
W ostatnich tygodniach, NATO i Stany Zjednoczone prowadzą intensywne rozmowy na temat planu gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jak podaje brytyjski dziennik „Telegraph”, plan ten może być realizowany przez misję pokojową w Ukrainie, na czele której może stanąć amerykański generał Alexus Grynkewich, obecny dowódca sił NATO w Europie.
Gwarancje bezpieczeństwa są kluczowym elementem planu, który ma na celu odbudowę sił zbrojnych Ukrainy i przekształcenie ich w główną formę odstraszania przed rosyjskimi atakami. Ukraina ma otrzymać wsparcie od europejskich sojuszników z NATO, w tym szkolenia żołnierzy i uzbrojenie w amerykańskie systemy obronne, takie jak baterie obrony powietrznej Patriot i wyrzutnie rakiet Himars.
Amerykański generał Alexus Grynkewich jest uważany za odpowiedniego kandydata na stanowisko dowódcy misji pokojowej w Ukrainie. Jak podaje „Telegraph”, Biały Dom już zatwierdził jego udział w ostatnim etapie prac planistycznych, co strona europejska uznała za przejaw poparcia dla gwarancji bezpieczeństwa udzielonych przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
Misja pokojowa w Ukrainie ma na celu utworzenie zdemilitaryzowanej strefy buforowej, która po zakończeniu walk oddzieliłaby wojska ukraińskie od rosyjskich. Prawdopodobnie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zażąda, by stacjonowały tam wojska państw europejskich. Wiadomo, iż przywódca Rosji Władimir Putin zasugerował, aby armia chińska była wykorzystana jako gwarant bezpieczeństwa, co spotkało się ze sprzeciwem Europejczyków i Ukrainy z powodu poparcia Chin dla wysiłków wojennych Rosji.
NATO i USA prowadzą także rozmowy na temat ponownego otwarcia ukraińskiego nieba na komercyjne loty. Misja, z wykorzystaniem zachodnich patroli myśliwskich i naziemnych systemów obrony powietrznej, miałaby na celu otwarcie lotnisk we Lwowie i innych ukraińskich lotnisk na zachodzie kraju. W miarę jak będzie rosło zaufanie do porozumienia o zawieszeniu broni, misja zostanie rozszerzona na wschód w kierunku Kijowa i innych miast.
Turcja ma przeprowadzić misję mającą na celu zabezpieczenie handlowych szlaków żeglugowych z i do Ukrainy na Morzu Czarnym. Kijów zdołał utrzymać otwarte własne korytarze żeglugowe w czasie wojny, a operacja prowadzona przez siły sojusznicze miałaby na celu utworzenie większej liczby szlaków patrolowanych przez marynarkę wojenną państw zachodnich.
Wojskowa misja szkoleniowa jest także tematem debat sojuszników Ukrainy. Gazeta stwierdziła, iż „najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem dla Europy byłoby przeniesienie instruktorów wojskowych do nowych baz w zachodniej części Ukrainy”. Oznaczałoby to przeniesienie kursów z Francji i Wielkiej Brytanii, w których już uczestniczą Ukraińcy.
Warunkiem uważanym za niezbędny dla zagwarantowania bezpieczeństwa jest amerykańskie wsparcie logistyczne przy rozmieszczeniu sił na wschodniej flance NATO. Przedstawiciele państw europejskich uważają, iż Waszyngton przychylił się do próśb o pomoc w postaci wysłania amerykańskich samolotów do transportu sprzętu i wojsk na wschód, przy granicy z Ukrainą. Pomogłoby to również utrzymać napływ zachodniej broni do Ukrainy.
W ostatnich tygodniach, kraje europejskie zobowiązały się do zakupu amerykańskiego sprzętu wojskowego dla Kijowa za co najmniej 10 mld dol. Zełenski złożył propozycję Trumpowi, w której zapewnił, iż zakupi sprzęt warty 90 mld dol po zakończeniu wojny. Departament Stanu USA zatwierdził już potencjalną sprzedaż Ukrainie pocisków manewrujących za około 825 mln dol.
Według źródeł, na które powołuje się brytyjski dziennik, kolejnym warunkiem koniecznym dla rozmieszczenia sił w Europie byłoby zaoferowanie wsparcia ze strony amerykańskich służb wywiadowczych, rozpoznawczych i śledzących (ISR). Ma to związek z tym, iż Europa nie dysponuje możliwościami satelitarnymi niezbędnymi do odpowiedniego monitorowania zawieszenia broni.
Telegraph donosi, iż w rozmowach kuluarowych większość państw europejskich wyraża obawy, iż wysłanie ich wojsk może się odbyć jedynie przy znaczącym udziale USA. Choć Trump w ubiegłym tygodniu zapewnił, iż Waszyngton będzie w to zaangażowany, Europejczycy twierdzą, iż nie poznali do tej pory, na czym miałoby to wsparcie polegać.
Głównym żądaniem rządów europejskich jest, aby prezydent Trump rozmieścił myśliwce i rakiety w Polsce i Rumunii, aby móc odpowiedzieć na pierwsze oznaki rosyjskiej agresji. Europejscy urzędnicy uważają, iż taki poziom gwarancji ze strony Waszyngtonu sprawi, iż Rosja dwa razy się zastanowi, zanim zdecyduje się na atak na wojska stacjonujące na Ukrainie.
Perspektywa amerykańskiej odpowiedzi militarnej to zupełnie inna perspektywa niż perspektywa europejskiej odpowiedzi – powiedział jeden z rozmówców. Dziennik stwierdził, iż „wśród europejskich urzędników panuje przekonanie, iż plany gwarancji bezpieczeństwa nigdy nie ujrzą światła dziennego, ponieważ nie mają oni pewności, czy Putin w ogóle będzie gotowy zgodzić się na zawieszenie broni”.
Wielu polityków uważa, iż przywódca Rosji wprowadza Trumpa świadomie w błąd, przeciągając tym samym czas trwania wojny, aby zdobyć więcej ukraińskiego terytorium.