Pilny apel banku i rządów. Wypłać gotówkę, schowaj ją w domu. Podano konkretne kwoty dla każdej rodziny

warszawawpigulce.pl 3 godzin temu

Przez lata gotówka znikała z portfeli, a telefon coraz częściej zastępował choćby kartę. Teraz europejskie instytucje patrzą na banknoty z zupełnie innej strony. Nie jako konkurencję dla nowoczesnych płatności, ale jako awaryjne zabezpieczenie na pierwsze 72 godziny kryzysu. Europejski Bank Centralny przeanalizował kilka dużych kryzysów i znalazł ten sam mechanizm: kiedy przestają działać cyfrowe systemy albo ludzie zaczynają obawiać się, iż mogą przestać działać, popyt na fizyczne pieniądze gwałtownie rośnie.

Plik gotówki w bankomacie. Fot. Warszawa w Pigułce

Polska nie podaje jednej oficjalnej kwoty, którą każdy powinien trzymać w domu. Rządowy Poradnik bezpieczeństwa mówi jednak wprost o zapasie gotówki w różnych nominałach oraz przygotowaniu gospodarstwa domowego na minimum 3 dni. Holendrzy poszli krok dalej i dokładnie policzyli potrzebną rezerwę. Po przeliczeniu według kursu NBP z 26 sierpnia daje to około 300 zł na dorosłego i 130 zł na dziecko. Dla 4-osobowej rodziny wychodzi około 860 zł.

28 kwietnia przestały działać terminale i bankomaty. EBC sprawdził, co wydarzyło się później

Najbardziej przekonującego przykładu nie trzeba szukać w scenariuszach wojennych. 28 kwietnia 2025 roku potężny blackout objął Hiszpanię i Portugalię. Awaria dotknęła ponad 50 mln ludzi. W części regionów zasilanie wróciło dopiero około 22 godzin po rozpoczęciu kryzysu.

Razem z prądem zniknęła duża część infrastruktury, do której mieszkańcy byli przyzwyczajeni każdego dnia. Problemy miały terminale płatnicze, bankomaty, sieci telekomunikacyjne i mobilne systemy płatnicze. Nie wystarczyło mieć pieniądze na rachunku. Żeby je wykorzystać, potrzebny był jeszcze działający cyfrowy łańcuch pomiędzy klientem, sklepem, terminalem, operatorem i bankiem.

EBC przeanalizował później dane z tego dnia. W obszarach objętych awarią wydatki dokonywane fizycznymi kartami spadły o około 41-42 proc. w stosunku do normalnego poziomu lub regionów nieobjętych awarią. Wydatki w handlu internetowym w Hiszpanii były mniejsze o około 54 proc., a całkowita konsumpcja tego dnia spadła według przywołanych przez EBC analiz o około 34 proc..

W tym momencie gotówka pokazała swoją najbardziej prymitywną, ale jednocześnie największą zaletę: banknot nie potrzebuje Internetu, aplikacji, serwera ani naładowanego telefonu.

Największy problem z bankomatem pojawia się dokładnie wtedy, kiedy gotówka zaczyna być potrzebna

Można założyć, iż rezerwa w domu nie jest potrzebna, bo pieniądze można przecież wypłacić z bankomatu dopiero po wystąpieniu awarii. Dane z Hiszpanii pokazują, dlaczego ten plan może nie zadziałać.

EBC wykorzystał informacje z około 4500 hiszpańskich bankomatów. W regionach objętych blackoutem wypłaty w dniu awarii gwałtownie spadły. Nie dlatego, iż ludzie nagle przestali potrzebować pieniędzy. Część urządzeń po prostu przestała działać albo nie mogła połączyć się z niezbędną infrastrukturą.

Dokładnie odwrotnie zachowali się mieszkańcy regionów Hiszpanii, których awaria bezpośrednio nie objęła. Tam wypłaty gwałtownie wzrosły. Ludzie widzieli, co dzieje się na kontynencie i zaczęli zabezpieczać się na wypadek rozszerzenia problemów.

Po przywróceniu zasilania wypłaty gotówki w dotkniętych blackoutem regionach również wystrzeliły ponad normalny poziom. EBC policzył, iż w dniach po awarii wskaźnik wypłat osiągał średnio poziom około 379 przy normalnym poziomie odniesienia wynoszącym 100. Część tego efektu wynikała z uzupełniania wydanej podczas blackoutu gotówki, ale analiza wskazuje również na tworzenie nowych rezerw awaryjnych.

70 euro na dorosłego i 30 euro na dziecko. Holendrzy policzyli rezerwę na 72 godziny

Holenderski bank centralny wraz z bankami, organizacjami konsumenckimi, przedstawicielami handlu i Ministerstwem Finansów przygotował znacznie bardziej precyzyjne zalecenie. Gospodarstwo domowe powinno być przygotowane na sytuację, w której płatności elektroniczne nie będą dostępne przez 72 godziny.

Wyliczona kwota to około 70 euro na osobę dorosłą i 30 euro na dziecko. Pieniądze mają pokryć przede wszystkim najbardziej podstawowe zakupy: żywność, wodę i transport. Nie jest to kapitał na tygodnie funkcjonowania bez banków, tylko płynność potrzebna przez pierwsze 3 dni.

Według średniego kursu NBP z 26 sierpnia 2026 roku wynoszącego 4,3014 zł za euro daje to około 301 zł na dorosłą osobę i około 129 zł na dziecko.

Jedna osoba mieszkająca sama miałaby więc według holenderskiego modelu około 300 zł. Para potrzebowałaby około 600 zł. Rodzina składająca się z 2 dorosłych i 1 dziecka – około 730 zł, natomiast przy 2 dorosłych i 2 dzieci byłoby to około 860 zł. Przy 3 dzieci kwota zbliża się do 990 zł.

Nie są to polskie normy ani obowiązkowe kwoty. To przeliczenie konkretnego modelu stosowanego w Holandii. Europejski Bank Centralny wskazuje szerzej, iż w kilku państwach europejskich rekomendowane rezerwy wynoszą mniej więcej 70-100 euro na osobę albo tyle, ile wystarczy na podstawowe potrzeby przez około 72 godziny.

Polska też każe przygotować gotówkę. Nie podaje jednak konkretnej kwoty

Polskie zalecenia idą w tym samym kierunku, choć bez tabeli z kwotami. Przygotowany przez MSWiA, MON i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa Poradnik bezpieczeństwa wskazuje, iż gospodarstwo domowe powinno posiadać zapasy na minimum 3 dni.

Na liście znajdują się między innymi minimum 3 litry wody na osobę na dobę, żywność gotowa do spożycia, leki, środki higieniczne, radio i latarka zasilane bateriami, powerbank oraz gotówka w różnych nominałach. W części dotyczącej długotrwałego blackoutu rząd pisze wprost, iż brak prądu może potrwać choćby kilka dni i oznaczać utratę dostępu do Internetu, telefonu, a także możliwości płacenia kartą.

Polskie zalecenie jest więc bardzo podobne do europejskiego podejścia 72-godzinnego. Różnica polega głównie na tym, iż rząd nie próbuje ustalić jednej kwoty odpowiedniej dla emeryta mieszkającego samotnie, rodziny z 3 dzieci czy osoby wymagającej regularnego kupowania leków.

To ma sens również praktycznie. Rezerwa powinna zależeć od sytuacji konkretnego gospodarstwa. Ktoś mający w domu zapas jedzenia, wody i leków potrzebuje mniej pieniędzy niż osoba, która niemal wszystko kupuje na bieżąco.

W Warszawie 4-osobowa rodzina powinna myśleć raczej o setkach, nie tysiącach złotych

W przypadku Warszawy szczególnie łatwo przyzwyczaić się do życia bez banknotów. Zakupy można opłacić telefonem, jedzenie zamówić przez aplikację, rachunki zapłacić automatycznie, a pieniądze przesłać komuś w kilka sekund. Polska ma przy tym jeden z najbardziej rozwiniętych rynków płatności elektronicznych w Europie.

Według danych NBP na koniec czerwca 2025 roku działało w kraju około 1,369 mln terminali POS, a elektroniczne instrumenty płatnicze były akceptowane już w ponad milionie punktów handlowych i usługowych. Sam BLIK zanotował w 2025 roku aż 2,9 mld transakcji o wartości 441,5 mld zł. Na koniec roku system miał 20,7 mln aktywnych użytkowników.

Ta skala pokazuje dwie rzeczy jednocześnie. Cyfrowe płatności stały się niezwykle wygodne i powszechne, ale duża część codziennych czynności zależy już od działania infrastruktury elektronicznej.

Dla warszawskiej rodziny rozsądna rezerwa nie musi więc oznaczać trzymania kilku czy kilkunastu tysięcy złotych w szufladzie. Po zastosowaniu holenderskiego modelu para z 2 dzieci otrzymuje około 860 zł na 72 godziny. To kwota wystarczająco duża, by opłacić podstawowe zakupy i transport, a jednocześnie wielokrotnie mniejsza od oszczędności, które przeciętne gospodarstwo może przechowywać w banku.

Trzeba też pamiętać o nominałach. Awaryjna koperta zawierająca wyłącznie banknoty po 200 i 500 zł jest znacznie mniej praktyczna niż ta sama wartość podzielona między banknoty po 10, 20, 50 i 100 zł oraz trochę monet. W sytuacji awarii sprzedawca może mieć ograniczoną możliwość wydawania reszty, szczególnie jeżeli wiele osób jednocześnie zacznie płacić gotówką.

Nie oznacza to, iż należy wypłacać oszczędności z banków

To najważniejsze rozróżnienie w całej dyskusji. Zalecenia dotyczące gotówki na kryzys nie są apelem o opróżnianie rachunków. Europejskie instytucje mówią o niewielkiej operacyjnej rezerwie, która pozwala funkcjonować wtedy, kiedy pieniądze w banku istnieją, ale chwilowo nie da się z nich skorzystać.

Przechowywanie całych oszczędności w mieszkaniu tworzyłoby zupełnie inne ryzyka: kradzież, pożar albo zwykłą utratę pieniędzy. Środki znajdujące się w bankach objętych polskim systemem gwarancyjnym są natomiast co do zasady chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do równowartości 100 tys. euro na deponenta w danym banku.

Rezerwa kryzysowa nie ma więc zastępować konta. Powinna działać obok niego dokładnie tak samo jak powerbank nie zastępuje sieci energetycznej, a butelki wody w domu nie oznaczają rezygnacji z wodociągu.

Sam banknot też nie rozwiąże każdego problemu

Gotówka ma jeszcze jedno ograniczenie, o którym łatwo zapomnieć. o ile wielki sklep zostanie całkowicie pozbawiony zasilania, nie oznacza to automatycznie, iż będzie prowadził sprzedaż wyłącznie za banknoty. Przestać mogą działać również kasy, system magazynowy, oświetlenie czy chłodzenie. Niektóre placówki mają własne zasilanie awaryjne, inne mogą zostać zamknięte.

Dlatego rządowe i europejskie zalecenia nie sprowadzają przygotowania na kryzys wyłącznie do pieniędzy. Gotówka jest jednym z elementów razem z wodą, jedzeniem, lekami, źródłem światła, łącznością i energią dla telefonu.

Największą przewagę ma natomiast w mniejszych punktach, w których handel może być kontynuowany mimo problemów z systemem płatniczym. Banknot przekazany z ręki do ręki nie wymaga potwierdzenia transakcji przez centrum autoryzacyjne.

W kryzysie ludzie robią coś odwrotnego niż na co dzień: zaczynają gromadzić banknoty

Hiszpański blackout nie jest jedynym przypadkiem analizowanym przez EBC. Bank centralny przyjrzał się także pandemii COVID-19, rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz greckiemu kryzysowi zadłużeniowemu.

Podczas pandemii wykorzystanie gotówki przy codziennych zakupach malało, ale jednocześnie gwałtownie rosła ilość banknotów przechowywanych przez ludzi. Do końca 2020 roku skumulowana emisja netto banknotów euro zwiększyła się o ponad 140 mld euro. Było to o ponad 85 mld euro więcej niż przeciętny roczny wzrost z lat 2015-2019.

Podobnie było po rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku. Największy wzrost zapotrzebowania na gotówkę EBC zanotował w państwach położonych najbliżej konfliktu. W pierwszym miesiącu wojny w analizowanej grupie państw wzrost dziennej emisji netto banknotów przypisywany wojnie wyniósł około 36 proc..

To interesujący paradoks. Im bardziej społeczeństwo przyzwyczaja się do wygody cyfrowych płatności, tym bardziej fizyczny pieniądz zaczyna pełnić funkcję nie codziennego narzędzia, ale finansowej gaśnicy stojącej za szybą: większość czasu niepotrzebnej, ale bardzo użytecznej w konkretnym momencie.

Holendrzy sprawdzili po kilku miesiącach, czy ludzie faktycznie odłożyli pieniądze

W lutym 2026 roku De Nederlandsche Bank opublikował wyniki badania ponad 1700 konsumentów. 71 proc. respondentów znało zalecenie dotyczące trzymania 70 euro na dorosłego i 30 euro na dziecko.

Co jeszcze ciekawsze, 58 proc. deklarowało, iż faktycznie posiada już w domu zalecaną kwotę. Wśród osób, które przez cały czas miały mniej pieniędzy, około 1/3 odpowiadała po prostu, iż jeszcze nie zdążyła stworzyć rezerwy.

Holenderskie instytucje nie zalecają również uzależniania się od jednego sposobu płatności. Oprócz gotówki wskazują na fizyczną kartę, działającą aplikację bankową, a choćby możliwość posiadania rachunków w więcej niż jednym banku. Awaria jednego operatora czy banku nie musi przecież oznaczać awarii całego systemu.

Gotówkę można odłożyć bez jednorazowej wypłaty kilkuset złotych

Tworzenie rezerwy nie musi oznaczać wizyty w bankomacie i wypłaty całej kwoty jednego dnia. Można odkładać resztę z zakupów albo raz w tygodniu dołożyć do awaryjnej koperty 20 czy 50 zł. Sam DNB wskazuje, iż kwotę można budować stopniowo.

Najważniejsze jest też oddzielenie pieniędzy przeznaczonych na codzienne wydatki od rezerwy. Inaczej po kilku miesiącach może się okazać, iż awaryjne 800 zł stopniwo zamieniło się w pieniądze wydawane przy okazji na zakupy.

Dobrze też raz na jakiś czas sprawdzić sam zestaw kryzysowy. Polska administracja zaleca regularne przeglądanie domowych zapasów i przygotowanie ich na minimum 3 dni. Pieniądze powinny znajdować się w bezpiecznym miejscu znanym dorosłym domownikom, a nie w samochodzie czy w łatwo dostępnej szufladzie przy wejściu.

Ile przygotować? Można zacząć od prostego rachunku na 72 godziny

Polskie instytucje nie ustaliły jednej obowiązującej kwoty i nie ma powodu udawać, iż 300 albo 800 zł jest magiczną granicą bezpieczeństwa. Holenderskie wyliczenie może jednak posłużyć jako punkt odniesienia.

  • 1 dorosły: około 300 zł.
  • 2 dorosłych: około 600 zł.
  • 2 dorosłych i 1 dziecko: około 730 zł.
  • 2 dorosłych i 2 dzieci: około 860 zł.
  • 2 dorosłych i 3 dzieci: około 990 zł.

Kwoty zostały przeliczone według średniego kursu NBP z 26 sierpnia 2026 roku i są jedynie przełożeniem holenderskiego zalecenia na złote. Przy większych wydatkach na leki, transport albo opiekę nad zwierzętami rezerwa może być większa. jeżeli część podstawowych produktów jest już zgromadzona w domu, zapotrzebowanie na gotówkę może być mniejsze.

Najważniejsza zasada jest dużo prostsza: nie wypłacać oszczędności, ale nie zakładać również, iż dostęp do konta oznacza automatycznie dostęp do pieniędzy w każdej sytuacji. Doświadczenie Hiszpanii pokazało, iż między tymi dwoma rzeczami jest ogromna różnica. Gdy zgasły światła, przez kilkanaście godzin problemem nie był brak pieniędzy na rachunkach. Problemem było to, iż cyfrowa droga prowadząca od rachunku do kasy w sklepie po prostu przestała działać.

Idź do oryginalnego materiału