Perfumy na jesień, które pachną jak deszcz. Dla nich zrobię przerwę od wanilii i ambry

miumag.pl 1 godzina temu
Jesień ma zapach, którego nie da się zamknąć w jednej nucie. Czujemy go, kiedy pierwsze krople uderzają o nagrzany chodnik, mokną liście, a powietrze nagle staje się chłodniejsze i bardziej przejrzyste. Pachnie ziemią, wodą, mchem, wilgotnym drewnem i tą charakterystyczną świeżością, która pojawia się tuż po ulewie. Perfumiarze próbują uchwycić ją we flakonach dzięki akordów wodnych, ozonowych, zielonych i mineralnych. Niekiedy odtwarzają deszcz dosłownie, innym razem interesuje ich chwila tuż przed albo po nim. Wybrałam kilka kompozycji z tym aromatem, które jesienią pachną wyjątkowo dobrze.
Z tego artykułu dowiesz się:

czym jest petrichor i dlaczego stał się inspiracją dla perfumiarzy,
które perfumy pachną deszczem, mokrą ziemią, mchem i wilgotnym lasem,
czym różnią się deszczowe kompozycje CLEAN Reserve, Le Labo, czy Maison Margiela,
które propozycje są wodami perfumowanymi, toaletowymi lub kolońskimi.

Jak adekwatnie pachnie deszcz?

Woda deszczowa adekwatnie nie ma zapachu, ale to, co odbieramy jako charakterystyczną woń po ulewie, jest znacznie bardziej skomplikowanym zjawiskiem. Ma choćby własną nazwę – petrichor. Termin został wprowadzony w latach 60. XX wieku przez australijskich badaczy Isabel Joy Bear i Richarda Grenfella Thomasa. Opisuje charakterystyczny, ziemisty aromat pojawiający się, gdy deszcz spada na suchą glebę.

W perfumach podobne wrażenie można budować przy pomocy paczuli, wetiwerii, mchu, zielonych liści, nut mineralnych i ozonowych. Zupełnie inaczej pachnie jednak deszcz nad ogrodem niż ten spadający na rozgrzany asfalt. Podobnie aromat mokrego lasu różni się od dusznego powietrza chwilę przed burzą.
Przeczytaj też: Intensywne perfumy na jesień. Tak zmysłowe, iż każdy zapyta, czym pachniesz
Fot. IG @_cr_mainak_lb_


CLEAN Reserve Rain. Ogród kilka minut po ulewie

CLEAN Reserve Rain zapachowo zbliża nas do momentu tuż po ulewie, kiedy ogród pozostało mokry, na liściach zostały krople wody, a powietrze wydaje się wyjątkowo czyste. Kompozycję otwierają bergamotka, ogórek i grzybień północny. Już ten zestaw daje bardzo wodne, przejrzyste wrażenie. Później pojawiają się białe kwiaty, cyklamen oraz konwalia, ale zapach nie zmierza w stronę klasycznego kwiatowego bukietu.

Najciekawiej robi się w bazie. Paczula, wetiweria i piżmo wprowadzają ziemistość, której potrzebuje zapach mający przypominać ogród po deszczu. Dzięki nim Rain nie pachnie wyłącznie wodą; pojawia się również sugestia mokrej gleby i roślinności.
Fot. Mat. prasowe


The Library of Fragrance Rain. Deszcz zamknięty w wodzie kolońskiej

The Library of Fragrance zbudowało swoją filozofię wokół niezwykle prostego pomysłu. Perfumy mogą odtwarzać nie tylko klasyczne składniki, ale również przedmioty, miejsca i doświadczenia. Rain jest właśnie takim zapachowym wspomnieniem. W otwarciu pojawiają się bergamotka i neroli, później jaśmin, a bazę budują wanilia oraz bursztyn. Nie jest to więc dosłowna interpretacja mokrej ziemi. Rain pokazuje jaśniejszą stronę deszczu, czyste powietrze, świeżość i lekkość.

Rain od The Library of Fragrance ma formę wody kolońskiej, jednak pamiętajmy, iż określenie to odnosi się do koncentracji kompozycji, a nie płci osoby, która ją nosi. Jest lżejsza i bardziej ulotna niż woda perfumowana, dlatego w ciągu dnia warto do niej wracać. W przypadku zapachu inspirowanego deszczem ma to jednak swój urok. Pojawia się na skórze jak krótka ulewa, zostawia po sobie świeży ślad i powoli cichnie.
Przeczytaj też: Niektóre mają już ponad 30 lat, a znów są na topie. Te perfumy z lat 90. na jesień wracają w wielkim stylu
Fot. Mat. prasowe


Ajmal Raindrops. Deszcz w bardziej kobiecej odsłonie

Nie każdy deszczowy zapach musi pachnieć mchem i mokrym lasem. Ajmal Raindrops interpretuje temat przez kwiaty i owoce. Początek należy do cytrusów oraz owoców tropikalnych. W sercu pojawiają się jaśmin, orchidea i lilia, a dopiero baza sprowadza kompozycję bliżej ziemi za sprawą paczuli, piżma, drzewa sandałowego i wanilii.

Ta woda perfumowana wpisuje się w klasycznie kobiece propozycje w tym zestawieniu. Deszcz nie jest tutaj głównym bohaterem opowieści. Przypomina raczej filtr nałożony na kwiatową kompozycję. Nadaje jej wrażenie świeżości i czystości.
Fot. Mat. prasowe


Maison Margiela REPLICA When the Rain Stops. Moment, w którym wychodzi słońce

Nazwa tych perfum zdradza, iż Maison Margiela zainteresował się zupełnie innym momentem niż sam deszcz. W tym przypadku najważniejsze okazało się kilka minut po jego zakończeniu. When the Rain Stops należy do kolekcji REPLICA, w której zapachy mają przywoływać konkretne chwile, miejsca i wspomnienia. Tutaj perfumiarka Fanny Bal zbudowała obraz mokrej przyrody ogrzewanej pierwszymi promieniami słońca.

Różowy pieprz i bergamotka nadają otwarciu energię. Później pojawiają się wodne akordy, róża i jaśmin, a pod nimi sosna, paczula oraz mech. Te ostatnie sprawiają, iż zapach ma w sobie więcej lasu niż łazienkowej „świeżości”, którą czasami oferują wodne perfumy.
Fot. Mat. prasowe


Le Labo Baie 19. Petrichor we flakonie

Le Labo Baie 19 opowiada o zapachu ziemi po długo wyczekiwanym deszczu. Kompozycja została zbudowana wokół jałowca, paczuli, zielonych liści i ambroxanu. Aromat jest wilgotny, zielony, mineralny i ziemisty. Można mieć wrażenie wejścia do ogrodu albo lasu chwilę po ulewie, kiedy rośliny uwalniają intensywniejszy zapach, a ziemia przez cały czas jest mokra.

Baie 19 jest surowy, chłodny i nieoczywisty. Pachnie raczej krajobrazem niż tradycyjną kompozycją perfumeryjną. Wyobrażam go sobie jesienią, noszonego do wełnianego płaszcza albo grubego swetra, kiedy wilgoć naprawdę unosi się w powietrzu. Wtedy granica między zapachem na skórze a tym, co dzieje się na zewnątrz, zaczyna się zacierać.
Fot. Mat. prasowe


Issey Miyake L’Eau d’Issey. Klasyk, który nauczył perfumy pachnieć wodą

Na długo przed modą na petrichor, mineralne akordy i perfumy inspirowane pogodą Issey Miyake zastanawiał się, jak mógłby pachnieć jeden z najbardziej elementarnych składników świata – woda. Odpowiedzią było L’Eau d’Issey stworzone przez Jacques’a Cavalliera i wprowadzone na rynek w 1992 roku. Dziś to już klasyka perfumiarstwa.

Kwiat lotosu i wodne akordy tworzą charakterystyczne wrażenie przejrzystości, później pojawiają się białe kwiaty, a kompozycję zamyka drzewna baza. Nie jest to petrichor i nie znajdziemy tutaj dosłownego zapachu mokrej ziemi. Woda potraktowana jest jednak jak pełnoprawny temat perfum. Obecność L’Eau d’Issey w tym zestawieniu traktuję trochę jak ukłon w stronę historii. Współczesne deszczowe kompozycje bywają bardziej eksperymentalne, mineralne i dziwne. Issey Miyake przypomina, jak piękna potrafi być sama idea czystości i wody na skórze.
Fot. Mat. prasowe


Gdy temperatura spada, niemal automatycznie wracają rozmowy o wanilii, ambrach, cynamonie, tytoniu i ciężkich nutach drzewnych. Lubię je, ale jesień ma przecież również swoją chłodną stronę. Pachnie mokrym płaszczem po wejściu do kawiarni, liśćmi przyklejonymi do chodnika, ziemią w parku i powietrzem wpadającym przez uchylone okno podczas ulewy. Perfumy inspirowane deszczem pozwalają zatrzymać tę wersję sezonu.
Przeczytaj też: Kochasz luksusowe perfumy, ale nie ich ceny? Na te 9 zamienników warto polować w Zarze

Pytania i odpowiedzi (FAQ)

Jak pachną perfumy inspirowane deszczem?
Najczęściej łączą nuty wodne, ozonowe, zielone i mineralne z mchem, paczulą, wetiwerią lub wilgotnym drewnem. Niektóre przypominają mokrą ziemię, inne czyste powietrze tuż po ulewie.

Co to jest petrichor?

Petrichor to charakterystyczny ziemisty zapach pojawiający się po deszczu, zwłaszcza gdy krople spadają na wcześniej suchą glebę. W perfumiarstwie podobny efekt odtwarza się dzięki odpowiednio zestawionych akordów.

Które perfumy najbardziej przypominają zapach mokrej ziemi?

Le Labo Baie 19 jest jedną z najbardziej dosłownych interpretacji petrichoru. Jałowiec, paczula, zielone liście i ambroxan tworzą wilgotny, ziemisty i mineralny efekt.

Czy perfumy pachnące deszczem nadają się na jesień?

Tak. Wodne, ziemiste, zielone i drzewne nuty bardzo dobrze oddają chłodniejszą stronę jesieni. Są ciekawą alternatywą dla typowych o tej porze roku waniliowych, korzennych i słodkich kompozycji.

Zdjęcie główne: IG @elle_essential
Idź do oryginalnego materiału