Po 4 miesiącach rozmów zgodziłam się spotkać z 52-letnim dżentelmenem — rozpoczął rozmowę od 5 zastrzeżeń

polregion.pl 2 tygodni temu

Po czterech miesiącach pisania zgodziłam się spotkać z 52-letnim kawalerem zaczął rozmowę od pięciu zarzutów

Podobno oczekiwanie na coś potrafi być słodsze niż samo wydarzenie. W tej historii, moja przyjaciółka Grażyna czekała prawie cztery miesiące, a to zamieniło się w swoisty internetowy serial, z codziennymi odcinkami.

Przez ten czas znała gusta Andrzeja na wylot, pamiętała imiona jego kolegów z podwórka, zdążyła oswoić się z jego zwyczajem wstawiania trzech kropek po każdym dzień dobry.

Grażyna miała czterdzieści pięć lat wiek, w którym na randkę idzie się już z ironicznym zaciekawieniem badaczki. Zobaczymy, co tym razem wpadnie mi w ręce, żartowała, szykując się do wyjścia.

Należała do tych kobiet, które potrafią nosić zwykły kaszmirowy sweter jakby to była odświętna peleryna, a jej autoironia rozbrajała każdą niezręczność.

Andrzej, który właśnie skończył pięćdziesiąt dwa, w rozmowie wydawał się poważnym, racjonalnym, momentami sarkastycznym i co bardzo zyskiwało naprawdę solidnym facetem.

W naszym wieku, Grażyna, pisał do niej nocami, ludzie pragną już nie fajerwerków, a zwyczajnego ciepła. Być z kobietą, która rozumie bez słów.

Bez słów? No to bez słów, chichotała Grażyna, tuszując rzęsy. Najważniejsze, żeby te słowa, które jednak padną, nie sprawiły, iż chce się uciekać.

Umówili się w kameralnej kawiarni z miękkim światłem i zapachem cynamonu. Grażyna była punktualna ogarnięta, pewna siebie, nastawiona na miły wieczór. Wyglądała naprawdę świetnie.

Andrzej zjawił się pięć minut później. Na żywo był trochę niższy niż na zdjęciach, patrzył tak, jakby dopiero wykrył poważny błąd w bilansie firmy.

Usiadł naprzeciwko, uśmiechnął się krótko i przywitał.

Ani komplementu, ani ciepłego miło cię spotkać.

Andrzej zaczął Grażynę detalicznie lustrować, jakby przeprowadzał inspekcję. Zaproponował kawę z ciastkiem na tym stanęło.

Grażyna zaczął tonem dyrektora na radzie pedagogicznej analizowałem nasze kontakty. To prawie cztery miesiące. Teraz, kiedy cię widzę, muszę od razu wyjaśnić istotne sprawy. Mam do ciebie pięć zarzutów.

Coś w niej cicho brzęknęło jak zwykle, gdy dobre samopoczucie się kruszy. Grażyna oparła podbródek na dłoni i skinęła głową.

Pięć zarzutów? Brzmi intrygująco. Słucham.

Andrzej nie zauważył ironii i wyprostował pierwszy palec.

Na jednym zdjęciu, tym w niebieskiej sukience, figura wyglądała inaczej. Teraz widzę, iż jesteś… bardziej krągła. Takie zdjęcia mogą wprowadzać mężczyznę w błąd. W naszym wieku kobieta powinna być uczciwa.

Grażyna w myślach się uśmiechnęła. Krągła postęp, dzięki, iż nie monumentalna.

Zarzut drugi: tempo odpowiedzi
Czasem odpisujesz za wolno. Na przykład, trzy tygodnie temu napisałem ci o 14:15, a odpowiedź przyszła dopiero o 16:40. Mężczyźni nie lubią czekać. To oznaka braku szacunku.

Wtedy chyba miałam zebranie zaczęła, ale Andrzej już wyprostował drugi palec.

Zarzut trzeci: wybór miejsca
Dlaczego tu przyszliśmy? To miejsce jest zbyt eleganckie. Proponowałem coś prostszego. Twój wybór ujawnia skłonność do pokazowego stylu życia.

Grażyna spojrzała na latte i pomyślała, żeby wylać je Andrzejowi na głowę, ale ciekawość zwyciężyła.

Po co ta sukienka? Przyszłaś tylko na kawę. Zbyt wyzywająca na tę porę dnia. Biżuteria jest zbędna. Kobieta powinna przyciągać głębią, nie błyskotkami. W moim wieku szukam treści, nie wystawy.

Zarzut piąty: niezależność
Sama wybierasz restauracje, często podkreślasz sama. Nie pozwalasz mężczyźnie poczuć się mężczyzną. Potrzebuję kobiety, która pyta o radę, nie pokazuje niezależności. jeżeli będziemy razem, będziesz musiała to zmienić.

Zakończył i skrzyżował ręce na piersi, wyraźnie czekając na skruchę lub wdzięczność za swoją szczerość.

Grażyna patrzyła chwilę i nagle zrozumiała: cztery miesiące pisania to tylko maska dla drobiazgowego manipulatora. On nie szukał ciepła szukał czegoś wygodnego dla swojego ego.

Wiesz, Andrzej powiedziała miękko, prawie pieszczotliwie ja też analizowałam. I pięć minut wystarczyło mi, żeby dojść do wniosku.

Jakiego? zmrużył oczy.

Jesteś wyjątkowym okazem. Przebyłeś cały Kraków, żeby wystawić rachunek kobiecie, którą widzisz pierwszy raz, za jej gust, wygląd i prawo do bycia sobą. To niesamowity poziom pewności siebie.

Andrzej się spiął:

Ja tylko mówię szczerze.

Nie, Grażyna pokręciła głową. Nie jesteś szczery, po prostu jesteś nieszczęśliwy i mierzysz świat krzywą miarką. Zdjęcia ci nie pasują? Idź do muzeum tam eksponaty są stałe. Odpisuję długo? Kup sobie tamagotchi. Sukienka ci nie odpowiada? Założyłam ją dla siebie, nie dla ciebie.

Wstała, poprawiła torebkę i spojrzała mu prosto w oczy:

Na koniec: jeżeli ego rozpada ci się od słowa sama, nie szukaj romansu, tylko terapii. W tym wieku zbyt cenię swój czas, by tracić go na kogoś, kto zaczyna znajomość od wyliczania moich wad.

Idziesz już? A kawa? wymamrotał Andrzej.

Dokończ kawę sam. To ci pomoże oszczędzać zasoby. I ostatnia rada: jeżeli chcesz, żeby ktoś patrzył ci w usta zapisz się do dentysty.

W domu Grażyna od razu zablokowała Andrzeja wszędzie. Teraz komfort to nie tylko koc i cisza, ale też telefon bez tych, którzy próbują dopasować cię do swojej pokręconej wizji.

A Ty jak myślisz: to był nieudany flirt czy świetnie wyreżyserowany spektakl? I czy warto dalej rozmawiać z kimś, kto od razu serwuje ci listę zarzutów za to, kim jesteś?

Idź do oryginalnego materiału