Dziewięćdziesiąt sekund. Tyle trwa wydarzenie, do którego całe miasto przygotowuje się przez rok. Trzy okrążenia placu, konie na oklep, bez siodła, jeźdźcy okładający się skórzanymi pejczami, a wokół tłum, który nie ogląda widowiska — tylko bierze w nim udział całym sobą. To Palio di Siena, najsłynniejszy wyścig konny świata, i jednocześnie najbardziej niezrozumiała impreza, na jaką trafisz we Włoszech, jeżeli nie wiesz, na co patrzysz.
Więc wyjaśnijmy, na co patrzysz. To część naszego przewodnika po Toskanii — odcinek o zasadach, dzielnicach i datach Palio. O samym mieście poza tym jednym dniem piszemy osobno, w tekście o tym, co zobaczyć w Sienie.
Słowniczek Palio
- contrada — dzielnica-wspólnota, jest ich 17
- fantino — najemny dżokej, jedzie na oklep
- tratta — losowanie koni między contrady
- nerbo — pejcz z byczej żyły
- scosso — koń bez jeźdźca (może wygrać!)
- drappellone — malowany sztandar, jedyna nagroda
Dwa dni w roku
Palio odbywa się dwa razy każdego lata: 2 lipca (Palio di Provenzano, ku czci tamtejszej Madonny) i 16 sierpnia (Palio dell’Assunta, na Wniebowzięcie). Bardzo rzadko, z okazji wielkiej rocznicy, dochodzi palio nadzwyczajne. Sam wyścig to trzy okrążenia Piazza del Campo po nawiezionej warstwie ubitej ziemi. Brzmi krótko? Bo jest. Cała reszta — tygodnie napięcia, rytuałów i układów — dzieje się przed tymi dziewięćdziesięcioma sekundami.
Siedemnaście dzielnic, dziesięć koni
Siena dzieli się na 17 kontrad — to nie osiedla, ale wspólnoty z własnym kościołem, muzeum, hymnem i barwami. Każdy sieneńczyk należy do swojej od urodzenia; przyjmuje się go przez symboliczny chrzest w dzielnicowej fontannie. Granice ustalono ostatecznie dekretem z 1729 roku i od tamtej pory się nie zmieniły.
Każda kontrada ma zwierzę albo godło: Orzeł, Gąsienica, Ślimak, Sowa, Smok, Żyrafa, Jeżozwierz, Jednorożec, Wilczyca, Muszla, Gęś, Fala, Pantera, Las, Żółw, Wieża i Baran. W jednym wyścigu startuje tylko dziesięć: siedem tych, które nie biegły rok wcześniej w danym miesiącu, plus trzy wylosowane z reszty. Niektóre kontrady łączą odwieczne rywalizacje (nemiche) — i czasem ważniejsze od własnego zwycięstwa jest to, żeby przegrał wróg.
Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się przez resztę roku. Kontrada to nie klub kibica, który budzi się dwa razy latem. To wspólnota na całe życie: ma własną siedzibę, muzeum z dawnymi sztandarami, kaplicę, chór i kasę pomagającą członkom w potrzebie. Sieneńczyk rodzi się w swojej kontradzie, bierze w niej ślub i jest w niej żegnany. Dziecko dostaje na pamiątkę chrztu kolorową chustę (fazzoletto) w barwach dzielnicy i nosi te barwy do końca życia. Dlatego Palio nie jest atrakcją turystyczną, która udaje tradycję — jest najbardziej widoczną chwilą porządku, który trwa przez wszystkie pozostałe dni.
Zasady, które brzmią jak żart, a są śmiertelnie poważne
Tu zaczyna się to, co naprawdę odróżnia Palio od każdego innego wyścigu. Po pierwsze: konie się losuje. W rytuale zwanym tratta dziesięć możliwie wyrównanych koni przydziela się kontradom drogą losowania — i przydziału nie można zmienić. To znaczy, iż koń liczy się bardziej niż jeździec. A skoro tak — po drugie: wygrywa koń, nie jeździec. jeżeli fantino spadnie, a koń dobiegnie pierwszy sam, jako scosso, jego kontrada i tak triumfuje.
Po trzecie, i najdziwniej: nie ma drugiego miejsca. Największym przegranym nie jest ten, kto przyjechał ostatni, ale ten, kto przyjechał drugi — bo był o włos od zwycięstwa i nie sięgnął. Start, zwany mossa, potrafi ciągnąć się w nieskończoność: dziewięć koni czeka między linami, a dziesiąty, rozpędzony, wpada z tyłu i to on uruchamia bieg. Na ostrym, opadającym zakręcie San Martino, wyłożonym materacami, rozstrzyga się większość wyścigów — i tam najczęściej kończą się marzenia.
Wokół tego wszystkiego krąży świat układów, o którym widz z trybun nie ma pojęcia. Fantini to najemnicy, zwykle spoza Sieny, opłacani przez kontrady — i można ich zmieniać niemal do ostatniej chwili. Na linii startu zawiązują się błyskawiczne partiti: ciche umowy, drobne przysługi, próby zatrzymania konia wroga ważniejsze niż własny bieg. To dlatego start trwa czasem dłużej niż sam wyścig. Pejcz, nerbo, służy nie tylko do poganiania własnego konia — wolno nim także przeszkadzać rywalom. Palio nie udaje, iż jest czyste. Jest namiętne, przebiegłe i ludzkie do bólu.
W Palio nie wygrywa się wyścigu. Wygrywa się rok.
Tydzień, który znaczy więcej niż bieg
Na trzy dni przed wyścigiem zaczynają się prove — sześć prób, rano i wieczorem, na które wstęp jest darmowy i podczas których plac jest mniej zatłoczony. W przeddzień każda kontrada zasiada do wielkiej kolacji wprost na ulicy, przy długich stołach. W dniu Palio koń wprowadza się do kościoła kontrady i błogosławi przed ołtarzem — to jedyna chwila, gdy zwierzę wchodzi do świątyni, a ksiądz kończy słowami: „Vai e torna vincitore!” — „Idź i wróć zwycięzcą!”.
Przed samym wyścigiem plac wypełnia corteo storico — historyczny pochód ponad pięciuset postaci w strojach dawnej Republiki Sieneńskiej, z chorążymi (sbandieratori) wyrzucającymi flagi wysoko w powietrze i chwytającymi je w locie. Nagrodą nie jest puchar ani pieniądze, ale drappellone: malowany jedwabny sztandar, co roku dzieło innego artysty. Sieneńczycy mówią o nim po prostu il cencio — „szmata” — z czułością, na jaką stać tylko kogoś, kto kocha coś bezgranicznie.
A potem dziewięćdziesiąt sekund i już po wszystkim. Zwycięska kontrada wybucha — dorośli ludzie płaczą, całują bruk, niosą sztandar do kościoła, by podziękować Madonnie. Świętowanie ciągnie się tygodniami, aż po uroczystą kolację zwycięstwa jesienią, na której honorowe miejsce zajmuje… koń. Dla pokonanych, zwłaszcza dla tej kontrady, której zwierzę przyszło drugie, zostaje gorzki rok czekania. W Palio nie chodzi o sport. Chodzi o to, kim jesteś — i to dlatego dla obserwatora z zewnątrz bywa ono niezrozumiałe, a dla sieneńczyka jest po prostu wszystkim.
Skąd się to wzięło
Siena ścigała się od średniowiecza, najpierw w wyścigach przez całe miasto, w linii prostej (palio alla lunga), a choćby — w XVI wieku — na bawołach i osłach. Palio w dzisiejszej formie, dookoła placu (alla tonda), odbyło się po raz pierwszy w 1633 roku, a do połowy XVII wieku przybrało kształt, który rozpoznałbyś i dziś. Czyli: to żywa tradycja, nie rekonstrukcja. Nikt jej nie wskrzeszał — ona po prostu nigdy nie umarła.
Jak to zobaczyć i nie pożałować
Środek placu jest darmowy i otwarty dla wszystkich — ale to nie jest miejsce na lekkie zwiedzanie. Trzeba wejść kilka godzin wcześniej, stać w pełnym słońcu bez cienia i bez wody w nieprzebranym tłoku, a po przejściu pochodu praktycznie nie da się wyjść przed końcem. Miejsca na trybunach, balkonach i w oknach kamienic są prywatne, drogie i rezerwowane z dużym wyprzedzeniem. Najrozsądniejszy pierwszy raz to prove: zobaczysz konie na placu, poczujesz napięcie miasta, a nie ugotujesz się w sierpniowym słońcu.
I rzecz oczywista, a łatwa do przeoczenia: centrum Sieny to strefa ZTL, więc autem dojeżdżasz najwyżej na parking pod murami — jak, opisujemy w przewodniku Toskania samochodem. W dni Palio o nocleg i tak trzeba zadbać miesiące wcześniej.
Który termin wybrać? Lipcowe Palio di Provenzano bywa odrobinę spokojniejsze, sierpniowe Palio dell’Assunta — większe i goręcej rozemocjonowane, ale to też apogeum sezonu i upału. Tak czy inaczej, nie przyjeżdżaj „na sam wyścig”. Przyjedź na kilka dni wcześniej, posłuchaj prób, zajrzyj wieczorem na ulice kontrad, gdzie ustawiają stoły do wielkich kolacji. Dziewięćdziesiąt sekund samego biegu zrozumiesz dopiero wtedy, gdy poczujesz, ile tygodni napięcia je poprzedza. Reszta to tłum, słońce i adrenalina — warto, ale tylko świadomie.
Powiązane na blogu
Toskania — przewodnik po regionie
Siena — co zobaczyć poza Palio
Toskania samochodem
Toskania latemNajczęściej zadawane pytania
Kiedy odbywa się Palio di Siena?
Dwa razy w roku: 2 lipca i 16 sierpnia. Sporadycznie dochodzi palio nadzwyczajne z okazji ważnej rocznicy.
Czy wstęp na Palio jest płatny?
Środek placu jest darmowy, ale trzeba zająć miejsce kilka godzin wcześniej i stać w tłoku. Miejsca na trybunach i balkonach są prywatne, drogie i rezerwowane z wyprzedzeniem.
Czy koń może wygrać bez jeźdźca?
Tak. Liczy się koń, nie jeździec — koń, który dobiegnie pierwszy bez fantina (tzw. scosso), wygrywa Palio dla swojej kontrady.
Ile kontrad startuje w wyścigu?
Dziesięć z siedemnastu: siedem tych, które nie biegły rok wcześniej w danym miesiącu, oraz trzy wylosowane z pozostałych.






