Pierwszy raz poszła na grób ojca po dwudziestu latach od jego śmierci. "Ciotka otworzyła mi oczy"

kobietaxl.pl 2 godzin temu

Bo to zły człowiek miał być


Dzieciństwo Kingi naznaczone było złością matki. Jej wiecznymi humorami, wyrzekaniem na los. Ale chyba jeszcze bardziej na byłego męża. Że zostawił ją z maleńkim dzieckiem, iż odszedł do tej drugiej, do tej „lafiryndy”.

- Tak matka nazywała drugą żonę ojca. Ja po ich rozwodzie straciłam z nim kontakt. To nie były jeszcze czasy telefonów komórkowych, komunikatorów. A ja byłam małym dzieckiem – wspomina Kinga.

Jej ostatnie wspomnienie ojca? Pamięta, jak wychodził z domu z walizką. Miała wtedy 5 lat. Powiedział jej, iż musi wyjechać, ale iż zawsze będzie kochał swoją małą dziewczynkę. Ona nie wiedziała, iż zamieszkał nie nieodległym osiedlu.

Pytała matkę, kiedy tata wróci. W końcu usłyszała, iż nigdy. Że porzucił je obie i odszedł w siną dal. To bolało i to bardzo. Kinga żyła w poczuciu bycia odrzuconą przez najważniejszego mężczyznę w jej życiu.

- To zdeterminowało moje podejście do mężczyzn – opowiada. - Byłam nieufna, trudno nawiązywałam relacje. Matka to podsycała. Mówiła, iż większość facetów jest taka. Jak mój ojciec, co to złym człowiekiem miał być.

W domu panowała nieznośna atmosfera jakby żałoby pomieszanej ze złością. Matka łatwo się denerwowała, wypominała Kindze, iż została sama, jakby to była wina córki. W końcu Kinga poznała Jarka. Jakoś potrafił ją do siebie przekonać. Dom rodzinny opuściła z prawdziwa ulgą.


„Zrobił sobie inną córkę”


Kontaktów z ojcem nie miała. Dowiedziała się w końcu, iż wcale nigdzie nie wyjechał, iż żyje w tym samym mieście, ma nową żonę i nową córkę. Nie rozmawiała nigdy o tym z matką. I tak miała dosyć jej nienawiści. Ale było jej smutno, bardzo przykro, iż ojciec o niej zapomniał. Że tak bez problemu zastąpił ją innym dzieckiem. Nauczyła się jednak z tym żyć. Sama urodziła dziewczynkę, zajęła się swoim dzieckiem, swoim małżeństwem, które okazało się być udane. Czasami miała wrażenie, iż matce wcale się to nie podoba, iż patrzy na jej związek z zazdrością.

- Próbowałam zrozumieć, iż nie ułożyło jej się życie, iż się zawiodła – opowiada Kinga. - Ale to było jednak trudne. Sama miałam już dziecko i nie rozumiałam, iż można nie być zadowoloną z jego szczęścia. Ja dla swojej córki zrobiłabym wszystko.

Miała może 30 lat kiedy odezwał się do niej ojciec. Zadzwonił do niej do pracy. Chciała porozmawiać, spotkać się. Kinga stanowczo odmówiła. Nie chciała widzieć mężczyzny, który porzucił ją i jej matkę, który przez tyle lat nie interesował się jej losem. Ojciec więcej nie zadzwonił.

- A ja go nie szukałam i teraz bardzo tego żałuję. Szczególnie, iż dwa lata po tym zdarzeniu nagle zmarł na zawał. Na pogrzebie nie byłam, nie poszłam też nigdy na jego grób. Matka mówiła, iż spotkała go kara boska za to co, jej zrobił. Ja chciałam o wszystkim zapomnieć. To, iż ojciec umarł przyniosło mi choćby jakąś ulgę.


„Żałuję, iż go nie wysłuchałam”


Życie biegło swoim torem, córka Kingo stała się dorosłą kobietą, wyszła za mąż, urodziła dzieci. Kinga nie wracała do swojego dzieciństwa. Rzadko odwiedzała matkę, która im była starsza, tym bardziej stawała się coraz bardziej zgryźliwą kobietą.

- Wpadałam do niej jak po ogień, z poczucia obowiązku – opowiada Kinga. - Blisko trzy lata temu matka dostała wylewu. Nie przeżyła. Może to dziwne, co powiem, ale nie przeżywałam za bardzo jej śmierci. Nie miałam z nią zbyt bliskich relacji. Ale to był w moim życiu prawdziwy przełom.

Dwa tygodnie po pogrzebie zadzwoniła do Kingi siostra jej matki. Poprosiła o spotkanie. Kinga zawsze lubiła ciotkę żyjącą nieco na uboczu rodzinnych spraw, niewtrącającą się do niczego.

- Oczywiście zgodziłam się i pojechałam do niej – mówi Kinga. - Nie wiedziałam, iż czeka mnie prawdziwy szok. Bo ciotka otworzyła mi oczy na całą sytuację.

Kinga dowiedziała się, iż to jej matka była przyczyną rozwodu. Zazdrosna, zaborcza, robiąca z każdej igły widły. Awanturował się o wszystko, kontrolowała jej ojca, narzekała, iż kiepsko zarabia, iż jest niewystarczająco zaradny.

- No ja potrafiłam sobie to wyobrazić i zrozumiałam, dlaczego ojciec odszedł. Matka zabroniła mu kontaktów ze mną. Przychodził choćby do ciotki prosić o wsparcie, ale matka była nieugięta – mówi Kinga. - Powiedziała mu, iż skoro odchodzi to nie zobaczy już dziecka. A on nie mógł dalej z nią żyć.

Kinga pytała ciotkę, dlaczego nie powiedziała jej o tym wcześniej. Usłyszała tylko tyle, iż matka by ją chyba za to zabiła, a już na pewno byłyby nieustające awantury. Więc ciotka nie chciała się mieszać. Teraz jednak uznała, iż Kinga ma prawo do prawdy o swoim ojcu, iż może zrobić przynajmniej tyle.

- Byłam rozżalona i wściekła, bo przecież dzwonił do mnie. Gdybym wówczas wiedziała to wszystko, przynajmniej bym go wysłuchała – wzdycha Kinga ciężko. - Mogliśmy mieć choćby przez dwa lata jakiś kontakt. A tak w moim sercu zastała ogromna wyrwa po ojcu, którego nie miałam.

Ale wtedy w Święto Zmarłych poszła pierwszy raz na jego grób. Dwadzieścia lat po jego śmierci. Widziała jego drugą żonę i swoją przyrodnią siostrę. Odczekała jednak, kiedy sobie pójdą.

- Teraz chodzę tam od czasu do czasu, rozmawiam z nim nad tym grobem – mówi Kinga. - Mam ogromny żal do matki, mam żal do siebie, iż nie dałam ojcu szansy.

Idź do oryginalnego materiału