Pewnego dnia przeglądałem różne papiery, aż w końcu natrafiłem na dokumenty związane z naszym warszawskim mieszkaniem. Zobaczyłem w nich coś, co ogromnie mnie zaskoczyło i mocno zdenerwowało, ponieważ

twojacena.pl 1 dzień temu

Rodzice Agnieszki postanowili pójść na całość i z okazji naszego ślubu wręczyli nam prezent z gatunku tych, których się nie zapomina mieszkanie! Dostaliśmy od nich klucze, a przy okazji informację, iż oto jesteśmy właścicielami. Jednak, jak to bywa z nowymi budynkami, lokal wciąż miał status stan developerski; czyli łazienka pole do popisu, kuchnia wyobraźnia mile widziana.
Teściowa, pani Halina, od razu oznajmiła, iż skoro oni dali mieszkanie, to moi rodzice powinni wziąć się za finansowanie remontu. Moi rodzice w ramach wiano zdążyli już przelać nam na konto porządną sumkę w złotych, ale zgodzili się też dorzucić swoją cegiełkę do remontu i jak się okazało choćby kilka wiader farby.
Po ślubie ruszyliśmy ostro z robotą. Mój tata, z zawodu budowlaniec, zorganizował wszystkie materiały, a ja zasilałem ekipę jako pracownik fizyczny. Agnieszka wpadała od czasu do czasu, pilnując, byśmy nie pomalowali ścian brokatową farbą.
Teść, pan Janusz, również czasem się pojawiał, choć najczęściej z kartonem pączków, mniej z młotkiem. Postanowiliśmy nie wynajmować mieszkania w trakcie remontu przecież można posiedzieć u teściów i zaoszczędzić trochę grosza.
Pewnego razu, szukając dokumentów do pralki, trafiłem na papióry dotyczące mieszkania. Przejrzałem je i poczułem jak ciśnienie dosłownie mi rośnie bo okazało się, iż właścicielką mieszkania jest… teściowa, pani Halina!
Tego wieczoru miałem z tatą jechać po płytki do łazienki, ale powiedziałem mu, żebyśmy przełożyli zakupy. Opowiedziałem mu o swoim odkryciu, pytając, co to adekwatnie znaczy.
Tata, dlaczego mieszkanie jest własnością pani Haliny, a nie Agnieszki? zapytałem, gdy wszyscy już byli w domu i teściowa serwowała herbatę.
Synu, Ty jak dziecko jeszcze. Przecież to dla dobra Agnieszki, żeby jej nie urazić rzuciła teściowa, mrugając kpiąco.
Jak to dobra? dopytywałem.
No, a gdybyś się nagle rozmyślił, rozwiódł i chciał połowę mieszkania zabrać?
Waszego mieszkania? My tu robimy remont za każde oszczędności, które mamy! Skąd pomysł, iż będziemy się rozwodzić, skoro właśnie się pobraliśmy?
Mamo, prosiłam cię, żebyś zapisała mieszkanie na mnie wtrąciła się cicho Agnieszka.
Czyli wiedziałaś o tym całym myku?
Nie, nie tak… Wiedziałam, ale prosiłam, żeby było na mnie!
Ach, Agnieszko, cudowny początek małżeństwa od razu z małym kłamstewkiem!
Minęło już kilka dni odkąd mieszkam u rodziców. Wciąż nie wiem, co dalej. Agnieszka próbuje ze mną rozmawiać, ale ja muszę to sobie poukładać. Nie spodziewałem się takiej zapobiegliwości ze strony teściowej, choć może to u wszystkich rodziców norma…
Co ja mam teraz zrobić?

Idź do oryginalnego materiału