Jadwiga, nauczycielka matematyki, szykowała się do świętowania urodzin swojej przyjaciółki i współpracowniczki, z którą przez czterdzieści lat dzieliły wspólne spacery pod szkolną bramę. Od rana Jadwiga starannie dobrała elegancką koszulę i spódnicę, mimo niedawnej burzy oraz kałuż zalewających chodniki, wybrała się do sklepu, by kupić tort oraz kwiaty dla swojej serdecznej koleżanki.
Maszerując przez pluchę, Jadwigę i jej prezenty obryzgała błotem pędząca samochodem kobieta o jasnych włosach. Gwałtownie zwolniła i z drwiną rzuciła: Babciu, dokąd tak odświętnie idziesz? O tej porze babcie powinny być już w domu!
Oburzony takim brakiem szacunku, odpowiedziałem zdecydowanie: Mam ważne sprawy do załatwienia! Wstydź się takiego zachowania! Sytuacja wymknęła się spod kontroli, a blondynka zaczęła mnie krytykować, iż chodzę przy kałużach. W tej chwili z domu obok wyszedł postawny, elegancko ubrany mężczyzna. Blond kobieta, napotkawszy jego wzrok, od razu założyła sztuczny uśmiech na twarz.
Zaintrygowany, zapytał: Co tu się dzieje? Blondynka rzuciła szybko: To wszystko wina tej starszej pani, jeszcze robi zamieszanie. Jednak gdy mężczyzna spojrzał na mnie, jego twarz rozjaśniła się z euforii i wykrzyknął: Jadwiga, jak miło Cię znowu spotkać! Z serdecznością objął swoją dawną nauczycielkę, a gdy zrozumiał, iż kobieta jego sekretarka przypadkowo obrzuciła błotem Jadwigę, natychmiast zaczął ją przepraszać.
Stanął w mojej obronie, nakłaniając sekretarkę do prawdziwych przeprosin. Kobieta wydukała cicho Przepraszam Nie spodobało mu się jej zachowanie, więc podjął decyzję o zwolnieniu jej z pracy. Pomógł mi wrócić do domu, poczekał, aż się przebiorę, a następnie sam kupił świeże kwiaty i duży tort z cukierni za kilka złotych, byśmy mogli wspólnie świętować urodziny mojej ukochanej koleżanki.
