Park Narodowy Cajas

pomyslynawyprawy.pl 6 godzin temu

Na wysokości 3100–4450 m n.p.m., w Andach, leży jeden z najbardziej magicznych zakątków Ekwadoru – kraina wysokogórskich łąk, mgieł i setek polodowcowych jezior.

To był nasz pierwszy hiking w Ekwadorze – rozgrzewka i aklimatyzacja.
Pętla 7 km, suma podejść 300 metrów (ale na wysokości 4000 m n.p.m. nie spaceruje się prosto). Było cicho, pusto, mgliście i magicznie. Pięknie!

W Cajas byliśmy podczas naszej podróży po Ekwadorze i Galapagos, o których możecie przeczytać we wpisach: Galapagos – jedyne takie miejsce na Ziemi oraz Ekwador – na andyjskim szlaku.

(sierpień 2026)

Park Narodowy Cajas (Parque Nacional Cajas)

Został utworzony w 1996 roku na bazie obszaru chronionego z 1977 roku. W 2002 roku Cajas wpisano na listę obszarów wodno-błotnych o znaczeniu międzynarodowym Ramsar, a w 2003 roku uznano go za obszar o znaczeniu międzynarodowym dla ochrony ptaków (IBA). Od 2013 roku jest częścią rezerwatu biosfery UNESCO „Macizo del Cajas”.

Znajdziemy tu setki polodowcowych jezior. Jedne źródła piszą o 270 jeziorach, inne choćby o 800 zbiornikach wodnych. Niezależnie jednak od sposobu liczenia i definicji tego, co uznaje się za jezioro, tworzą one niesamowity pejzaż poprzeplatany wzgórzami.

Większość powierzchni parku zajmuje páramo. W niżej położonych częściach występują również lasy górskie i lasy mgliste.

Park leży w prowincji Azuay, około 30 km na zachód od Cuenca. Przecina go szosa krajowa prowadząca na wybrzeże, min. do Guayaquil.

Czym są páramo

To andyjski ekosystem leżący pomiędzy granicą lasu a wiecznymi śniegami, zwykle na wysokości 3000-4500 m n.p.m. Jest charakterystyczny głównie dla Ekwadoru, Kolumbii, Wenezueli oraz północnego Peru.

To kraina traw, krzewów, mchów i porostów, wysokogórskiego słońca, zimnych nocy, wiatru i mgieł.

Roślinność páramo jest przystosowana do bardzo trudnych warunków – silnego słońca w ciągu dnia, niskich temperatur i przymrozków nocą, silnego wiatru, częstych mgieł i opadów. Dlatego w krajobrazie dominują kępy twardych traw, nisko przy ziemi rosną byliny, krzewy wrzosowate, mchy i porosty.

Wysokogórskie lasy tworzą tu drzewa Polylepis, których nazwa wywodzi się od greckich słów poly (wiele) oraz lepis (łuska, warstwa) i nawiązuje do charakterystycznej, wielowarstwowej, łuszczącej się kory. Tutaj nazywane są papierowymi drzewami – árbol de papel, bo rzeczywiście kora tych powyginanych na wszystkie strony drzew wygląda jak kartki cienkiego pergaminu. Są to jedne z najwyżej rosnących drzew na świecie. Tutaj występują do wysokości około 4500 m n.p.m., a w innych częściach Andów choćby do ponad 5000 m n.p.m.

Páramos to fabryki wody!

Jedną z najważniejszych funkcji páramo jest magazynowanie wody. Roślinność zatrzymuje wodę z deszczu i mżawki ułatwiając jej wsiąkanie. Woda ta dzięki spowijającym okolicę mgłom wolniej odparowuje do atmosfery i jest wchłaniana przez bogate w materię organiczną gleby i torfowiska, a następnie stopniowo uwalniana do rzek, dzięki czemu ich przepływy są bardziej wyrównane. W ten sposób páramos zaopatrują w wodę andyjskie miasta, w tym Cuenca.

Hiking w Cajas

(nasza trasa wyglądała tak)

(Kliknij, aby przejść do aktywnej mapy – źródło: mapy.com)

Wstęp do parku jest bezpłatny. Na początek należy udać się do punktu kontroli wejścia w celu obowiązkowej rejestracji. My zrobiliśmy to w Visitor’s Center, które znajduje się przy Lagunie Toreadora. Znajduje się tu parking, też darmowy. My dojechaliśmy z Cuenca taksówką (20$, ok. 1h).

To był nasz pierwszy hiking w Ekwadorze. Potrzebowaliśmy więc aklimatyzacji i Park Cajas okazał się dla nas do tego doskonałym miejscem. Zrobiliśmy pętlę 7km z sumą podejść 300 metrów. Nie szliśmy szybko, bo i po co mieliśmy się spieszyć, skoro wokół tak pięknie! Cały spacer zajął nam 4,5h. Na wysokości 4000 metrów n.p.m. chodzi się bowiem znacznie trudniej niż na nizinach. I trzeba o tym pamiętać wybierając się tu na wędrówkę – zwłaszcza jak przyjeżdżamy z nad morza.

Trzeba też pamiętać o pogodzie.

Tutaj mgła i deszcz, a przynajmniej mżawka, to chleb powszedni. Wszędzie jest mokro, bo roślinność, mchy i gleby páramo zatrzymują wilgoć. Nieprzemakalne buty to zatem absolutne must have. Dobrze sprawdzają się też szybkoschnące spodnie. My kupiliśmy choćby specjalne nogawki, ale zapomnieliśmy ich wsadzić do plecaka .

W Cajas lipiec–wrzesień to okres suchszy. Główna pora deszczowa przypada na styczeń–czerwiec, a wtórna na październik–grudzień.

Duża wysokość n.p.m. sprawia, iż jest chłodno. Oficjalne dane podają średnią roczną temperaturę około 7°C (średnia maksymalna 13,2°C i minimalna 4,6°C) przy czym zakres temperatur może być znacznie większy, od około −2°C do 18°C.

Wiatr – on towarzyszył nam przez cały czas na szlaku. Tak więc kolejne must have to wiatrówki, czapki i coś na szyję. Z rana nie pogardziliśmy też rękawiczkami.

Szlak prowadzony jest po ziemi, ale w miejscach, gdzie teren jest podmokły chodzi się po drewnianych pomostach. Nie jest on zbyt dobrze oznaczony. W kilku newralgicznych punktach zdecydowanie brakuje znaczników, a w okolicy łatwo się zgubić (zwłaszcza jak popsuje się pogoda). Na całym naszym szlaku nie mieliśmy internetu, dlatego mapy offline to trzeci absolutny must have w tym rejonie. My zawsze korzystamy z mapy.com , które i tym razem sprawdziły się rewelacyjnie.

Do Cuenca wróciliśmy złapanym na szosie autobusem (3$ od osoby). W pobliżu Visitor’s Center jest przystanek autobusowy. Na tej trasie autobusy jeżdżą dość często, my czekaliśmy około 5 minut.

Cajas praktycznie

– Brak opłat przy wejściu. Wymagana rejestracja.

– Mapy offline absolutnie konieczne! – internet zerowy lub słaby, szlaki oznaczone marnie, a w okolicy łatwo się zgubić.

– Warto ruszyć rano. Pogoda w Cajas jest bardzo zmienna, a po południu może pojawić się mgła. Wejścia są przyjmowane od 8:00 do 16:30.

– Wszędzie jest mokro. Trawy zbierają wodę. Obowiązkowo nieprzemakalne buty.

– Wieje. Wiatrówki, czapki i coś na szyję konieczne. Z rana rękawiczki.

– Dobierając trasę trzeba pamiętać, iż to wysokość 4000 m n.p.m.

– Na parking przy Laguna Toreadora dojechaliśmy z Cuenca taksówką, wracaliśmy złapanym na szosie autobusem.

Wszystkie wpisy o Ekwadorze znajdziecie tutaj: EKWADOR

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, o ile podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i

Idź do oryginalnego materiału