CZY PAMIĘTAM? NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ!
Pola, muszę ci coś powiedzieć… Pamiętasz moją nieślubną córkę Justynę? mój mąż Janek zaczął mówić jakimiś zagadkami. Od razu poczułam niepokój.
Czy pamiętam? Jak mogłabym zapomnieć! O co chodzi? usiadłam na krześle, przygotowana na złe wieści.
adekwatnie nie wiem, jak to powiedzieć… Justyna błaga, żebyśmy zabrali jej córkę, czyli moją wnuczkę Janek wyraźnie się zmieszał.
Skąd taki pomysł, Janku? A mąż Justyny? Wyjechał na Wyspy? nagle zrobiło mi się aż ciekawie.
Widzisz, Justynie zostało kilka życia. Męża nigdy nie miała. Jej mama dawno temu wyszła za Niemca i mieszka teraz w Stanach. Nie utrzymują kontaktów, są po wielkiej kłótni. Innej rodziny nie ma. O to prosi Janek zwiesił wzrok.
I co zamierzasz? ja już wiedziałam, co zrobię.
Chciałem z tobą o tym porozmawiać, Pola. Jak zdecydujesz, tak będzie Janek w końcu spojrzał na mnie pytająco.
Sprytnie. To ty nabroiłeś w młodości, a teraz ja mam brać odpowiedzialność za nie swoje dziecko. Mam rację? irytowała mnie jego bezwolność.
Pola, jesteśmy rodziną. Musimy decydować razem Janek próbował mnie przekonać.
No popatrz, sobie przypomniał! A jak sypiałeś z tą dziewczyną, to się ze mną nie konsultowałeś! Przecież jestem twoją żoną! łzy napłynęły mi do oczu i uciekłam do drugiego pokoju.
***
W liceum spotykałam się ze swoim kolegą z klasy, Waldkiem. Gdy do naszej klasy dołączył nowy uczeń, Sławek, świat mi zawirował. Zapomniałam o wszystkich Waldka gwałtownie rzuciłam. Sławek od razu mnie zauważył, odprowadzał pod dom, całował w policzek, dawał mi kwiatki zerwane z miejskich szpalerów. Tydzień mijał i już mnie zaciągnął do łóżka. choćby się nie sprzeciwiłam. Kochałam Janka całą sobą. Po maturze Sławka powołano do wojska płakałam za nim na dworcu jak dziecko. Służył w innym mieście.
Przez rok pisaliśmy do siebie listy. Potem Sławek przyjechał na przepustkę. Skakałam z euforii wokół niego, łowiłam każde słowo. Sławek obsypywał mnie komplementami byłam jak miękki wosk.
Pola, wrócę za rok, weźmiemy ślub! Ale ja już cię za żonę uważam…
Po tych słowach zalewało mnie uczucie. Tak było zawsze. Spojrzy na mnie ciepło i roztapiam się jak lody na letnim słońcu.
Wyjechał z powrotem, a ja czekałam, czułam się narzeczoną. Po pół roku dostałam list. Sławek napisał, iż musimy się rozstać znalazł swoją prawdziwą miłość w jednostce i do rodzinnego miasta nie wróci.
A ja byłam już w ciąży ze Sławka. Tyle wyszło ze ślubu. Babcia zawsze powtarzała:
Nie wierz, póki w stogu nie masz zboża.
Przyszedł czas urodziłam syna, Janka. Waldek, mój były chłopak, zaoferował pomoc byłam wdzięczna. Tak, miałam z nim krótką relację, z desperacji. O Sławku już nie myślałam.
Zniknął, nie było go w moim życiu. Aż pewnego dnia pojawił się. To Waldek otworzył drzwi. Na progu stanął Sławek.
Wpuścisz mnie? był wyraźnie zaskoczony.
Wchodź, skoro już przyszedłeś Waldek pięknie nie był zadowolony i niechętnie go wpuścił.
Mały Janek, czując spięcie, wczepił się w Waldka i zapłakał.
Waldek, idź z Jankiem na spacer nie wiedziałam, co robić.
Wyszedł.
To twój mąż? zapytał Sławek z zazdrością.
A co cię to obchodzi? Po co przyszedłeś? złościłam się.
Zatęskniłem za tobą, Pola. Widzę, iż sobie poradziłaś. Masz rodzinę, nie doczekałaś się mnie. Dobrze, odchodzę. Wybacz, iż zniszczyłem ci szczęście Sławek się zbierał, by wyjść.
Stój, Sławek! Po co przyszedłeś? Chcesz mi popsuć spokój? Waldek pomaga mi wychowywać twojego dwulatka próbowałam go zatrzymać. Wciąż go kochałam.
Przyszedłem do ciebie, Pola. Przyjmiesz mnie z powrotem? spojrzał na mnie z nadzieją.
Chodź, zaraz zjemy obiad poczułam, jak fala szczęścia zalewa mnie raz jeszcze. Wrócił. Po co się opierać?
Waldek dostał znowu kosza. Janek potrzebował prawdziwego ojca, nie ojczyma. Potem Waldek ożenił się ze wdową z dwójką dzieci.
***
Minęły lata. Sławek nigdy nie pokochał mojego syna jak własnego. Traktował Janka jak obcego. Był pewien, iż to syn Waldka.
Nie czuł do niego ojcowskiej więzi. To było dla mnie widoczne. Ogólnie Sławek zawsze miał słabość do kobiet. Flirtował łatwo, rozstawał się jeszcze szybciej. Zdradzał mnie na lewo i prawo: z moimi przyjaciółkami, z koleżankami z pracy… Płakałam, ale dbałam o nasz dom.
Chyba miałam łatwiej niż on. Ten, kto kocha, żyje w błogiej nieświadomości. Nie musiałam kłamać, udawać, wymyślać bajek na usprawiedliwienie. Kochałam go całym sercem. On był dla mnie jak słońce. Czasem chciałam przestać, odejść, rzucić wszystko. Ale w nocy ganiłam siebie za głupie myśli. Gdzie pójdę? Kogo znajdę? A Sławek beze mnie zginie. Jestem mu wszystkim żoną, matką, kochanką.
Sławek stracił mamę mając czternaście lat. Umarła nagle we śnie. Może to dlatego całe życie szukał u kobiet czułości. Wybaczałam mu wszystko, litowałam się nad nim.
Raz ostro się pokłóciliśmy. Tak bardzo, iż wyrzuciłam go z domu. Spakował się, odszedł do rodziny. Minął miesiąc. Zapomniałam już, o co była kłótnia, a Sławek nie wracał. Poszłam do jego ciotki.
Pola, po co ci ten Sławek? Twierdzi, iż się rozwiedliście. Ma już nową dziewczynę.
Od ciotki dowiedziałam się jej adresu. Nie wytrzymałam i poszłam do nich.
Dzień dobry! Jest Sławek? próbowałam być uprzejma.
Dziewczyna z ironią trzasnęła mi drzwiami przed nosem. Odeszłam.
Sławek wrócił po roku. U tamtej kobiety urodziła się córka, Justyna. Do dziś mam do siebie żal, iż kiedyś wygnałam go z domu. Gdybym nie zrobiła tej głupoty, ta kobieta nie miałaby okazji go „przygarnąć” i mieć z nim dziecka. Później byłam dla niego jeszcze lepsza, ostrożniejsza w słowach, czulsza.
Nigdy nie rozmawialiśmy o Justynie, jego córce z tamtego związku. Bałam się, iż jedno słowo zniszczy naszą rodzinę. Lepiej było nie wracać do tego.
Dziecko z tamtej przygody… Cóż, każdemu się może zdarzyć. Niech te kobiety nie zwodzą cudzych mężów!
Żyliśmy sobie z Jankiem spokojnie. Z wiekiem łagodniał, był coraz bardziej domowy. Flirty odeszły w niepamięć. Sławek coraz częściej oglądał telewizję, siedząc w domu.
Nasz syn Janek ożenił się wcześnie, dał nam trzech wnuków. I nagle… pojawiła się po latach nieślubna córka Justyna. Prosiła, żebyśmy zabrali jej córkę.
Znów musiałam się zastanowić. Jak wytłumaczyć Jankowi pojawienie się nowej dziewczynki w naszym domu? On nie wiedział nic o młodzieńczych wybrykach ojca.
***
Oczywiście, wzięliśmy pod opiekę pięcioletnią Alinkę. Justyna zmarła, zatrzymała się w wieku trzydziestu lat. Każdy grób z czasem zarasta trawą, a życie toczy się dalej.
Sławek porozmawiał z Jankiem po męsku. Nasz syn, wysłuchawszy wszystko, powiedział:
Rodzice, co było, to minęło, nie ja mam was osądzać. Dziewczynkę przyjmijmy. Przecież to rodzina.
My z Sławkiem odetchnęliśmy z ulgą. Dobrze wychowany, wrażliwy chłopak nam się trafił.
Alinka ma teraz szesnaście lat. Uwielbia dziadka Sławka, często do niego zagaduje, powierza mu sekrety; mnie nazywa babcią i twierdzi, iż jest moją kopią z młodości. Ja nie zaprzeczam…







