Nie każdy placek ziemniaczany gra w otwarte karty. Moje z pozoru wyglądają całkiem zwyczajnie, ale wystarczy pierwszy kęs, by odkryć ich smakowity sekret. Chrupią przy każdym ugryzieniu, a w środku skrywają niespodziankę, która zmienia skromny placek w obiad z rozmachem. Przy takich rarytasach choćby największy niejadek nie grymasi.