i najmniej znanej Polonii Bałkanów — Polonii albańskiej.

Uwaga na skalę. Mówimy o Polakach zamieszkałych w Albanii na stałe — a nie o turystach. Tych ostatnich przyjeżdża nad albańskie plaże co roku ponad 300 tysięcy. Ten artykuł jest o tej garstce, która związała z Albanią życie.

Ilu Polaków mieszka w Albanii?

Zacznijmy od liczby. Polonia albańska liczy około 50 osób — tak szacują portale polonijne i osoby zaangażowane w tamtejsze życie wspólnotowe. To jedna z najmniejszych zorganizowanych społeczności polskich w Europie. Dokładnej cyfry nie prowadzi nikt: Albania nie ma rejestru wyodrębniającego Polaków, a polska statystyka migracyjna nie schodzi do tak małych liczb.

Wskaźnik Liczba Źródło
Osoby polskiego pochodzenia (szacunek Polonii) ≈ 50 portale polonijne, relacje wspólnoty
Obywatele RP zameldowani na stałe brak rejestru Ambasada RP w Tiranie nie publikuje danych
Polscy turyści rocznie (dla kontrastu) ponad 300 000 doniesienia branży turystycznej

Oficjalne wskazówki dla wyjeżdżających i dane o warunkach pobytu publikuje serwis MSZ Odyseusz (odyseusz.gov.pl) oraz strona gov.pl/web/albania — i to do nich, a nie do internetowych szacunków, warto sięgać po twarde informacje.

Skąd się tam w ogóle wzięli Polacy?

Historia polskiej obecności w Albanii jest krótka i nieoczywista. Nie było tu ani chłopskiej „gorączki” jak w Brazylii, ani wielkiej fali zarobkowej jak w Niemczech. Były pojedyncze losy. Pierwsze polskie ślady to podróżnicy i duchowni przełomu XIX i XX wieku — jak jezuita Marcin Czermiński, którego relacje z Albanii przetłumaczono na albański. Stosunki dyplomatyczne Polska nawiązała z Albanią dopiero w 1937 roku.

Najbardziej osobliwy epizod to rok 1966, gdy do Albanii nielegalnie wyjechał Kazimierz Mijal — polski komunista i maoista — na fałszywym paszporcie z albańskiej ambasady, by z Radia Tirana nadawać do Polski propagandę. Dzisiejsza Polonia albańska to jednak zjawisko ostatnich lat: ludzie, którzy przyjechali za spokojem, słońcem i tańszym życiem nad Morzem Jońskim, najgęściej osiadając w Sarandzie.

Stanisław Zuber — Polak, który dał Albanii ropę

Jeśli ktokolwiek zasłużył się Albanii bardziej niż cała dzisiejsza Polonia z Albanii razem wzięta, to Stanisław Zuber (1883–1947) — lwowski geolog, syn profesora geologii. Pod koniec lat 20. objął stanowisko głównego geologa w Kuçovie i to jego badania doprowadziły do odkrycia głównych albańskich złóż ropy naftowej — Kuçova i Patos-Marinza — eksploatowanych do dziś. W albańskim mieście uhonorowano go tablicą jako „ojca albańskiej geologii naftowej”.

„Ojciec albańskiej geologii naftowej” — tak, tablicą pamiątkową, uhonorowali Zubera sami Albańczycy.

Jego historia ma tragiczny finał. Po wojnie Zuber został aresztowany przez komunistyczny reżim i zamordowany w więzieniu. Dopiero po latach, już w wolnej Albanii, prezydent kraju pośmiertnie odznaczył go medalem „Męczennik za demokrację”. Polak, który dał Albanii jej przemysł naftowy, zapłacił za to najwyższą cenę — i to Albańczycy, nie Polacy, jako pierwsi oddali mu sprawiedliwość.

Saranda — nieformalna stolica polskiej Albanii

Jeśli Polonia albańska ma dziś jakieś centrum, jest nim Saranda — kurort naprzeciwko greckiej Korfu. To tu odprawiana jest msza po polsku, w miejscowym kościele katolickim, w niedziele i święta (godzinę warto potwierdzić przed wizytą). Nie ma tu polskiej dzielnicy, szkoły ani sklepu — na to społeczność jest zbyt mała. Jest za to coś rzadszego: wspólnota, w której ludzie znają się osobiście.

Czy Albańczycy lubią Polaków?

Tu dochodzimy do rzeczy, której nie znajdziecie w tabelach. W Albanii Polak kojarzony jest przede wszystkim z Janem Pawłem II — i to kojarzenie otwiera drzwi. 25 kwietnia 1993 roku papież jako pierwszy w historii odwiedził Albanię, rok po pierwszych wolnych wyborach, gdy kraj podnosił się z ruin najbardziej ateistycznego reżimu świata. W katedrze w Szkodrze wyświęcił wtedy czterech albańskich biskupów — pierwszych od pół wieku. Ten gest jest w Albanii pamiętany, a jego echo spływa na zwykłych Polaków. Dochodzi do tego albańska besa — kodeks gościnności, w którym przyjęcie obcego pod dach jest kwestią honoru.

„W Albanii Polacy są kojarzeni z Janem Pawłem II, dzięki czemu są dobrze traktowani.”

Uczciwie trzeba dodać drugą stronę medalu — ale dotyczy ona turystów, nie stałych mieszkańców. Gdy na albańskie plaże co roku przyjeżdżają tłumy Polaków, część lokalnej branży turystycznej narzeka na ich oszczędność. To jednak spór o gości sezonowych, a nie o tę garstkę, która związała z Albanią życie.

Czy w Albanii jest drogo? Przykładowe ceny

Jednym z głównych powodów, dla których Polacy wybierają Albanię na stałe, są koszty życia — wyraźnie niższe niż w Europie Zachodniej, choć rosnące. Waluta to lek albański (ALL); orientacyjny przelicznik: 1 zł ≈ 23 leki (100 leków ≈ 4,3 zł).

Pozycja Cena (lek, ALL) Ok. w PLN
Bochenek chleba ~80 lek ~3,4 zł
12 jaj ~260 lek ~11 zł
Obiad w niedrogiej restauracji ~700 lek ~30 zł
Litr benzyny ~190 lek ~8 zł
Wynajem kawalerki w centrum Tirany ~48 000 lek/mies. ~2100 zł
Wynajem kawalerki poza centrum ~33 000 lek/mies. ~1400 zł

Ceny orientacyjne (źródło: Numbeo/Wise), różnią się w zależności od miasta i sezonu. Paliwo bywa porównywalne z zachodnioeuropejskim — reszta koszyka jest wyraźnie tańsza.

Współczesna twarz: Małgorzata Rejmer

Najgłośniejszą dziś Polką związaną z Albanią jest reporterka Małgorzata Rejmer, autorka nagradzanego reportażu „Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii” — polifonicznej opowieści o kraju pod dyktaturą Envera Hodży. Rejmer dzieli życie między Warszawę a Tiranę i zrobiła dla polsko-albańskich więzi więcej niż niejedna instytucja: dała Albanię polskiemu czytelnikowi głosami jej własnych mieszkańców.

Życie polonijne: msza, towarzystwo i ambasada

Formalnych instytucji jest tyle, ile może utrzymać pięćdziesiąt osób — czyli niewiele, ale nie zero:

– działa Towarzystwo Polsko-Albańskie, kontynuujące tradycję dawnego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Albańskiej: organizuje wydarzenia kulturalne, spotkania i kursy językowe;
– w Sarandzie odprawiana jest msza po polsku, a wokół kościoła — nie stowarzyszenia — ogniskuje się realne życie wspólnoty;
– wsparciem służy Ambasada RP w Tiranie, bywająca pierwszym punktem kontaktu dla nowo przybyłych.

Polacy w Albanii — najczęstsze pytania

Czy Albańczycy lubią Polaków?
Tak. Polacy są w Albanii kojarzeni przede wszystkim z Janem Pawłem II, który w 1993 roku jako pierwszy papież odwiedził ten kraj, i traktowani życzliwie. Sprzyja temu także albańska tradycja gościnności („besa”).

Ilu liczy Polonia albańska?
Około 50 osób polskiego pochodzenia — to jedna z najmniejszych zorganizowanych społeczności polskich w Europie. Jej nieformalnym centrum jest Saranda.

Czy w Albanii jest drogo?
Nie. Koszty życia są wyraźnie niższe niż w Europie Zachodniej: chleb to ok. 80 leków (~3,4 zł), obiad w niedrogiej restauracji ok. 700 leków (~30 zł), a wynajem kawalerki w Tiranie ok. 33 000–48 000 leków miesięcznie (~1400–2100 zł).

Czy Polak może mieszkać w Albanii?
Tak. Obywatele RP mogą wjechać na paszport lub dowód i przebywać w Albanii bezwizowo do 90 dni w okresie 180 dni. Dłuższy, stały pobyt wymaga uzyskania zezwolenia na miejscu (szczegóły podaje serwis gov.pl/web/albania).

Czy w Albanii dogadam się po polsku?
Na co dzień nie. W kurortach i większych miastach pomaga angielski lub włoski; polski usłyszysz głównie wśród nielicznej Polonii albańskiej oraz na niedzielnej mszy po polsku w Sarandzie.

Idź do oryginalnego materiału