Miał to być pilotaż. Miał się skończyć. Zamiast tego ministerstwo zapowiada dwa kolejne lata dostępności pigułki, która odbiera życie poczętemu dziecku. Bez recepty. Dla piętnastolatków.
Jak podaje Polska Agencja Prasowa, Ministerstwo Zdrowia poinformowało, iż „planowane jest przedłużenie pilotażu o dwa lata, w niezmienionej formie”. Krótko, spokojnie, urzędowo. Jakby chodziło o przedłużenie programu bezpłatnych, bezpiecznych szczepień albo dofinansowania aptek na wsiach. W rzeczywistości odnosi się jednak do kwestii o zupełnie innym ciężarze, stosowania substancji mogącej prowadzić do zabicia poczętego dziecka jeszcze przed jego zagnieżdżeniem w organizmie matki.
Kiedy zaczyna się człowiek?
Nauka nie pozostawia tu złudzeń: życie ludzkie rozpoczyna się od poczęcia. Wtedy mamy do czynienia z odrębnym organizmem, z własnym kodem genetycznym, własną tożsamością biologiczną, własnym niepowtarzalnym życiem. Kościół katolicki naucza tego od wieków, a współczesna embriologia jedynie potwierdza to, co wiara chrześcijańska wyznaje od zawsze: każde poczęte dziecko jest człowiekiem i zasługuje na ochronę.
Tymczasem tzw. pigułka „dzień po” może działać m.in. poprzez uniemożliwienie zagnieżdżenia zarodka człowieka w błonie śluzowej macicy. Oznacza to, iż w sytuacji, gdy doszło już do zapłodnienia, dalszy rozwój zarodka nie jest możliwy.
„Jeśli poczęło się dziecko, to nie będzie mogło się zagnieździć i dalej rozwijać. A więc to dziecko umiera”
– mówi dr Magdalena Szymańska, ginekolog.
Trudno o bardziej jednoznaczne stwierdzenie ze strony lekarza.
„Usługa farmaceutyczna”. Język, który zabija po raz drugi
W maju 2024 roku ówczesna minister zdrowia Izabela Leszczyna wydała rozporządzenie wprowadzające pilotażowy program sprzedaży pigułki „dzień po” bez recepty lekarskiej. Program zakłada, iż tabletkę może sprzedać farmaceuta i to każdej osobie, która ukończyła zaledwie 15 lat. Recepta lekarza nie jest potrzebna. Wystarczy farmaceuta z apteki objętej programem. Aktualnie takich aptek jest 1446 na terenie całego kraju.
Zastanówmy się przez chwilę, co to oznacza w praktyce. Piętnastolatka to dziecko, które samo wymaga opieki i ochrony. Może bez wiedzy rodziców, bez konsultacji z lekarzem, bez jakiejkolwiek refleksji medycznej, nabyć substancję o potencjalnie wczesnoporonnym działaniu. I nikt nie musi wiedzieć. Nikt nie musi pytać. Nikt nie musi odpowiadać.
A całość nazywana jest „usługą farmaceutyczną” o „prewencyjnym i edukacyjnym charakterze”.
To właśnie ten język niepokoi najbardziej. Aborcja stała się „wyborem”. Zabicie nienarodzonego dziecka „prawem reprodukcyjnym”. A substancja mogąca powodować śmierć poczętego dziecka to teraz „usługa” i „prewencja”. Kiedy słowa przestają znaczyć to, co znaczą i kiedy morderstwo można opakować w biurokratyczny eufemizm, tracimy coś więcej niż precyzję językową. Tracimy zdolność do moralnej oceny rzeczywistości.
Zagrożenie nie tylko dla dziecka
Warto też pamiętać, bo ministerstwo zdaje się o tym nie wspominać, iż pigułka „dzień po” nie jest obojętna dla zdrowia samej kobiety. Dr Szymańska wskazuje na cały szereg ryzyk związanych z hormonalną antykoncepcją: zwiększone ryzyko zachorowania na choroby przenoszone drogą płciową, ryzyko zatorowości i nadmiernej krzepliwości krwi, zaburzenia gospodarki lipidowej, udary niedokrwienne mózgu.
Troska o kobietę? Prawdziwa troska, a nie ta opakowana w polityczny slogan powinna oznaczać rzetelną informację o tych zagrożeniach. Powinna oznaczać opiekę lekarską, rozmowę, towarzyszenie. Nie sprzedaż tabletki przez okienko apteczne piętnastolatce, która być może boi się powiedzieć rodzicom, co się wydarzyło.
Dwa lata to nie jest koniec
Ministerstwo uzasadnia przedłużenie programu jego „pozytywną oceną”. Nie wiemy, na podstawie jakich kryteriów ta ocena została wystawiona. Nie wiemy, ile razy w ciągu ostatnich miesięcy pigułka zatrzymała życie ludzkie, które właśnie zaczęło się rozwijać. Takich danych nikt nie zbiera, bo nikt nie chce ich znać.
Ale my chcemy wiedzieć. I chcemy mówić.
Każde poczęte dziecko ma prawo do życia, niezależnie od okoliczności swojego poczęcia, niezależnie od planów rodziców, niezależnie od tego, jak bardzo wygodne byłoby jego nieistnienie. Godność ludzka nie jest warunkowa. Nie zaczyna się od wybranego przez kogoś tygodnia ciąży ani od decyzji farmaceuty za ladą apteki.
Zaczyna się od poczęcia. I trwa aż do naturalnej śmierci.
To nie jest pogląd religijny, który można zbagatelizować jako „narzucanie wiary”. To jest fundament cywilizacji, bez którego żadne społeczeństwo nie jest w stanie długo przetrwać.
jb




