Podróżnicy z Polski przybyli tu 161 lat temu i się zaczęło. Dziś to zimowy raj blisko granicy

gazeta.pl 2 godzin temu
Gdzie na narty autem z Polski? jeżeli potrzebujesz odmiany od krajowych kurortów, skieruj wzrok w stronę naszych południowych sąsiadów. Nieopodal polsko-czeskiej granicy znajdziesz miejsce, które jest prawdziwym rajem dla miłośników zimowych aktywności.
Szpindlerowy Młyn, bo o nim mowa, to jeden z najpopularniejszych ośrodków narciarskich w Karkonoszach. Zachwyca nie tylko licznymi atrakcjami, ale także malowniczym położeniem w dolinie rzeki Łaby i w otoczeniu gór. Od Karpacza miasto dzieli jedynie 75 kilometrów, więc turyści z Polski mogą dostać się tu gwałtownie i bez problemu.

REKLAMA







Zobacz wideo Wilgoć na szybach? Mamy aż dwa sposoby, żeby ją zwalczyć



Co można zobaczyć w Szpindlerowym Młynie? Polacy przyjechali tu 161 lat temu
najważniejszy moment dla tej urokliwej miejscowości przypadł na 1793 rok. To właśnie wtedy przestała być osadą, a mieszkańcy po latach starań otrzymali pozwolenie na wybudowanie kościoła. Później miasto zaczęło powoli przekształcać się w uzdrowisko górskie. Mało kto zdaje sobie sprawę, iż udział w jego pierwszych sukcesach mieli Polacy.


Początki turystyki w Szpindlerowym Młynie tradycyjnie datuje się na rok 1865, kiedy to zatrzymało się tu czterech podróżników z Wrocławia. Tak im się tu spodobało, iż zaczęli tu regularnie przychodzić ze znajomymi
- czytamy na oficjalnej stronie miasta. Mieszkańcy dostrzegli potencjał, a na miejscu zaczęły powstawać nowe schroniska oraz trasy wycieczkowe. Pierwsze zimowe sporty pojawiły się tu już w XIX wieku, najpierw w formie popularnych zjazdów na dużych saniach, a później na nartach. Za symboliczny początek narciarstwa w regionie uznaje się rok 1880, kiedy bracia Kraus jako jedni z pierwszych wyruszyli na stoki w górskich nartach. Z czasem narty stały się tu nie tylko praktycznym środkiem poruszania się, ale także nową formą sportu.






Gdzie na narty autem z Polski? Odwiedź zimową perełkę Czech
w tej chwili Szpindlerowy Młyn oferuje około 27 km tras zjazdowych i 90 km tras biegowych, a cały ośrodek składa się z dwóch kompleksów: Medvedín i Svatý Petr. Pierwszy z nich słynie ze szlaków poprowadzonych wśród lasów, tutejsza czerwona i czarna trasa to prawdziwe perełki dla doświadczonych narciarzy oraz miłośników jazdy wyczynowej. Mniej zaawansowani mogą wybrać pobliską wioskę Horní Mísečky, do której dojeżdża kolejka.


Svatý Petr sprawdzi się zarówno dla początkujących, jak i dla wprawionych narciarzy. Działa tu kilka tras o różnym stopniu trudności, a zimą realizowane są liczne zawody i wydarzenia sportowe. Ogromną atrakcją jest najdłuższa trasa o długości 2700 metrów. Co ważne, Svatý Petr i Medvedín są połączone ze sobą bezpłatnym skibusem. Karnety można zakupić online, a skipass jednodniowy to koszt 1320 koron czeskich (ok. 228 zł).



To już nasza trzecia wizyta na tym stoku i na pewno będziemy wracać, bo zarówno trasy, jak i widoki zawsze zachwycają. Tym razem śledziliśmy pogodę do ostatniego dnia i była idealna! Słoneczko świeciło, nie było tłumów, a śnieg, jak widać, był
- podzieliła się wrażeniami na TikToku Dominika Pasztaleniec. Jak najchętniej spędzasz miesiące zimowe? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału