No więc, Rudzik, chodźmy, co? mruknął Władysław, poprawiając własnoręcznie zrobiony smycz z zużytej liny. Zapiął kurtkę po szyję i zadrżał. Luty tego roku był wyjątkowo surowy śnieg mieszał się z deszczem, a wiatr wdzierał się w kości. Rudzik kundel o wyblakłej, rdzawiej sierści i jednym ślepym okiem wkroczył w życie Władysława rok temu. Wtedy wracał […]