Małgorzata i Szymon spotkali się przypadkiem w sąsiednim mieście podczas jednej z jej służbowych podróży. Pomimo dwunastoletniej różnicy wieku, zakochali się w sobie po uszy, a Szymon regularnie odwiedzał Małgorzatę w jej rodzinnym Krakowie, żeby jak najczęściej się widzieć. Po trzech miesiącach wyznał jej miłość i zaproponował, żeby została jego żoną, obiecując, iż będzie troskliwym mężem dbającym o wszystkie jej potrzeby.
Rodzice Małgorzaty i jej brat patrzyli na tę różnicę wieku z miną jakby zobaczyli zorza polarna nad Rabką i oczywiście nie byli zachwyceni jej wyborem. Małgorzata jednak nie zamierzała słuchać rodzinnej rady, tylko podążyła za głosem serca i zamieszkała z Szymonem. Niemal od razu podpisali papiery w urzędzie stanu cywilnego oficjalna, polska uroczystość z godnymi śliwowicą toastami.
Szymon był stabilny finansowo, miał poważną pozycję w rozpoznawalnej firmie i prowadził dobrze prosperujący sklep spożywczy. Poza tym wynajmował swój stary kawalerko, inkasując regularne złotówki bez większego wysiłku. Dzięki swoim oszczędnościom Szymon kupił nowe, dwupokojowe mieszkanie i jeździł wypasionej, choć odrobinę przesadnie błyszczącej, luksusowej limuzynie.
Osiem lat później Małgorzata skończyła uniwersytet, z czego Szymon był bardziej dumny niż z nowego ekspresu do kawy. Pomógł jej znaleźć pracę u swojego znajomego bo przecież w Polsce wszystko zaczyna się od znajomości. Ich życie toczyło się całkiem, całkiem, chociaż rodzice Małgorzaty nigdy nie wybaczyli jej tej niefrasobliwości, odcięli kontakt i w ogóle pisali do siebie wyłącznie przez SMS-y w święta.
Tymczasem Małgorzata dowiedziała się od koleżanek przy kawie, iż jej brat Andrzej się ożenił, mieszka z rodzicami i finansowo radzi sobie świetnie regularnie jeździ za granicę, a auto wymienia częściej niż skarpetki.
Kilka tygodni temu matka Małgorzaty poprosiła ją o rozmowę, która była tak krępująca, iż Małgorzata próbowała zająć się smarowaniem sernika, by ukryć nerwowy uśmiech. Mama delikatnie sugerowała, żeby Małgorzata wsparła brata finansowo najlepiej kupując mu mieszkanie lub przelewając porządny zwitek złotych, które potrafią rozwiązać rodzinne napięcia. Małgorzata mogłaby pożyczyć od Szymona potrzebną sumę, żeby rodzina znów siadła razem przy stole.
Ale Małgorzata nie była przekonana brat nie wykazał choćby cienia inicjatywy w sprawie własnego M, a ona przecież od ośmiu lat żyła bez rodzicielskiego wsparcia, ciesząc się swoim obecnym życiem. Ostatecznie zdecydowała się odmówić. Rodzina zareagowała z typowo polskim dramatyzmem wykrzyczeli, iż drzwi ich domu zostają dla Małgorzaty zamknięte na amen. Jednak Małgorzata była niezłomna, uznając, iż jej życie toczy się dalej, z żartobliwym dystansem i pogodą ducha, i nie zamierza szczególnie rozpamiętywać przeszłości.











