ZNACZEK POCZTOWY
Marek odszedł od Małgosi mama westchnęła ciężko.
W sensie? nie zrozumiałem.
Sama nie wiem, co się stało. Był na delegacji miesiąc. Wrócił odmieniony. Powiedział Małgosi, iż przeprasza, ale kocha inną mama zamyśliła się, wpatrując się gdzieś daleko.
Tak po prostu powiedział? Coś tu nie gra. Masakra zacząłem się złościć na szwagra Marka.
Zadzwoniła do mnie Zosia, mówi, iż mamie Małgosi jest źle, wezwała Pogotowie. Okazuje się, iż Małgosia dostała zaburzenia połykania przez nerwy mama zatroskana mrugała oczami.
Spokojnie, mamo. Jasne, Małgosia przesadzała, jak to mówią, stawiając Marka na piedestale pod obrazami świętych. Tańczyła przed nim jak pod obstrzałem. Teraz zbiera żniwo. Szkoda jej. Mam nadzieję, iż Marek nie traktuje tej nowej poważnie… On kochał Małgosię i Zosię nie wierzyłem w to, co słyszę.
Małgosia i Marek mieli wielką miłość, namiętność. Pobrali się po dwóch miesiącach znajomości. Ich córka Zosia przyszła na świat. Wszystko układało się spokojnie, równo, po cichu aż tu nagle
Jak lawina z gór
Oczywiście, od razu pojechałem do siostry. Trudno rozmawiać o takich sprawach, szczególnie z bliską osobą.
Małgosiu, jak to? Marek się chociaż wytłumaczył? Oszalał? zasypywałem siostrę pytaniami.
Ojej, Piotrze, sama jestem w szoku. Skąd się wzięła ta kobieta? Może go czymś zauroczyła? Marek jak zaczarowany pobiegł do niej. Nie do zatrzymania. Powiedział tylko: Małgosiu, życie powinno płynąć, a nie przeciekać przez palce. Wrzucił swoje rzeczy do torby i odjechał. Jakby mnie ktoś po betonie przeciągnął twarzą. Nic nie rozumiem Małgosia nie przestawała płakać.
Spokojnie, Małgosiu, jeszcze się opamięta. Tak to już w życiu bywa przytuliłem roztrzęsioną siostrę.
Ale uciekinier nie wrócił.
Marek zamieszkał w innym mieście.
Z nową żoną.
Ksenia była od Marka starsza o osiemnaście lat. Ta różnica wieku w ogóle im nie przeszkadzała być szczęśliwą parą. Dusza nie zna wieku powtarzała często Ksenia.
Marek był nią zafascynowany. Została jego latarnią.
Charakter Ksenii był trudny
Potrafiła kochać i nie kochać. Była dzika, wolna. Umiała być słodka jak miód, a potrafiła słowem zranić do żywego.
Marek uwielbiał Ksenię.
Nie mógł się jej nadziwić:
Gdzie byłaś wcześniej, moja Ksenio Pół życia cię szukałem
W tym czasie Małgosia postanowiła mścić się na wszystkich facetach bez wyjątku.
Była piękna. Odwracali się za nią i kobiety, i mężczyźni.
W pracy zaczęła romansować z szefem.
Rozkochała go w sobie.
Małgosiu, wyjdź za mnie. Obsypię cię złotem. Serio mówię. Będziesz królową!
Ślubów mi wystarczy, Darku A lepiej nad morze pojedźmy. Chcę Zosi zdrowia poprawić mrugnęła zalotnie.
Jedziemy, kochana
Sławek był prostszy. Pomagał w domu, zrobił remont Małgosi w mieszkaniu.
Nie oświadczał się. Był solidnie żonaty
Małgosia kręciła na obu facetach.
O miłości nie było mowy. Pomagali po prostu przetrwać trudne dni.
Małgosia tęskniła za Markiem. W snach go widywała, budziła się zapłakana. Wspomnienia krajały serce. Tęsknota do Marka była nie do opanowania.
Jak odczepić człowieka od siebie? Czym zawiniłam mężowi? Pokorna byłam, dbałam, spełniałam wszystkie zachcianki. Nigdy się nie kłóciliśmy
Minęło wiele lat.
Małgosia żyła: to uśmiechała się tajemniczo do Darka, to odsyłała Sławka na powrót do żony
Zosi minęło dwadzieścia lat, gdy postanowiła odwiedzić ojca.
Kupiła bilet na pociąg. W drodze głowiła się, jak zagadać do Ksenii, rozdzielającej jej rodzinę.
Przyjechała do innego miasta.
Zapukała do drzwi.
Ty chyba jesteś Zosia w progu stanęła interesująca kobieta.
Mama jest o wiele piękniejsza, pomyślała Zosia.
Pani Ksenia? domyśliła się.
Tak, wejdź. Taty nie ma, zaraz wróci Ksenia wprowadziła ją do kuchni.
Jak się masz? Jak mama? Ksenia zaczęła krzątać się nerwowo. Herbatę? Kawę?
Ksenio, jak pani się udało odebrać mi tatę? Przecież on kochał mamę, wiem to na pewno Zosia spojrzała prosto w oczy Ksenii.
Zosiu, nie wszystko można przewidzieć. W miłości nie ma gwarancji. Czasem spada na człowieka nieprzewidziana namiętność. Czasem jedno spotkanie decyduje o wszystkim. Los splata ścieżki nie wiesz czemu, musisz zmienić partnera w tym życiowym tańcu. Tego się nie da wyjaśnić Ksenia usiadła z westchnieniem.
Ale nie można się powstrzymać, postawić granicy? Rodzina to obowiązek Zosia nie rozumiała wywodu Ksenii. Patrzyła z niechęcią na tę kobietę.
Nie da się, dziecko krótko odpowiedziała Ksenia.
Dziękuję za szczerość Zosia nie tknęła kawy.
Zosiu, dasz radę, ale dam ci jedną radę: Facet jest jak znaczek pocztowy: im częściej się na niego pluje, tym mocniej się trzyma. Ksenia roześmiała się. A w ogóle, z mężczyzną trzeba być raz stalą, raz aksamitem Swoją drogą, pokłóciliśmy się z twoim tatą.
Dziękuję za radę. Poczekam tutaj na tatę? Zosia była zaniepokojona.
Nie wiem. Od tygodnia mieszka w hotelu. Dam ci adres Ksenia zapisała coś na karteczce. Proszę.
Zosia choćby się ucieszyła teraz będzie mogła spokojnie porozmawiać z ojcem.
Do widzenia. Dziękuję za kawę gwałtownie wyszła.
Odszukała hotel, zapukała.
Marek ucieszył się na widok córki. Wyraźnie zmieszany.
Zosiu, dziś miałem wracać Wiesz, po tej całej kłótni
Tato, sprawa wasza. Chciałam cię po prostu zobaczyć Zosia delikatnie wzięła ojca za rękę.
A jak mama? zapytał zbyt gwałtownie Marek.
Dobrze, tato. Już się nauczyłyśmy żyć bez ciebie westchnęła Zosia.
Spędzili razem ciepły wieczór w hotelowym pokoju, rozmawiali, śmiali się, choćby popłakali
Tato, kochasz wciąż tę swoją Ksenię? zapytała nagle Zosia.
Bardzo. Przepraszam, córciu Marek odpowiedział stanowczo.
Rozumiem. Czas wracać, mam pociąg zaczęła się zbierać.
Przyjeżdżaj, Zosiu. Jesteśmy rodziną Marek spuścił spojrzenie.
Jasne, jasne Zosia opuściła hotel.
Wracając do domu, postanowiła skorzystać z rady Ksenii.
Nie kochać, nie przywiązywać się, nie wierzyć pustym obietnicom facetów. Mieć w nosie
Ale po trzech latach pojawił się ten wyjątkowy mężczyzna. Kamil. Dla Zosi posłany przez los
Zrozumiała to natychmiast. Poczuła
Kiedy spotyka się swojego człowieka, cała reszta traci smak
Kamil objął ją sercem i już nie puścił. Dotknął duszy. Zosia niedługo zakochała się bezwarunkowo. Do dnaWbrew naukom Ksenii, Zosia nie umiała już patrzeć na miłość z cynizmem. Poczuła, iż nie chce szybować na bezpiecznej wysokości, tylko dać się porwać choćby miała spaść. Przestała szukać gwarancji, nie zważała na przepowiednie, nie wzdychała do szczęścia rodziców, które się rozpadło jak domek z kart. Chciała swojego losu, własnego błędu, własnej miłości bez znaczków pocztowych, podartych kopert i nieudanych przeklejeń.
Kamil, zaskoczony jej otwartą czułością, zdał sobie sprawę, iż Zosia to nie kobieta z przeszłością, ale kobieta z przyszłością. Tworzyli odrębny świat, w którym nie było już miejsca na stare urazy, świeże ranki czy strzępy złudzeń.
Czy bolało? Oczywiście. Czy się bali? Tak, każdego dnia.
Ale miłość nie jest pieczątką, a człowiek to nie przesyłka za potwierdzeniem odbioru. Miłość to codzienność herbata o siódmej, śmiech w aucie, świadomość, iż tym razem wszystko jest adekwatnie. Nikt nie znał jutra, ale nareszcie Zosia mogła wysłać w świat nie pocztówkę żalu, ale list pełen nowych słów. I choć nie wiadomo, czy los zatrzyma list na dłużej, wiedziała jedno warto było zaryzykować, choćby jeżeli znów trzeba będzie napisać adres od początku.












