Piotrków. Po 35 latach znika pasmanteria z ul. Szewskiej

gazetatrybunalska.info 3 miesięcy temu

To smutna wiadomość dla mieszkańców Piotrkowa, ale fakty są nieubłagane. Po blisko 35 latach z mapy Starego Miasta znika sklep z pasmanteria. Będzie czynny tylko do końca grudnia 2025 roku, a w tej chwili trwa w nim wyprzedaż likwidacyjna.

Wszystko zaczęło się pod koniec lat 80. ubiegłego wieku na rogu ulic Szewskiej i Rycerskiej. To właśnie tam powstał pierwszy w mieście punkt ksero. Niedługo potem zakład odkupiła Jadwiga Kucharska, trafnie przewidując nadchodzący boom na usługi poligraficzne.

Były to czasy szczególne – wciąż obowiązywała cenzura. Aby powielić zaproszenia czy plakaty, należało uzyskać zgodę od urzędników z delegatury Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, mieszczącej się w słynnym „Blaszaku” przy al. 3 Maja 33. Mimo tych biurokratycznych przeszkód, klientów nie brakowało. Największe zamówienia, liczone w tysiącach sztuk, składały prężnie działające wówczas tzw. „firmy polonijne”. Kopiarki pracowały od rana do późnego wieczora, aby powielić niezbędne dokumenty i druki akcydensowe.

Interes rozwijał się tak dynamicznie, iż pani Jadwiga przekazała punkt ksero synowi, a sama w sąsiednim pomieszczeniu otworzyła sklep z dodatkami krawieckimi. Początek lat 90. był okresem niebywałego zrywu gospodarczego.

Kiedy w Rzgowie powstała pierwsza hala handlowa Antoniego Ptaka, cała okolica zamieniła się w wielkie zaplecze produkcyjne. W domach jednorodzinnych, garażach i budynkach gospodarczych masowo powstawały szwalnie, krajalnie i pracownie sitodruku. Popyt był nienasycony – wszystko, co zeszło z maszyny, znajdowało nabywcę.

27 maja 2021. Jadwiga Kucharska (z prawej) ze sprzedawczynią p. Basią. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.

W tych realiach sklep pani Kucharskiej stał się ważnym punktem na mapie miasta. Zyski reinwestowano w hurtownię dodatków krawieckich, a firma rosła w siłę z każdym dniem, przez dekady służąc lokalnym krawcom i hobbystom.

Pierwszy poważny cios dla lokalnej gospodarki przyszedł w 1998 roku wraz z reformą administracyjną. Likwidacja województwa piotrkowskiego oznaczała nie tylko utratę prestiżu, ale przede wszystkim odpływ instytucji, urzędów i kluczowych budżetów do Łodzi. Dla Piotrkowa oznaczało to realną utratę miejsc pracy i siły nabywczej mieszkańców.

Kolejne lata przyniosły załamanie handlu zagranicznego. Masowe wycieczki kupców z Rosji i państw wschodnich, które do tej pory zostawiały w podłódzkich centrach handlowych setki tysięcy dolarów, zostały drastycznie ograniczone. To natychmiast uderzyło w lokalną produkcję odzieżową – zamówienia wygasły, a maszyny w okolicznych szwalniach zaczęły milknąć.

W krajobrazie miasta zaczęły dominować sklepy wielkopowierzchniowe, a kultura naprawiania ubrań, szydełkowania czy szycia na miarę powoli odchodziła do lamusa. Jadwiga Kucharska, reagując na zmieniające się realia, zdecydowała się na likwidację hurtowni, pozostawiając jedynie sklep detaliczny.

Choć przez pewien czas punkt przynosił jeszcze skromne dochody, ostatnie lata okazały się „równią pochyłą”. Jak przyznaje Cezary Kucharski, syn właścicielki, jeszcze kilka lat temu pasmanteria funkcjonowała w miarę stabilnie. Jednak ostatnie trzy sezony, mimo drastycznych cięć kosztów i redukcji etatów, przynosiły już tylko straty.

Ostatnie dwa tygodnie funkcjonowania sklepu. Pustoszejące półki, co widać na zdjęciu. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.

– Ta branża umiera bezpowrotnie – mówi z goryczą Cezary Kucharski. – Zabił ją wolny rynek, masowa produkcja i tani import z Dalekiego Wschodu. Dziś mało kto jeszcze szyje, haftuje czy robi na drutach. A choćby jeżeli ktoś się na to decyduje, wybiera nieograniczoną ofertę platform internetowych.

Funkcję kierownika sklepu przez ostatnie kilkanaście lat sprawowała pani Agnieszka, związana z firmą Jadwigi Kucharskiej nieprzerwanie od 1997 roku. Jej odejście, po blisko trzech dekadach pracy w jednym miejscu, najlepiej obrazuje stabilność i etos, które przez lata budował sklep.

Do problemów ekonomicznych doszedł głęboki kryzys na rynku pracy. Przez dziesięciolecia Piotrków słynął z kształcenia fachowców w szkole odzieżowej. Dziś po zawodówkach i technikach krawieckich pozostały jedynie wspomnienia. Ich miejsce zajęło liceum plastyczne i techniku hotelarskie. Brak młodych kadr i zmiana nawyków konsumenckich ostatecznie przypieczętowały los tego miejsca.

Dziś, wraz z zamknięciem pasmanterii przy ul. Szewskiej, kończy się pewien istotny rozdział w historii piotrkowskiego handlu. To ostatnia okazja, by odwiedzić to miejsce i zrobić zakupy przed jego ostatecznym zniknięciem z krajobrazu starówki.

Historia sklepu nie jest odosobnionym przypadkiem. Jak od lat dokumentuje „Gazeta Trybunalska”, mapa Piotrkowa systematycznie pustoszeje, a tradycyjne punkty usługowe i handlowe znikają jeden po drugim. Pasmanteria Jadwigi Kucharskiej dołącza do smutnej listy miejsc, które przegrały z nowoczesnością i ekonomią:

• Lombard na Szewskiej – „W Piotrkowie Trybunalskim choćby lombardy upadają”.

• Księgarnia „Pegaz” – przez dekady okno na świat kultury, dziś już nieobecna w przestrzeni miasta – „Piotrków. Księgarnia „Pegaz” zlikwidowana na naszych oczach”.

• Księgarnia na Słowackiego – 75 lat tradycji – „Baryła wspomina księgarnię przy Słowackiego 1”.

• Sklep papierniczo-zabawkarski przy ul. Sieradzkiej – kolejne miejsce z wieloletnią tradycją, które nie wytrzymało konkurencji z marketami – „Polska. Kraków, Piotrków – drobny handel umiera w ciszy i zapomnieniu”.

• Punkt naprawy obuwia – „Piotrków. Ostatni szewc opuścił ulicę Szewską”.

• Cukiernia przy ul. Słowackiego – choćby prestiżowa lokalizacja w kamienicy gen. „Grota” Roweckiego nie uchroniła jej przed zamknięciem – „Piotrków. Umarła cukiernia, umarł kolejny sklep”.

• Sklep z piwem i miejsce edukacji – „Piotrków. Centrum Edukacji Browarniczej umarło bezgłośnie”.

• Pasmanteria na Rycerskiej – „Piotrków. Sklepy padają jak muchy”.

Zakłady rzemieślnicze w tej dzielnicy – od lat obserwujemy proces, w którym witryny szewców, kaletników czy małych punktów krawieckich są zaklejane szarym papierem.

Losy pasmanterii przy ulicy Szewskiej to coś więcej niż tylko koniec rodzinnego interesu – to wymowny papierek lakmusowy kondycji lokalnej gospodarki. Upadek handlu detalicznego na Starym Mieście pokazuje, jak drastycznie kurczy się przestrzeń dla tradycyjnej przedsiębiorczości w starciu z nowym, globalnym porządkiem ekonomicznym i nieudolnością władz miejskich, które przez niemal 20 lat nie zrobiły nic, aby w mieście powstały nowe miejsca pracy.

→ (mb)

19.12.2025

• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska

• czytaj także: > „Józef Klimczak – legendarny sklepikarz”

Idź do oryginalnego materiału