Pluszowa małpka IKEA znika z półek. Na aukcjach kosztuje krocie. choćby 350 dolarów za sztukę

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
Sprzedają maskotki z IKEI za krocie, a chętnych nie brakuje. Pluszowy orangutan z dnia na dzień stał się bohaterem internetu po historii z japońskiego zoo. Efekt widać czarno na białym: puste półki w kilku krajach i oferty w sieci przekraczające 300 dolarów za sztukę.
Jedno wydarzenie w Ichikawa City Zoo w Japonii uruchomiło lawinę, której nie dało się zatrzymać. Zdjęcia małej małpy przytulającej pluszowego orangutana obiegły internet i rozpaliły emocje daleko poza granicami kraju. Internauci udostępniali je dalej, a historia zaczęła żyć własnym życiem. Efekt był zaskakujący i szybki. Pluszaki z IKEA zniknęły ze sklepów, a chwilę później pojawiły się na serwisach aukcyjnych w znacznie wyższych cenach. Niewielka maskotka stała się symbolem wzruszającej historii i nieoczekiwanym bohaterem globalnego zainteresowania.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy pracodawca może zwolnić za poglądy? Prawnik wyjaśnia



Zagraniczny szał na małpki z IKEA. Ceny sięgają setki złotych
Jeszcze niedawno pluszowy orangutan Djungelskog kosztował w IKEA około 20 dolarów, czyli mniej więcej 80 złotych. Dziś na zagranicznych rynkach bywa wyceniany na ponad 300 dolarów. To już ponad 1200 złotych za zabawkę, która jeszcze chwilę temu leżała na sklepowej półce jak każda inna.
Na eBay pojawiają się oferty po 51,99 dolara, ale trafiają się też takie sięgające 350 dolarów. "New York Post" opisał przypadek sprzedającego z Allen w Teksasie, który wykupił 17 egzemplarzy i wystawił je z wyraźną przebitką. Większość sprzedał w jeden dzień. W USA, Japonii i Korei Południowej maskotka zniknęła z oferty stacjonarnej i internetowej. Resztę zrobił internet. Ograniczona dostępność w połączeniu z wiralową historią sprawiła, iż zwykły pluszak stał się towarem deficytowym.


W Polsce temperatura wokół pluszowego orangutana jest znacznie niższa. Maskotka spokojnie czeka na kupujących i nie zmienia się w towar luksusowy. Na stronie IKEA przez cały czas widnieje w stałej ofercie, dostępna w kilku rozmiarach. Klasyczny Djungelskog kosztuje 39,99 zł i bez przeszkód można wrzucić go do koszyka. Obok niego jest też mniejsza, 20-centymetrowa wersja w symbolicznej cenie 7,99 zł. Brak komunikatów o wyprzedaniu czy ograniczeniach ilościowych. Globalna fala zainteresowania nie wzięła się jednak znikąd. Jej początkiem była historia, która w krótkim czasie obiegła media społecznościowe na całym świecie.






Młody makak i pluszak z IKEA. Przyjaźń, która obiegła internet
Bohaterem historii jest Punch, siedmiomiesięczny makak z Ichikawa City Zoo. Mała małpka została odrzucona przez matkę, a później nie znalazła miejsca w grupie rówieśników. Opiekunowie zdecydowali się podarować jej pluszowego orangutana jako formę wsparcia. Z pozoru zwykła zabawka gwałtownie stała się dla Puncha prawdziwym towarzyszem życia.



Zdjęcia i nagrania, na których makak śpi przytulony do pluszaka, je obok niego i ciągnie go za sobą po wybiegu, zaczęły krążyć w mediach społecznościowych. Internauci nie kryli emocji. Jeden z użytkowników serwisu X napisał:
To urocze widzieć małą małpkę ciągnącą za sobą pluszaka, ale jednocześnie bardzo smutne.
Pracownicy zoo nie ukrywali, iż skala przywiązania do pluszaka była dla nich zaskoczeniem. Zwrócili jednak uwagę, iż młody makak stopniowo zaczyna odnajdywać się w stadzie i coraz lepiej funkcjonuje w grupie. Każdego dnia zdobywa nowe doświadczenia, bierze udział w typowych dla małp zachowaniach, takich jak: wzajemna pielęgnacja sierści czy wspólne zabawy. Uczy się też zasad panujących w stadzie i tego, jak budować relacje z innymi osobnikami.


Rozgłos był tak duży, iż przed wejściem do ogrodu zaczęły pojawiać się długie kolejki. Dyrekcja przyznała, iż nie pamięta podobnej sytuacji w historii placówki. W pewnym momencie do Ichikawa City Zoo przyjechała choćby przedstawicielka japońskiego oddziału IKEA. Przekazała kilka dodatkowych egzemplarzy Djungelskog, by mała małpka nie została bez swojego pluszowego towarzysza.
Jedno zdjęcie z wybiegu uruchomiło efekt domina, którego nie przewidziałby żaden dział marketingu. Maskotka stała się symbolem czułości, internet ruszył na zakupy, a zwykła zabawka trafiła na aukcyjne listy "towarów deficytowych". Jeszcze chwilę wcześniej leżała spokojnie na sklepowej półce, dziś stała się tematem rozmów na całym świecie. A wszystko za sprawą małego makaka. Internetowe hity napędzają ceny. Co o tym myślisz? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału