Po co taki przystojny i odnoszący sukcesy facet jak ja miałby się żenić? – zastanawiał się. – Kiedy wreszcie doczekamy się wnuków? – pytali rodzice

newsempire24.com 7 godzin temu

Dlaczego taki przystojny i odnoszący sukcesy chłopak jak ja miałby się żenić? zastanawiał się Michał. Kiedy doczekamy się wnuków? martwili się rodzice.

Po odwiezieniu swojej przyjaciółki do domu Michał wrócił do swojego mieszkania w Warszawie.

Przygotował jajecznicę z szynką, usiadł do stołu i włączył telefon, który całą noc był wyłączony, po czym zaczął przeglądać nieodebrane połączenia.

Mama dzwoniła mruknął Michał. Znowu będzie narzekać, iż taki jestem nieudaczny

Nieudacznikiem Michał na pewno nie był. Dobra praca, dwupokojowe mieszkanie i samochód mówiły same za siebie. Tylko jedno się rodzicom nie podobało Michał miał już dwadzieścia pięć lat i wciąż nie był żonaty.

Po co taki przystojny i udany facet miałby się żenić? myślał.

Kiedy doczekamy się wnuków? martwili się rodzice.

Wybrał numer mamy:

Cześć, mamo! Jak się czujesz?

Normalnie odparła sucho.

A tata?

Też w porządku. Mógłbyś do nas przyjechać i sprawdzić sam. Samochodem z Warszawy do nas godzina jazdy, a my miesiącami cię nie widzimy. Tata będzie orał ogród, już czas sadzić ziemniaki.

Mamo, dzisiaj nie dam rady, ale na następny weekend na pewno przyjadę.

Ile to już razy obiecujesz, iż przyjedziesz ze swoją dziewczyną

Mamo, naprawdę, tym razem przyjadę z dziewczyną. Obiecuję! wypalił nagle Michał, sam zaskoczony tymi słowami.

Z narzeczoną?

Jeszcze nie.

Synku, jak się cieszę! Czekamy na was w sobotę. Przygotuję wszystkie twoje ulubione potrawy!

Po rozmowie z mamą Michał zamyślił się głęboko:

Kto mnie za język pociągnął? Kogo ja im przedstawię jako narzeczoną? Martę? Hm Może. Wysypiam się, zadzwonię do niej później. Chociaż rodzicom się nie spodoba, a i ona nie wytrzyma wiejskiego życia. Ale na odwiedziny ją można zabrać Idę się położyć.

Zostawił patelnię z resztką jajecznicy na stole i ruszył do sypialni.

Wyspawszy się, przypomniał sobie daną obietnicę i zadzwonił do swojej przyjaciółki.

Cześć, piękna! rzekł do słuchawki.

Cześć, Michale odpowiedziała chłodno.

Marto, co się dzieje? Jestem zaraz pod twoim domem.

Michale, nie powinniśmy się już spotykać. Mam nowe plany na przyszłość.

Jakie znowu plany? już go to irytowało.

Wychodzę za mąż.

Zaraz przyjadę i ci i twojemu narzeczonemu

Rozmowa się urwała.

Michał zirytowany rzucił telefonem na kanapę. zwykle to on kończył takie znajomości, a tu niespodziewanie rzuciła go dziewczyna.

Poszedł do łazienki, potem na kuchnię, zrobił kawę i zaczął zastanawiać się:

Skąd ja teraz wezmę narzeczoną dla rodziców? Może któraś z dawnych koleżanek? Ale pomyślą, iż naprawdę mam poważne zamiary.

Nie zdążył dopić kawy, gdy nagle usłyszał alarm w samochodzie. Wybiegł do swojego auta, które zawsze parkował za blokiem, w mniej uczęszczanym miejscu, gdzie miał je na oku choćby nocą. Przy samochodzie stał nieznany mężczyzna około czterdziestki, patrząc prosto na okno Michała.

Kim pan jest? spytał Michał zdziwiony.

Słuchaj, chłopaku! burknął nieznajomy z drwiną. Jeszcze raz zobaczę cię z Martą, to nie miej pretensji!

Daj pan spokój!

Nagle z boku pojawił się napakowany typ.

Michał chciał coś powiedzieć, ale wszystko wokół zawirowało i pogrążyło się w ciemności…

Michale, Michale!

Nad nim pochylała się dziewczyna o zwyczajnej urodzie. Przez głowę przeszła mu myśl:

Skądś ją kojarzę.

Słyszysz mnie? Może zadzwonić po karetkę?

Nie trzeba. Wszystko, co trzeba, mam w samochodzie powiedział, delikatnie się uśmiechając. Dasz radę?

Skończyłam ratownictwo medyczne wyjaśniła.

Dopiero się jej przyjrzał i zorientował się, iż to Ewelina z sąsiedniego klatki, często pozdrawiała go na schodach, a on sądził, iż to nastolatka. Próbował sobie przypomnieć jej imię. Dziewczyna to wyczuła:

Jestem Ewelina, mieszkam obok.

Wejdź, Ewelino! otworzył tylne drzwi. Apteczka jest tam.

Sam usiadł z przodu. Dziewczyna wszystko umiejętnie opatrzyła.

To nic poważnego stwierdziła.

Dziękuję!

Kiedy spojrzał na jej odbicie w lusterku, ich spojrzenia się spotkały i Ewelina zapytała cicho:

Mam już iść?

Chodźmy na kawę, jeszcze nie zjadłem śniadania.

Tak po prostu? spojrzała na swój T-shirt i dres.

Ja też nie jestem wystrojony.

Nie, nie pójdę.

No dobrze uśmiechnął się Michał. Przebierzemy się i wyjdziemy.

Pół godziny później Ewelina wyszła w sukience, twarz lekko muśnięta tanim makijażem. Michał niespodziewanie poczuł chęć po prostu spacerować bez auta.

Ewelino, może przespacerujemy się pieszo?

Chodźmy odpowiedziała, ujmując go pod ramię.

Przez cały spacer Ewelina opowiadała różne historie. Weszli do przytulnej kawiarni, gdzie Michał wręczył jej menu:

Zamawiaj, co chcesz!

Dziewczyna długo studiowała kartę, patrząc głównie na ceny. Michał zauważył, iż nie bywa często w takich miejscach, machnął więc ręką na kelnera. Ten od razu podszedł.

Proszę, coś bardzo smacznego dla pani i kawę!

A dla pana?

Dla mnie tylko kawa.

Mamy pyszne, świeże ciasto.

Dobrze, poproszę!

Po kawiarni odprowadzili się pod blok Eweliny

Tydzień minął błyskawicznie. W piątek Michał wrócił późnym popołudniem z pracy.

Przecież obiecałem mamie, iż w sobotę przyjadę z dziewczyną. Co robić?

Zaparzył herbatę, zrobił kanapki i cały czas rozmyślał o jutrzejszej podróży do rodziców:

Zjawię się sam. Mama będzie znowu smutna. Muszę coś wymyślić

Nagle olśniło go!

A może pojadę z Eweliną?! Choć od niedzieli jej nie widziałem. Powiem, iż byłem bardzo zajęty

Zjadł szybko, ogolił się, założył świeże ubranie i wyszedł z mieszkania.

Wiedział, w której klatce mieszka Ewelina, ale na piętnaście mieszkań znał tylko jej imię. Stał chwilę, patrząc w okna, aż drzwi się otworzyły i wybiegła ona znów w starym T-shircie i dresie.

Zatrzymała się nieco nieśmiało.

Cześć, Ewelino!

Cześć, Michale! jej twarz promieniała.

Chciałem cię zaprosić na spacer.

Znów nie jestem wystrojona

Zaczekam uśmiechnął się Michał. Pół godziny wystarczy?

Tak! odpowiedziała, biegnąc do mieszkania.

Córciu, gdzie się tak spieszysz? zdziwiła się jej mama.

Mamo, idę na spacer.

Czemu tak nagle?

Ale córka już krążyła z pokoju do pokoju. Mama spojrzała przez okno i zorientowała się, po czym wpadła do pokoju:

Idziesz z Michałem? Po co ci ten przystojniak?

Mam już dwadzieścia lat, mamo powiedziała z nieśmiałym uśmiechem.

Przecież widziałaś, jakie piękne dziewczyny z nim chodzą?

Mamo, przestań

No już, idź!

Ale Ewelina już się ubierała i wiedziała, iż cała klatka zaraz będzie o tym gadać wszyscy wiedzieli, kim jest Michał, a o niej mówili cicha myszka. Teraz sąsiadki na ławkach dorzucą była. Ale było jej wszystko jedno.

Dziewczyna wyszła z klatki, nie oglądając się, przekonana, iż mama patrzy z okna. Zdecydowanie wzięła Michała pod ramię i zapytała:

Gdzie idziemy?

Przejdziemy się po parku, pójdziemy do kawiarni, potem pospacerujemy pod księżycem

Spędzili cudowny wieczór park, kawa, długie spacery pod lampami. Gdy zadzwonił jej telefon, była już pierwsza w nocy.

Ewelino, pierwsza godzina!

Już idę! odpowiedziała spuszczając wzrok. Michał, muszę już wracać.

Odprowadzę cię

Pod klatką długo się obejmowali. Potem Michał się odezwał nie prosząc, a raczej oznajmiając takim głosem, iż nie znosił sprzeciwu:

Jutro pojedziesz ze mną do moich rodziców

Jerzy! zawołała żona, widząc samochód. Michał jedzie!

Pamiętał o nas?

Przyjechał z dziewczyną! zawołała mama i rzuciła się na podwórko.

Pani Anna podbiegła do syna, uścisnęła, a potem od razu podeszła do Eweliny.

Jak masz na imię, kochanie?

Ewelina zawstydziła się dziewczyna.

A ja jestem ciocia Ania. Wejdźcie, zapraszam!

Dziękuję!

Z domu wyszedł ojciec Michała. Od razu podszedł do Eweliny:

No wreszcie nasz syn przyprowadził porządną dziewczynę. Jak masz na imię, śliczna?

Ewelina.

A ja jestem Jerzy. Mów mi wujek Jerzy.

Tak ciepłego przyjęcia Ewelina się nie spodziewała. Wyobrażała sobie niezadowolone miny, a ci autentycznie się cieszyli, co widać było po ich twarzach.

Weszli do domu. Ewelina stanęła w progu, oniemiała z wrażenia.

Stół nakryty jak na wielką uroczystość!

Zaczęły się rozmowy i pytania.

Ewelina pochodziła z prostej rodziny, a zawsze sądziła, iż rodzice Michała będą władczy, wymagający. Byli jednak tak zwyczajni jak jej mama i tata.

Cieszyli się, iż jest od nich z podobnych warunków. Sprawiało im to radość.

Po obiedzie Michał z ojcem poszli orać ogródek. Ewelina zwróciła się do gospodyni:

Ciociu Aniu, pomogę posprzątać ze stołu i zmyję naczynia.

Oczywiście, razem zrobimy! uśmiechnęła się szczęśliwie kobieta.

Po skopaniu grządek wszyscy bawili się przy sadzeniu ziemniaków.

Gdy wszystko było gotowe, Ewelina rzekła smutno:

Muszę już do domu, mama będzie się martwić

Ewelino podeszła Anna o czym ty mówisz? Zaraz zjemy kolację. Zostaniesz na noc, po co jechać nocą? Jutro pojedziecie.

Sama nie wiem wyczuć można było, iż chętnie by została.

Dzwoń! powiedziała Anna.

Ewelina wyjęła telefon, zadzwoniła do matki:

Mamo, mogę tu przenocować?

Córciu, przemyśl, co mówisz. Obiecałaś wrócić dziś wieczorem.

Jak twoja mama ma na imię? Anna zdecydowanie wzięła telefon.

Urszula.

Dzień dobry, pani Urszulo! Mówi Anna, mama Michała.

Dzień dobry!

Niech Ewelina zostanie u nas na noc, pod moją opieką. Mamy duży dom, dzieci w osobnych pokojach.

Sama nie wiem, co powiedzieć

Pani Urszulo, ma pani fantastyczną córkę

Mijało pół godziny, a rozmowy nie było końca

Dopiero następnego dnia po południu zaczęli się zbierać do powrotu do Warszawy. Pani Anna spakowała pełne torby wiejskich przysmaków, zwracając się głównie do Eweliny:

To dla Michała, a te dwa dla was.

Ciociu Aniu, po co aż tyle?

Tam w mieście nie wiadomo, co jecie. Stąd taka chudzinka z ciebie!

Potem Anna podeszła do syna, który rozmawiał z ojcem:

Zgłosiliście się już do urzędu stanu cywilnego?

Mamo, jaka rejestracja?! choćby jeszcze o tym nie rozmawialiśmy.

To porozmawiajcie!

Mamo, pomyślimy.

Jak stracisz taką dziewczynę pogroziła palcem. Innych mi nie przyprowadzaj!

Gdy tylko samochód ruszył, Anna chwyciła za telefon:

Urszulo, odjechali. Wszystko dobrze. Przesyłam trochę wiejskich produktów razem z nimi.

Aniu, czemu się tyle fatygowałaś?

Nie ma sprawy! Może zostaniemy szybciej rodziną?

Co ty wygadujesz! ale w głosie Urszuli pobrzmiewała aprobata.

Michał już dwadzieścia pięć ma. Mieszkanie jest, auto też. No, jaki narzeczony?! Tylko nie wiem, co w głowie twojej Eweliny.

W głowie? Chyba rozum straciła przez to zakochanie.

No to jeżeli nie my, to kto ich nauczy życia Anna wyraźnie chciała poważnie zabrać się za sprawę wesela.

Twój Michał to naprawdę przystojny chłopak

Twoja Ewelina też wspaniała, zaradna!

Zawsze mi pomaga w domu, gotuje

Michał prowadził samochód, tajemniczo uśmiechając się. Ewelina nie wytrzymała:

Michale, czemu się tak uśmiechasz?

Spodobałaś się moim rodzicom.

No coś ty

Mama powiedziała, żeby nie stracić takiej dziewczyny.

A ty?

Nie stracę!

Ich spojrzenia spotkały się, oboje mieli błyszczące ze szczęścia oczy

Jeśli chcesz więcej takich historii zostaw serduszko i napisz, co czujesz!

Idź do oryginalnego materiału