OSTATNI POLSKI KOMIK W AKCJI: ŚMIECH W DZIEŃ ZAGŁADY

twojacena.pl 16 godzin temu

Niech twoja żona na razie zostanie w domku letniskowym, rozkazała z kuchni teściowa, Irena Pawłowska. Do mnie przyjeżdża znajoma ze swoją córką. Planują zostać tydzień, a może i dłużej.

Spojrzałem na żonę, też zaskoczoną.

Mamo, jaka znajoma? krzyknął przy mnie Wojtek.

Jedyna i niepowtarzalna! odparła Irena i weszła do pokoju.

Dokąd mam się wybrać? zapytała Liza.

Lizo, słyszałaś doskonale, co powiedziałam, wściekle warknęła Irena.

Teściowa zaciągnęła szafę, wyciągnęła kryształowe kieliszki, te same, co na specjalnych gości.

No więc, kiedy ją wyślesz? zwróciła się do syna.

Kogo, mamo?

Wójcie, przestań udawać głupka, przewróciła oczami Irena. Twoją żonę, tę nieporadną.

Mamo, a czemu twoja przyjaciółka nie zamówi pokoju w hotelu?

Ty zwariowałeś? Widziałeś ceny? Lizo na razie będzie w domku letniskowym, żeby nie wstydzić mnie.

W takim razie i ja przeprowadzę się na wieś. Lato już, weźmy urlopy, odpocznijmy.

To dobry pomysł, zgodził się Wojtek, a ja skinąłem głową.

Nie! Ty, synu, potrzebuję cię tutaj!

Mamo, mamy trzypokojowe mieszkanie. Ty masz swój pokój, my nasz, a salon jest pusty, twoja przyjaciółka może tam się rozgościć.

***

Po pierwszym spotkaniu z tą kobietą wiedziałem, iż będzie trudno. Irena Pawłowska sprzeciwiała się naszemu małżeństwu, nie chciała iść na nasze wesele, a w końcu przyciągnęła ją tam siłą siostra Wojciecha. Minęły dwa miesiące od ślubu, a teściowa wciąż nie przyjęła mnie do rodziny. Mieszkamy teraz w mieszkaniu rodziców Wojtka. Jego ojciec od roku nie żyje, a Irena bardzo obawia się samotności.

Dobrze, zgodziła się teściowa, więc niech twoja żona nie wychodzi ze swojego pokoju.

Ireno Pawłowsko, jak to sobie wyobrażacie? oburzyła się Liza.

Okej, coś wymyślę.

Mamo, kiedy przyjedzie twoja tajemnicza przyjaciółka?

Powinna już być tutaj, Irena spojrzała na zegarek.

W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.

Co za punktualność, zdziwiła się Liza.

Irena pobiegła otwierać, a my z Wojtkiem podążyliśmy za nią.

Dzień dobry, Słoneczko!

Cześć, Ireno!

Do mieszkania weszła duża kobieta, a za nią młoda dziewczyna.

Poznajcie, to moja księżniczka!

Ależ piękność, wykrzyknęła Irena, machając rękami.

A księżniczka ma imię? zakpił Wojtek.

Jadwiga! przedstawiła się dziewczyna.

Jadwiga była nieco ponad równo sto kilogramów.

Ireno, przedstaw nas swoim bliskim, spojrzała na nas Sławka, przyjaciółka teściowej.

To mój syn, Wojtek, opowiadałam już o nim.

Pamiętam, pamiętam, dobry chłopak, uśmiechnęła się Sławka.

A to, Irena wskazała na mnie, jego kuzynka!

Moja szczęka opadła, a Wojtek roześmiał się głośno.

Ireno Pawłowsko, a wy w tej chwili mężczyzna pociągnął mnie do pokoju.

Lizo, nie mówmy jeszcze, kim jesteśmy.

Dlaczego? zdziwiłam się.

Nie rozumiesz, co się dzieje?

Wyjaśnij.

Wygląda na to, iż mama nie zaprosiła swojej przyjaciółki bez powodu.

Teraz zaczynam rozumieć. Twoja matka znalazła ci nową żonę.

Zobaczymy, co dalej zdziałają, a prawdę zawsze powiemy.

Wróciliśmy na korytarz, gdzie goście rozbierali płaszcze.

Wojtku, pomóż Jadwidze zdjąć ten piękny plecak, rozkazała Irena.

Ireno, gdzie nasze apartamenty?

Proszę, Sławko, Irena poprowadziła je do salonu.

Wieczorem zasiedliśmy do kolacji. Teściowa przygotowała wspaniały stół, jak na Sylwestra. W centrum siedziała Jadwiga, po bokach jej matka i Irena. Siedziałem osobno od żony, tak postanowiła Irena. Księżniczka podawała kurczaka z ziemniakami, a dwie starsze kobiety patrzyły na nią wzruszone.

Jadwigo, jedz śmiało, wołała Irena.

Ostatnio bardzo słabo je, schudła, przybrała na wadze, skarżyła się Sławka.

Co się stało? dopytała Irena.

Niezrealizowana miłość! Zakochała się w chłopaku, który ją odrzucił!

Może chciała go zjeść! nie wytrzymał Wojtek.

Z uśmiechu ledwo nie spadłam pod stół.

Wojtku, gdzie twoje maniery? spojrzała surowo Irena na syna.

Przepraszam, nie chciałem urazić honoru!

Posiłek toczył się dalej, a mamy wypiły sporo.

Chcę złożyć ważne oświadczenie! przejęła głos Sławka.

Zaraz zaczną się zaręczyny, szepnął do mnie Wojtek, przesiadając się bliżej.

Droga Ireno Pawłowska, Wojtku, siostro! Chcę, aby nasze rodziny się połączyły, moja księżniczka musi wyjść za ciebie za mąż, Wojtku!

Zgadzamy się! wykrzyknęła teściowa, klaszcząc w dłonie.

Wojtek znów wybuchnął śmiechem, a ja wybiegłem z kuchni.

Ja też mam ważne oświadczenie! wróciłam po minutę.

Co masz? ryknęła Irena.

Oczekuję dziecka! oznajmiłam głośno.

Co za pomruk, odparła teściowa.

Od twojego syna, Ireno Pawłowska, a tu dowody! wyciągnęłam test ciążowy, na którym wyraźnie widać dwie linie.

Jadwiga zagryzła kawałek kurczaka, a Sławka popijała wódkę.

Od kuzyna? zszokowana kobieta otworzyła oczy.

Co w tym złego? Śpimy razem i nie chowamy tego! Zrobiliśmy już wesele! oświadczył Wojtek.

Jadwigo, natychmiast wstań i wyjdź! rozkazała Sławka.

Mamo, nie dokończyłam kurczaka, odpowiedziała z urażeniem księżniczka.

Nie zostaniemy dłużej w tym grzesznym domu!

Kobieta i jej księżniczka ruszyły w stronę wyjścia, a teściowa pobiegła za nimi.

Swietlono, nie zwracajcie uwagi, żartują.

Wasze żarty są bez sensu! Ireno, chyba czas zakończyć nasz kontakt!

Po tych słowach dwie pulchne panie odeszły. Ja i Wojtek zostaliśmy przy stole, śmiejąc się pośród talerzy. Irena chodziła jeszcze tydzień, obrażona, ale my nie przywiązywaliśmy do niej uwagi.

Idź do oryginalnego materiału