W Lourdes, podczas spotkania z chorymi i personelem ośrodka Accueil Notre-Dame, papież Leon XIV powiedział coś, co w dzisiejszych czasach brzmi coraz bardziej niepopularnie: wartość człowieka nie zależy od tego, czy jest zdrowy, sprawny albo „użyteczny”. Słowa te padły w miejscu, które od ponad półtora wieku przyjmuje ludzi obciążonych cierpieniem fizycznym, psychicznym i duchowym.
Lourdes nie ukrywa kruchości. Tutaj choroba, starość i niepełnosprawność nie są tematem tabu ani problemem do szybkiego rozwiązania. Chory nie jest kimś, kogo trzeba „ogarnąć” albo usunąć z pola widzenia. Jest osobą, której się towarzyszy. To ostry kontrast wobec kultury, która chętnie zasłania wszystko, co niewygodne i nieproduktywne.
Godność, której nie da się zmierzyć
Centralna myśl papieża była prosta i bezkompromisowa: godności człowieka nie da się zmierzyć, przyznać ani odebrać. Wynika ona z samego faktu istnienia. Leon XIV odwołał się do Evangelium Vitae św. Jana Pawła II postawy kontemplacji, która pozwala dostrzec w każdym życiu dar, a w twarzy drugiego człowieka zaproszenie do solidarności, a nie ocenę „opłacalności”.
Obrona życia nie kończy się na poczęciu. Obejmuje cały jego przebieg także czas choroby, bezradności i zależności.
Fałszywe współczucie
W szczególności Papież zwrócił się do osób, które zmagają się z ciężką chorobą i dla których przyszłość może wyglądać mrocznie. Żadne ludzkie prawo, jak powiedział, nie może im odebrać pewności co do własnej godności. Właśnie dlatego trzeba zdecydowanie odrzucić pokusę zadawania śmierci pod płaszczykiem „fałszywego współczucia”.
Prawdziwe współczucie to bycie z człowiekiem, który cierpi. To łagodzenie bólu, obecność, troska o rodzinę. Nie jest nim sugestia, iż czyjeś życie już nie ma sensu.
Papież Leon XIV przypomniał też rzecz, o której coraz częściej się zapomina: nie wszystko, co legalne, jest moralnie dobre. Prawo bywa błędne. Sumienie i prawda o człowieku stoją wyżej.
Apel do lekarzy i pielęgniarek
Do lekarzy i pielęgniarek papież skierował osobny apel. Wezwał ich, by nie zapominali, na czym polega ich powołanie, to otaczać troską cierpiącego, a nie pozbawiać go życia. Nawiązał do swojego czerwcowego wystąpienia przed Fundacją Jérôme’a Lejeune’a: medycyna nigdy nie może stać się służebnicą zaprogramowanej śmierci. Lekarz ma leczyć, łagodzić i towarzyszyć. Zadawanie śmierci przeczy samej istocie tego zawodu.
Opieka paliatywna zamiast eutanazji
Zamiast eutanazji papież Leon XIV wskazał na opiekę paliatywną i dalsze badania. Nowoczesna medycyna potrafi skutecznie uśmierzać ból. Hospicja pokazują, iż ostatni etap życia może być spokojny, bliski i godny. Tam, gdzie takiej opieki brakuje, chorzy łatwo zaczynają czuć się ciężarem. Odpowiedzią nie powinno być ułatwianie śmierci, tylko wzmacnianie systemu wsparcia.
„Nie jesteście ciężarem”
Najmocniejsze słowa padły jednak bezpośrednio do chorych: „Nie jesteście ciężarem. Jesteście bijącym sercem naszego człowieczeństwa i cennym skarbem dla Kościoła”.
To odpowiedź na jeden z najgłębszych lęków ludzi starszych i ciężko chorych, iż stają się obciążeniem. Kościół mówi im jasno: wasze życie ma wartość. Wasza obecność jest darem, choćby wtedy, gdy wymaga od innych ofiary.
Co z tego wynika na co dzień?
Można odwiedzać chorych w rodzinie i parafii. Wspierać hospicja. Reagować, gdy ktoś mówi o śmierci jako o „rozwiązaniu”. I po prostu świadczyć, iż godność człowieka nie zależy od jego sprawności.
Obrona życia to nie tylko sprzeciw wobec złych ustaw. To codzienna czułość wobec tych, którzy są najsłabsi.
Słowa Leona XIV z Lourdes są jednoznaczne: godność osoby jest niezbywalna. Eutanazja nie jest współczuciem. Medycyna ma służyć życiu. A chory nie jest problemem, jest skarbem, któremu trzeba towarzyszyć aż do naturalnej śmierci.
jb
Źródło: vaticannews.va






