„Panie, do kogóż pójdziemy?” W Łagiewnikach spotkają się rodzice po stracie dziecka

pro-life.pl 1 dzień temu

Śmierć dziecka. Nie ma słów, które mogłyby w pełni opisać ten ból. Nie ma gotowych recept na przeżycie żałoby, która po takiej stracie spada na rodzinę z siłą, jakiej nic wcześniej nie zapowiada. W sobotę, 16 maja, do krakowskich Łagiewnik przybędą po raz dziewiąty rodziny niosące właśnie taką ranę, by złożyć ją przed obliczem Bożego Miłosierdzia.

IX Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych to wydarzenie organizowane przez Wydział Rodzin Archidiecezji Krakowskiej, Diecezjalne Duszpasterstwo Rodzin Dzieci Utraconych oraz Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka. Jej adresatami są wszyscy, którzy stracili dziecko, niezależnie od tego, czy odeszło przed narodzeniem, w wypadku, wskutek choroby, czy w innych okolicznościach. Każde dziecko. Każda strata.

Spotkanie w bazylice rozpocznie się modlitwą Anioł Pański o godzinie 12.00, po której odprawiona zostanie Msza Święta. Centralnym momentem będzie nabożeństwo zawierzenia. Rodzice otrzymają świece odpalane od paschału i akty zawierzenia. Imiona dzieci zapisane na kartkach złożonych na ołtarzu trafią do Księgi Dzieci Utraconych prowadzonej w Sanktuarium. Pielgrzymka nie wymaga wcześniejszej rejestracji.

Czym jest ta pielgrzymka dla rodzin, które przyjeżdżają?

Dr Piotr Guzdek, famililog i członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, nie ma wątpliwości co do jej sensu i charakteru.

„Pierwszym i absolutnie naturalnym źródłem wsparcia jest współmałżonek i rodzina pochodzenia, oczywiście także personel medyczny towarzyszący rodzicom w chorobie i śmierci dziecka. Kiedy te naturalne zasoby wsparcia okazują się niewystarczające, sięgamy po wsparcie instytucjonalne. Ważne jednak jest podkreślenie kluczowej roli rodziny poszerzonej. Brak konstruktywnego wsparcia ze strony rodziny pochodzenia tworzy kolejne obszary wymagające terapeutycznej interwencji. Jako rodziny pochodzenia powinniśmy zdać sobie sprawę z naszej odpowiedzialności za osieroconych rodziców”

– mówi dr Piotr Guzdek.

Jak zatem towarzyszyć tym, którzy stracili dziecko? Jak znaleźć adekwatne słowa, adekwatny gest?

„Wbrew pozorom odpowiedź jest prosta i przez to niezwykle trudna w realizacji. Żałoba jest pozytywnym procesem zdrowienia. Zaopiekowana żałoba wymaga wsłuchania się w potrzeby rodziców, dziadków i osieroconego rodzeństwa. Obecność. To najważniejsze narzędzie wsparcia. Niewątpliwie obecność, która otwiera się na trudne stany emocjonalne osoby osieroconej, która nie bojkotuje bolesnej narracji o stracie (raz kolejny powtarzanej), która nie wartościuje i nie wymaga określonego sposobu zachowania, ale pozostaje otwarta i empatyczna” – podkreśla.

Pielgrzymka ma głęboki wymiar duchowy i symboliczny. W jej centrum stoi Zmartwychwstały Chrystus i to nie przypadek.

„Pierwszy, wizerunek Zmartwychwstałego ukazuje rodzicom ich własną tożsamość po stracie i staje się znakiem nadziei na to, iż rodzice doświadczą odnowy i wzrostu w swoim życiu, odzyskają euforia i poczucie spełnienia. Tego stopniowego włącza doświadczenia straty w dalsze życie nie przesłania fakt, iż już na zawsze będą nosić w sobie zranienia. Mimo iż zaopiekowane, to jednak zranienia. Takie rany dostrzegają na rękach i nogach Pana Jezusa z obrazu „Jezu, Ufam Tobie”. Zmartwychwstały Chrystus ze śladami męki ostatecznie przekonuje rodziców, iż rany tak głęboko odciśnięte w ich psychice i duchowości, są niekwestionowalnymi znakami ich miłości. Rodzice cierpią, bo kochają, tak jak Chrystus” – tłumaczy dr Piotr Guzdek.

Równie ważnym znakiem jest światło zapalone od paschału.

„Światło z paschału wskazuje z kolei na perspektywę życia wiecznego, będącego nowym, obecnym życiem dziecka. Przez znaczący czas żałoby uwagę rodzica zajmują bolesne wspomnienia, zwłaszcza terminalnej fazy choroby lub okoliczności wypadku. Proces zdrowienia pozwala stopniowo otworzyć się na „nową teraźniejszość” dziecka, która nie jest wypełniona mrokiem, ale jak ufamy i o co się modlimy, euforią oglądania oblicza Chrystusa twarzą w twarz” – mówi.

Żałoba to droga, nie trwanie w miejscu

Żałoba to nie trwanie w bezruchu pod krzyżem, ale droga ku nowemu życiu – paschalny proces przejścia.

„Żałoba jest procesem paschalnym – „zejścia” z Golgoty. Rodzice tuż po stracie naturalnie zatrzymują się w swoich doświadczeniach emocjonalnych na Golgocie i niejako wciąż wpatrują się w krzyż swoich dzieci… ale dzieci tam już nie ma. Pascha dziecka, czyli jego przejście do wieczności, otworzyło nowy rozdział w jego życiu. Żałoba pozwala stopniowo odejść spod krzyża i otworzyć się na nowe „teraz” – samego rodzica i dziecka” – wyjaśnia dr Piotr Guzdek.

To widać w świadectwach rodzin powracających tu rok po roku.

„Niektórzy rodzice przyjeżdżają tylko raz, aby zawierzyć zmarłe dziecko i swoją rodzinę Sercu Bożemu. Są jednak i tacy rodzice, którzy przyjeżdżają od kilku lat, i to absolutnie nie świadczy o żałobie patologicznej. Wprost przeciwnie. Ci rodzice przyjeżdżają już nie po to, aby zawierzać, ale by dziękować za dar życia swojego dziecka. Rodzice dzielą się pięknym świadectwem, iż z roku na rok inaczej przeżywają tę szczególną pieśń uwielbienia i dziękczynienia za dar życia dziecka, którą rokrocznie śpiewamy z rozświetlonymi świecami – Magnificat. Doświadczają coraz większej radości, paschalnej radości” – mówi dr Piotr Guzdek.

Do wahających się kieruje słowa głęboko osobiste – sam w tym roku przeżywa żałobę po stracie swoje mamy.

„W tym roku, sam przeżywając żałobę po zmarłej mamie, w szczególny sposób towarzyszy mi refleksja, czy ktokolwiek może zdobyć się na odwagę, by skierować zaproszenie do osieroconych, którzy mierzą się z najbardziej druzgocącym rodzajem straty – śmiercią dziecka. I tu z pomocą przychodzi Słowo Boże. Pragnę ofiarować rodzicom odpowiedź Piotra z Ewangelii św. Jana na pytanie Jezusa, czy i apostołowie chcą odejść, kiedy słyszą trudną naukę o życiu małżeńskim domagającym wyrzeczenia. A jest to głęboko poruszająca odpowiedź na pytanie, z którym sami rodzice mogą konfrontować się w doświadczeniu żałoby – czy i wy chcecie odjeść? W obliczu śmierci pozostaje nam jednak tylko jedna odpowiedź: „«Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68) – mówi wzruszony.

Trudno o lepsze zaproszenie.

jb

Idź do oryginalnego materiału