Końcówki to najbardziej wyeksploatowana część włosów. Codziennie jest narażona na tarcie, stylizację i działanie temperatury. To właśnie tam najszybciej pojawiają się mikrouszkodzenia, które z czasem prowadzą do łamania i rozdwajania kosmyków. Wiele osób jest święcie przekonanych, iż regularne skracanie końcówek pobudza włosy do szybszego wzrostu. Stylista fryzur Łukasz Szymczak zdradza, iż w rzeczywistości ten proces zachodzi zupełnie gdzie indziej.
REKLAMA
Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska"
Czy podcinanie końcówek przyspiesza wzrost włosów? Zniszczenia przesuwają się coraz wyżej
Według eksperta jest to jeden z najbardziej rozpowszechnionych i zakorzenionych w świadomości wielu osób mit. Zgodnie z nim mechaniczne skracanie włosów to klucz do lepszego porostu. - Włos rośnie z mieszka włosowego znajdującego się w skórze głowy, więc nożyczki pracujące na końcach nie mają bezpośredniego wpływu na procesy podziału komórkowego w cebulce - tłumaczy Szymczak.
Z drugiej strony deklaruje, iż podcinanie końcówek to must-have, jeżeli zależy nam na zapobieganiu rozwarstwianiu się pasm. - jeżeli końcówka jest uszkodzona, rozwarstwienie postępuje ku górze, prowadząc do wykruszania się pasm. Regularne cięcie pozwala zachować gęstą linię włosów i sprawia, iż włosy wyglądają na zdrowsze, ale nie sprawi, iż będą rosnąć szybciej - mówi. Efekt "szybszego wzrostu" wynika głównie z tego, iż dzięki zadbanym końcówkom włosy sprawiają wrażenie bardziej gęstych i dłuższych.
Co jaki czas powinno się podcinać włosy? Sygnały świadczące, iż to już najlepszy moment
Nie zawsze trzeba czekać na wyraźne rozdwojenia, skołtunienia i tzw. sianko. Włosy już wcześniej wysyłają subtelniejsze sygnały, iż potrzebują odświeżenia. Warto więc zwrócić uwagę na:
szorstkość i brak elastyczności końcówek,
częste plątanie się włosów i trudności w rozczesywaniu,
utratę połysku i "matowy" wygląd,
łamliwość oraz wrażenie, iż fryzura traci formę.
jeżeli pojawiają się wyżej wymienione objawy, lepiej nie odkładać wizyty u fryzjera "na później". Warto również wspomnieć, iż regularność powinna być dopasowana do typu włosów. Cienkie włosy wymagają częstszej kontroli, zaś grubsze i kręcone rzadszej, gdyż są bardziej wytrzymałe. Najważniejsze jednak, by obserwować ich kondycję, a nie sugerować się kalendarzem.
Domowe vs. profesjonalne sposoby dbania o włosy. Jakie są różnice?
Kolejną ciekawą kwestią, którą stylista fryzur postanowił doprecyzować, są różnice w stosowaniu profesjonalnych preparatów i domowych specyfików w pielęgnacji włosów. Trend na naturalną pielęgnację włosów sprawia, iż coraz więcej osób stawia na eksperymenty z włosami w zaciszu domowym. Od maseczek z awokado, by wzmocnić kondycję pasm, po mieszanki ziół jako wcierki na porost, czy sok z cytryny jako sposób na refleksy. To jest kuszące rozwiązanie, szczególnie pod względem oszczędności. Łukasz Szymczak zwraca jednak uwagę, iż różnica między używaniem produktów spożywczych a profesjonalnych kosmetyków jest kolosalna.
Największe zagrożenie? Rozjaśnianie kosmyków z pomocą wspomnianego wcześniej soku z cytryny. Ten może wysuszać i osłabiać włosy, a efekt bywa mocno nieprzewidywalny. - Choć naturalne składniki mają cenne adekwatności, ich działanie jest mniej przewidywalne niż w przypadku kompletnych produktów przeznaczonych do włosów, które opierają się na zaawansowanych składach, a ich skuteczność jest testowana. Domowe metody działają "po omacku" i w przypadku prób rozjaśniania agresywnie trawią pigment oraz barierę ochronną - wytłumaczył. Dlatego, według eksperta, w kwestii zmiany koloru lepiej postawić na sprawdzone produkty, gdyż mają dwa przeważające argumenty. - Profesjonalne artykuły fryzjerskie dają styliście pełną kontrolę oraz oczekiwany efekt - podsumował.







