Po czterech miesiącach wymiany wiadomości zgodziłem się na spotkanie z 52-letnią kandydatką rozmowę rozpocząłem od pięciu uwag
Mówią, iż oczekiwanie na święto często bywa bardziej ekscytujące niż samo wydarzenie. W mojej historii to oczekiwanie rozciągnęło się na prawie cztery miesiące i zamieniło nasze relacje w swoisty serial online z codziennymi odcinkami.
W tym czasie poznałem upodobania Małgorzaty aż do najmniejszych szczegółów, znałem imiona jej przyjaciół z dzieciństwa, i zdążyłem się przyzwyczaić do jej nawyku kończenia każdej porannej wiadomości trzema kropkami.
Małgorzata miała czterdzieści pięć lat ten wiek, kiedy na randkę idzie się już nie ze skokiem adrenaliny, ale z ironiczną ciekawością badacza. Zobaczymy, jaki okaz trafi się tym razem, myślałem, szykując się do wyjścia.
Była jedną z tych kobiet, które potrafią nosić zwykły kaszmirowy sweter tak, jakby był biskupią kapą, i posiadała autoironię, rozbrajającą każdą niezręczność.
Butelka
Ja, Michał, niedawno skończyłem pięćdziesiąt dwa lata, i w naszych wiadomościach wyglądałem na osobę poważną, rozsądną, nieco ironiczną i co szczególnie ją urzekło godną zaufania.
W naszym wieku, Małgorzato, pisałem późnymi wieczorami, ludzie szukają już nie fajerwerków, tylko ciepła. Chce się być z kobietą, która rozumie bez słów.
Bez słów dobrze, niech tak będzie, myślała Małgorzata, tuszując rzęsy. Najważniejsze, by te słowa, które jednak padną, nie sprawiały, iż chce się wyjść natychmiast.
Umówiliśmy się w przytulnej kawiarni w centrum Warszawy, z miękkim światłem i zapachem cynamonu. Małgorzata przyszła punktualnie w pełni przygotowana, pewna siebie, gotowa na miły wieczór. Wyglądała świetnie.
Ja zjawiłem się pięć minut później. Na żywo byłem trochę niższy niż na zdjęciach, a mój wyraz twarzy zdradzał, iż najchętniej skorygowałbym poważny błąd w raporcie finansowym.
Usiadłem naprzeciwko, krótko się uśmiechnąłem i przywitałem.
Ani komplementu, ani serdecznego Cieszę się, iż Cię widzę.
Dokładnie przyjrzałem się Małgorzacie, jakbym przeprowadzał inspekcję. Zaproponowałem kawę z ciastkiem na tym stanęło.
Małgorzato zacząłem tonem nauczyciela przed radą pedagogiczną długo analizowałem nasze rozmowy. Prawie cztery miesiące. Teraz, widząc Cię osobiście, uważam, iż warto od razu zaznaczyć pewne kwestie. Mam wobec Ciebie pięć zastrzeżeń.
Coś w niej cicho zadźwięczało tak zwykle kończy się dobry nastrój. Małgorzata wsparła podbródek na dłoni i skinęła głową.
Pięć zastrzeżeń? Brzmi intrygująco. Słucham Cię.
Nie wyczułem ironii i zacząłem od pierwszego palca.
Na jednym ze zdjęć, tym, gdzie masz niebieską sukienkę, Twoja sylwetka wydaje się inna. Teraz widzę, iż jesteś bardziej wyrazista. To może wprowadzić mężczyznę w błąd. W naszym wieku kobieta powinna być bardziej szczera.
Małgorzata w duchu się uśmiechnęła. Wyrazista już progres, dziękuję, iż nie monumentalna.
Drugie zastrzeżenie: tempo odpowiedzi
Czasem odpisujesz zbyt wolno. Na przykład trzy tygodnie temu napisałem Ci o 14:15, odpowiedziałaś dopiero o 16:40. Mężczyźni nie lubią czekać. To przejaw braku szacunku.
Chyba miałam wtedy zebranie… zaczęła, ale ja już wyciągnąłem drugi palec.
Trzecie zastrzeżenie: miejsce spotkania
Dlaczego tu? To miejsce jest zbyt pretensjonalne. Proponowałem coś bardziej kameralnego. Twój wybór pokazuje skłonność do demonstracyjnej konsumpcji.
Małgorzata spojrzała na swoją latte i poczuła, iż ma ochotę wylać ją mi na głowę. Ciekawość jednak zwyciężyła.
Po co ta sukienka? Przyszliśmy tylko na kawę. Jest zbyt rzucająca się w oczy na dzień. Biżuteria także zbędna. Kobieta powinna przyciągać głębią, nie błyskiem. W moim wieku szukam treści, nie witryny.
Piąte zastrzeżenie: samodzielność
Sama wybrałaś lokal, często mówisz sama. Nie dajesz mężczyźnie czuć się mężczyzną. Potrzebuję kobiety, która pyta o radę, nie podkreśla niezależności. jeżeli będziemy razem, będziesz musiała się nad tym zastanowić.
Skończyłem i skrzyżowałem ramiona, czekając na skruchę lub wdzięczność za szczerość.
Małgorzata patrzyła na mnie i nagle zrozumiała, iż cztery miesiące rozmów były tylko wygodną maską dla drobiazgowego manipulatora. Szukałem nie ciepła, ale idealnego uzupełnienia swojego ego.
Wiesz, Michał powiedziała łagodnie, prawie ciepło też trochę analizowałam. Wystarczyło mi pięć minut, by dojść do wniosku.
Jakiego? zmrużyłem oczy.
Jesteś wyjątkowym przypadkiem. Przejechałeś przez całe miasto, żeby wystawić rachunek kobiecie, którą widzisz po raz pierwszy, za jej gust, wygląd i prawo do bycia sobą. To bardzo śmiały poziom pewności siebie.
Zmarszczyłem czoło:
Po prostu mówię szczerze.
Nie pokręciła głową Małgorzata. Nie jesteś szczery. Jesteś po prostu nieszczęśliwy i próbujesz mierzyć świat krzywą miarą. Nie podobają Ci się moje zdjęcia? Idź do muzeum eksponaty się nie zmieniają. Odpowiadam za długo? Kup sobie tamagotchi. Sukienka Cię nie zachwyca? Założyłam ją dla siebie, nie dla Ciebie.
Wstała, poprawiła torebkę i spokojnie spojrzała na mnie:
I na koniec. jeżeli Twoje ego traci grunt przez słowo sama, potrzebujesz nie romansu, tylko rehabilitacji. W wieku czterdziestu pięciu lat cenię swój czas zbyt mocno, by tracić go na kogoś, kto zaczyna znajomość od rewizji moich wad.
Dokąd idziesz? A kawa? mruknąłem.
Dopić sam. To pomoże Ci zaoszczędzić środki. I rada na koniec: jeżeli chcesz, by wpatrywano się w Twoje usta zapisz się do stomatologa.
W domu Małgorzata od razu zablokowała mnie we wszystkich komunikatorach. W jej wieku komfort to nie tylko koc i cisza, ale i telefon bez ludzi próbujących wtłoczyć ją w swój krzywy wzorzec.
Zostałem sam z pytaniem to był nieudany flirt czy doskonale wyreżyserowany spektakl? I czy warto kontynuować znajomość, skoro już od pierwszych minut ktoś wystawia Ci rachunek za to, kim jesteś.
Tego wieczoru zrozumiałem, iż relacje buduje się na wzajemnym szacunku, a nie na listach roszczeń. Czasem warto szybciej rozpoznać, iż nie każda znajomość zasługuje na dalszy ciąg.



![Wieczna latarka [TOWARY MODNE 314]](https://i1.ytimg.com/vi/_HOxLbiY4SA/maxresdefault.jpg)



