Po 4 miesiącach rozmów zgodziłam się spotkać z 52-letnim dżentelmenem — rozpoczął rozmowę od 5 zarzutów

twojacena.pl 2 tygodni temu

Wiesz co, opowiem Ci dzisiaj historię, którą musiałam przeżyć, aż sama nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Cztery miesiące klikania z jednym czterdziestodwuletnim kawalerem nazywał się Roman i to był prawdziwy serial. Codziennie coś: rano „dzień dobry” z trzema kropkami, potem długie wywody o gustach, imionach kolegów ze szkoły, i coraz bardziej wyraźny obraz człowieka, który na pierwszy rzut oka wydawał się solidny i taki trochę ironiczny, taki „nasz”, polski.

Ja, Basia, jestem już po czterdziestce, więc na randki chodzę raczej z ciekawości niż z motylami w brzuchu. Mój ulubiony sweterek kaszmirowy noszę z takim luzem, jakby to była suknia z gali Oscarowej. Moje poczucie humoru niweluje każdą żenującą sytuację, wiesz jak jest.

Spotkanie umówiliśmy w małej, urokliwej kawiarni na Starym Mieście w Warszawie. Kawiarnia pachniała cynamonem, światło przytulne, klimat dokładnie taki, jak lubię. Weszłam punktualnie, włosy w porządku, makijaż w sam raz gotowa na miły wieczór.

Roman przyszedł pięć minut później. W rzeczywistości był niższy niż na zdjęciach i patrzył jak księgowy, który właśnie znalazł błąd w rocznym bilansie.

Usiadł naprzeciwko mnie, uśmiechnął się krótko, przywitał się zero komplementów, żadnego „miło cię wreszcie zobaczyć”. Spojrzał na mnie jak inspektor sanepidu, zamówiliśmy kawę i ciasto (płaciłam w złotówkach, normalka).

I wtedy Roman zaczyna: „Basiu, analizowałem naszą relację przez prawie cztery miesiące i uznałem, iż od razu powiem, co dla mnie ważne. Mam do Ciebie pięć uwag.”

Stuknęło mi w środku jak stłuczona filiżanka. Podparłam się ręką, skinęłam z uśmiechem: „Pięć uwag? Brzmi ciekawie. Słucham.”

Nie załapał ironii. Wyciągnął pierwszy palec:

„Na jednym zdjęciu w niebieskiej sukience wyglądasz inaczej. Teraz widzę, iż jesteś bardziej krągła. To może zmylić faceta. Kobieta w naszym wieku powinna być szczera.”

W myślach się roześmiałam. Krągła już dobrze, lepsze to niż „masywna”, nie?

Druga uwaga: tempo odpowiedzi. „Czasem odpowiadasz za długo. Trzy tygodnie temu napisałem o 14:15, odpowiedziałaś dopiero o 16:40. Mężczyźni nie lubią czekać. To brak szacunku.”

Zaczęłam tłumaczyć, iż wtedy miałam zebranie w pracy, ale Roman już wyciągał kolejny palec.

Trzeci zarzut: miejsce. „Dlaczego tu? To miejsce zbyt eleganckie. Proponowałem coś prostszego. Twój wybór pokazuje, iż lubisz się pokazać.”

Spojrzałam na swoją latte i aż miałam ochotę wylać ją Romanowi na głowę. Ale z ciekawości słuchałam dalej.

„Dlaczego ta sukienka? Przyszliśmy tylko na kawę, a ty w jakimś odświętnym stroju. Biżuteria też zbędna. Kobieta powinna przyciągać głębią, nie błyskotkami. Ja szukam treści, nie opakowania.”

Piąta uwaga: niezależność. „Samodzielnie wybrałaś lokal, często mówisz 'sama’. Nie pozwalasz facetowi poczuć się facetem. Potrzebuję kobiety, która pyta o radę, nie pokazuje niezależności. Jak będziemy razem, powinnaś to zmienić.”

Roman skończył swój monolog, skrzyżował ręce wyraźnie czekał na moją skruchę albo podziękowanie za „szczerość”.

Patrzyłam na niego i nagle wszystko stało się jasne. Cztery miesiące pisania to była tylko przykrywka dla drobiazgowego manipulatora. Roman szukał nie partnerki, ale kogoś, kto będzie mu podbijał ego.

„Roman,” powiedziałam spokojnie, z uśmiechem, „ja też analizowałam. I wystarczyło mi pięć minut, żeby wyciągnąć wnioski.”

„Jakie?” zmarszczył brwi.

„Jesteś wyjątkowym okazem. Przejechałeś przez pół miasta, żeby skrytykować kobietę, którą widzisz pierwszy raz, z powodu jej gustu, wyglądu i prawa do bycia sobą. To już sztuka.”

Roman się obruszył: „Ja po prostu mówię wprost.”

„Prawda jest taka,” pokręciłam głową, „że nie jesteś szczery. Jesteś po prostu nieszczęśliwy i mierzysz świat swoją krzywą miarą. Nie podobają ci się moje zdjęcia? Idź do muzeum tam eksponaty się nie zmieniają. Odpisuję za wolno? Kup tamagotchi. Sukienka ci nie pasuje? Zakładam ją dla siebie, nie dla ciebie.”

Wstałam, poprawiłam torebkę, spojrzałam mu w oczy: „Na koniec jeżeli Twoje ego trzęsie się przy słowie 'sama’, to nie szukaj romansu, tylko pomocy. W wieku 45 lat za bardzo cenię swój czas, żeby marnować go na kogoś, kto zaczyna znajomość od wyliczania moich 'wad’.”

„Dokąd idziesz? A kawa?” mruknął Roman.

„Dopij sobie sam. To pomoże Ci oszczędzać zasoby. I rada na koniec: jeżeli chcesz, żeby ktoś zaglądał Ci do ust, idź do dentysty.”

W domu od razu zablokowałam Romana we wszystkich komunikatorach. W moim wieku komfort to nie tylko ciepły koc i cisza, ale też telefon bez ludzi, którzy próbują cię wcisnąć w swoją dziwną ramkę.

Ciekawa jestem, co Ty o tym myślisz to był nieudany flirt czy dobrze wyreżyserowane przedstawienie? I czy warto kontynuować znajomość, skoro już na początku ktoś wyciąga przed Tobą rachunek za to, kim jesteś?

Idź do oryginalnego materiału