To było fajne wyzwanie, 90 pierników na 90te urodziny chrzestnej mojej Mamy, siostry mojej Babci, która już nie żyje 11 lat...
Najpierw oczywiście wypiek pierników, zajęło mi to cały dzień z przerwami, ale teraz z Helenką inaczej wyglądają moje dni i czas, który mogę przeznaczyć na swoje zajęcia. Jednak udało się ... później lukrowanie....zajęło mi w sumie 2 dni, bo jeszcze suszenie. Brat zakupił suszarkę do pyłku pszczelego, poczytałam i okazało się, iż można też w niej suszyć pierniki więc większość poszła do tej profesjonalnej suszarki a reszta suszyła się na takiej do grzybów i owoców. Fajnie iż teraz jest opcja tej dużej suszarki, bo mogę więcej pierników na raz lukrować.







Zrobiłam trzy kolory pierników i je wymieszałam i ułożyłam w takim koszu.


Prezent ode mnie i ekipy Mama przekazała zacnej Jubilatce a najbliżsi rozdali zgromadzonym gościom 😀 impreza podobno bardzo udana 😀 poniżej Jubilatka z chrześniakami :

Pozdrawiam 😀😃🙂












