Pizza neapolitańska – co czyni ją prawdziwą

duecappucci.pl 3 dni temu

Prawie każdy kraj ma dziś swoją wersję pizzy: grubą i chrupiącą, cienką jak papier, z brzegiem wypchanym serem, z ananasem albo z kurczakiem w sosie barbecue. A jednak, kiedy Włoch mówi o pizza napoletana, ma na myśli coś zupełnie konkretnego – danie o ściśle opisanych regułach, którego nie da się zrobić na blasze w domowym piekarniku. Nie chodzi o snobizm. Chodzi o to, iż prawdziwa pizza neapolitańska to nie przepis, tylko rzemiosło: ręka, ciasto, ogień i zaledwie kilka składników. Wyjaśniamy, co dokładnie czyni ją prawdziwą, dlaczego piecze się ją w 90 sekund i skąd wzięła się legenda o królowej.

Nie każdy okrągły placek to pizza neapolitańska

Płaskie placki z ciasta pieczone z dodatkami są prastare – jadano je w starożytnym Rzymie, w Grecji, na całym basenie Morza Śródziemnego. Pizza w dzisiejszym sensie zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy do gry wchodzi pomidor. A ten przypłynął do Europy dopiero z Nowego Świata i przez długi czas uchodził za roślinę ozdobną, może choćby trującą. To neapolitańska biedota w XVIII i XIX wieku, jedząca tanio i na ulicy, połączyła go z płaskim chlebem – i tak narodziła się pizza, jaką znamy. Neapol nie wymyślił więc placka. Wymyślił pizzę.

Dlatego dziś pizza napoletana to nie luźna nazwa, tylko chroniona kategoria. W 2010 roku Unia Europejska nadała jej status Gwarantowanej Tradycyjnej Specjalności (STG), co znaczy, iż receptura i sposób wykonania są spisane w dokumencie zwanym disciplinare – pilnuje go neapolitańskie stowarzyszenie pizzaiolów AVPN. Papier określa wszystko: rodzaj mąki, sposób wyrastania, kształt, a choćby to, iż ciasta nie wolno dotknąć wałkiem. Kto się tych reguł trzyma, robi pizzę neapolitańską. Kto nie – robi po prostu dobrą albo złą pizzę, ale już nie tę.

To rozróżnienie tłumaczy sporo nieporozumień. Prawdziwa pizza neapolitańska nie jest ani chrupiąca, ani sztywna – jej środek bywa wręcz miękki i wilgotny, tak iż składa się ją do połowy i je rękami albo nożem i widelcem. Nie ma też dwudziestu składników. adekwatnie ma ich tylko kilka. I to jest cała, wcale nie oczywista, tajemnica.

Cała prawda siedzi w cieście i w piecu

Pierwsza rzecz to ciasto. Robi się je z zaledwie czterech składników: mąki pszennej typu 0 lub 00, wody, soli i drożdży. Żadnego oleju, cukru ani mleka. Cała reszta to czas: po zagnieceniu ciasto musi wyrastać, a druga faza dojrzewania trwa co najmniej osiem godzin, nierzadko dłużej. To powolne wyrastanie sprawia, iż gotowa pizza jest lekkostrawna, a brzeg wyrasta puszysty. Pośpiech tu nie działa – ciasto, jak wszystko dobre w Italii, wymaga cierpliwości.

Druga to ręka. Rozciągnięty krążek formuje się wyłącznie dłońmi, ruchem od środka ku brzegom, wypychając powietrze na zewnątrz – tak powstaje cornicione, czyli ten charakterystyczny, wysoki na jeden, dwa centymetry rant. Wałek jest w disciplinare wprost zakazany, bo wygniótłby powietrze z brzegu i spłaszczył całą pizzę. Środek zostaje cieniutki, około czterech milimetrów, a gotowy placek nie może przekroczyć trzydziestu pięciu centymetrów średnicy. Wszystko robi się gołą ręką, bez maszyny.

Trzecia, i może najważniejsza, to piec. Prawdziwą pizzę neapolitańską piecze się wyłącznie w piecu opalanym drewnem, w temperaturze dochodzącej do 485 stopni na palenisku. W takim żarze cała pizza jest gotowa w 60 do 90 sekund. To dlatego brzeg pokrywa się nieregularnymi, ciemnymi bąblami – pizzaiole nazywają to leopardatura, cętkowaniem jak u lamparta – a spód pozostaje miękki i elastyczny. Domowego piekarnika, który wchodzi na 250 stopni w kwadrans, po prostu nie da się tu podrobić. Bez tego pieca nie ma pizzy neapolitańskiej, jest jej kuzynka.

Prawdziwe są tylko dwie: marinara i margherita

Tu czeka największe zaskoczenie dla kogoś przyzwyczajonego do kart z pięćdziesięcioma pizzami. Kanon zna adekwatnie dwie. Starsza jest marinara: pomidor, oliwa, oregano i czosnek. Bez sera. Nazwa nie ma nic wspólnego z owocami morza – wzięła się stąd, iż była to prosta, tania pizza żony marynarza, którą łatwo przygotować na powrót męża z morza. Do dziś to najczystszy test dobrego pizzaiolo, bo nie ma tu sera, za którym mogłoby się schować cokolwiek.

Druga to margherita: pomidor, mozzarella, świeża bazylia i oliwa. To ta z barwami włoskiej flagi – czerwień pomidora, biel sera, zieleń bazylii. Disciplinare wyróżnia choćby jej dwie wersje: zwykłą margheritę, w której ser to zwykle fior di latte z mleka krowiego, oraz margheritę extra, robioną z opieczętowaną nazwą Mozzarella di Bufala Campana DOP z mleka bawolic. Wbrew powszechnemu przekonaniu prawdziwa margherita wcale nie musi więc mieć mozzarelli bawolej – klasyczna bywa właśnie z krowiego fior di latte.

Pomidory też nie są przypadkowe. Tradycja każe sięgać po pomidory z okolic Wezuwiusza – łuszczone San Marzano dell’Agro Sarnese-Nocerino albo małe pomodorini del Piennolo. To wulkaniczna ziemia daje im tę słodycz i niską kwasowość. I na tym lista się adekwatnie kończy. Żadnego ananasa, kurczaka ani podwójnego sera – a jeżeli szukasz odpowiedzi, co tak naprawdę wolno położyć na włoskiej pizzy, to właśnie tu leży cała rzecz. Prawdziwa pizza neapolitańska jest ćwiczeniem z powściągliwości.

FraDue radzi

Popatrz na prawdziwą margheritę: pomidor, mozzarella, bazylia, kropla oliwy. Cztery rzeczy i ogień. Im mniej na niej kładziesz, tym mniej masz za czym się schować - i właśnie dlatego to takie trudne. Poche cose, ma fatte bene, kilka rzeczy, ale zrobionych dobrze. Widziałem ludzi, którzy obkładali życie dodatkami, bo bali się, iż pod spodem jest za mało. A dobre ciasto prosi tylko o czas, ciepło i cierpliwą rękę. Reszta to hałas.
Ciemne bąble na brzegu to leopardatura – ślad po 90 sekundach w piecu rozgrzanym do 485 stopni. Domowy piekarnik tego nie potrafi.

Legenda o królowej Margherecie – ile w niej prawdy

Opowieść zna niemal każdy. W 1889 roku król Umberto I i królowa Margherita Sabaudzka odwiedzają Neapol. Znudzeni dworską kuchnią proszą o miejscową specjalność, więc do pałacu wezwany zostaje pizzaiolo Raffaele Esposito z pizzerii Brandi. Ten przygotowuje trzy pizze, a królowej najbardziej smakuje ta w barwach flagi – z pomidorem, mozzarellą i bazylią. Na jej cześć nazywa ją margherita. Jedynym dowodem tej sceny jest podziękowanie z dworu, list datowany na 11 czerwca 1889 roku.

Problem w tym, iż historycy mają wobec tego listu poważne wątpliwości. Badacz Zachary Nowak porównał podpis nadwornego urzędnika z autentycznymi dokumentami z epoki i stwierdził, iż się nie zgadza, podobnie jak papier i pieczęć. W oficjalnej kronice dworu nie ma śladu ani wizyty, ani zamówienia. Najbardziej prawdopodobna wersja mówi, iż list spreparowano dopiero w latach trzydziestych XX wieku, by wyróżnić pizzerię w trudnych czasach. Co więcej, pizza z pomidorem, serem i bazylią istniała w Neapolu na długo przed 1889 rokiem – królowa mogła co najwyżej ją rozsławić, ale na pewno nie wymyślić.

Jest za to fakt znacznie świeższy i całkiem pewny. W 2017 roku UNESCO wpisało na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości sztukę neapolitańskiego pizzaiolo – i tu tkwi subtelność, którą warto zapamiętać. Chroniona jest nie pizza jako danie, ale rzemiosło: umiejętność, gesty, ów obrotowy ruch dłoni, wiedza przekazywana w pizzerii z mistrza na ucznia. To najlepsze podsumowanie całej sprawy. Prawdziwej pizzy neapolitańskiej nie definiuje przepis, który można wydrukować, tylko ręka, która wie, co robi.

Werdykt źródeł

  • FAKT Prawdziwa pizza neapolitańska to chroniona kategoria. Od 2010 roku ma status unijnej Gwarantowanej Tradycyjnej Specjalności (STG), a jej wykonanie opisuje disciplinare pilnowany przez stowarzyszenie AVPN.
  • FAKT Piecze się ją wyłącznie w piecu na drewno, w temperaturze do 485 stopni, przez 60-90 sekund. Ciasto formuje się tylko ręką – wałek jest wprost zakazany, a średnica nie może przekroczyć 35 centymetrów.
  • FAKT Kanon zna dwie odmiany: marinara (pomidor, oliwa, oregano, czosnek, bez sera) oraz margherita (pomidor, mozzarella, bazylia, oliwa). Nazwa marinara pochodzi od żony marynarza, nie od owoców morza.
  • MIT „Margherita musi być z mozzarelli bawolej.” Disciplinare dopuszcza zarówno Mozzarella di Bufala Campana DOP (w wersji extra), jak i krowie fior di latte – klasyczna margherita bywa właśnie z tego drugiego.
  • SPORNE Czy margheritę wymyślono w 1889 roku dla królowej Margherity. Legenda o Raffaele Esposito jest żywa, ale historycy kwestionują autentyczność jedynego dowodu – listu z dworu – a pizza z tymi składnikami istniała już wcześniej.
  • FAKT UNESCO wpisało w 2017 roku na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości nie pizzę, ale „sztukę neapolitańskiego pizzaiolo” – czyli samo rzemiosło i jego gesty.

Następnym razem, gdy staniesz przed neapolitańską pizzerią, popatrz najpierw na piec, potem na ręce pizzaiolo, a na końcu na kartę – jeżeli mieści się na jednej stronie, jesteś w dobrym miejscu. A jeżeli akurat wybierasz się do źródła, mamy dla Ciebie osobny przewodnik po tym, gdzie zjeść najlepszą pizzę w Neapolu, i po tym, co jeszcze warto zjeść w tym mieście.

Ten wpis jest częścią naszego cyklu Włochy wyjaśnione – w którym tłumaczymy to, czego nie znajdziesz w przewodnikach.

Najczęstsze pytania

Co odróżnia pizzę neapolitańską od innych pizz?

Ciasto z czterech składników wyrastające co najmniej osiem godzin, formowanie wyłącznie ręką bez wałka, wysoki, puszysty brzeg cornicione i pieczenie w piecu opalanym drewnem w temperaturze do 485 stopni przez 60-90 sekund. Efekt to miękki, elastyczny placek z cętkowanym, lekko przypieczonym brzegiem, a nie chrupiąca, cienka pizza rzymska ani gruby amerykański spód.

Ile rodzajów prawdziwej pizzy neapolitańskiej istnieje?

Kanon tradycji zna dwie: marinara (pomidor, oliwa, oregano, czosnek, bez sera) i margherita (pomidor, mozzarella, bazylia, oliwa). Disciplinare STG wyróżnia dodatkowo margheritę extra z Mozzarellą di Bufala Campana DOP. Reszta wariantów to już pizze inspirowane neapolitańską, ale poza ścisłym kanonem.

Czy prawdziwa margherita musi być z mozzarelli bawolej?

Nie. Klasyczna margherita najczęściej robiona jest z krowiego fior di latte, a mozzarella di bufala pojawia się w wersji margherita extra. Obie są zgodne z disciplinare, więc bawola mozzarella to opcja, a nie warunek prawdziwości.

Czy da się zrobić pizzę neapolitańską w domowym piekarniku?

Ściśle rzecz biorąc nie, bo disciplinare wymaga pieca opalanego drewnem i temperatury około 485 stopni, której domowy piekarnik nie osiąga. W domu można zbliżyć się do efektu na rozgrzanym kamieniu do pizzy w maksymalnie nagrzanym piekarniku, ale będzie to pizza w stylu neapolitańskim, a nie certyfikowana pizza napoletana.

Idź do oryginalnego materiału