Opóźnienie w rozbudowie miejsca pamięci rodziny Koniuszewskich

radio.lublin.pl 2 dni temu
Zdjęcie: Opóźnienie w rozbudowie miejsca pamięci rodziny Koniuszewskich


Opóźnia się rozbudowa miejsca pamięci rodziny Koniuszewskich w Kłodzie Małej – tak uważa, jeden z mieszkańców tej miejscowości, który zabiegał kilka lat temu o powstanie takiego upamiętnienia. Teraz za przestój w pracach obwinia miejscowego proboszcza parafii, do której należy teren wraz z rozpoczętą inwestycją.

A inwestycja ma przypominać losy rodziny, która w 1874 roku w obronie swojej wiary dokonała aktu samospalenia.

Mieszkaniec Kłody Małej Jarosław Kosiński zwrócił się do Radia Lublin z prośbą o interwencję w sprawie przyspieszenia rozbudowy centrum. – Budowa stoi. CPK. Stoi, jest odwlekana przez proboszcza. Nic się nie dzieje. Jest materiał, są plany i można ruszyć i w tym roku zrobić chociaż fundament, żeby ludzie dali kasę. Czego proboszcz nie przyjdzie? W piątek będzie gotowy plakat – zdjęcie tablicy, która stoi przy kościele i będzie napis „CPK w Kłodzie Małej -odmawia czy utrudnia realizację ksiądz Józef”. Plakat będzie umieszczony pod kościołem i w innych miejscach. Innego wyjścia nie mamy. Wszystko się marnuje. Proszę zobaczyć, co się dzieje z bloczkami? To są bloczki na fundament, na zalanej ławie fundament będzie na bloczkach. Już palety się rozleciały. Tu trzyletnie drzewo leży, też niszczeje. Drugi raz był zmieniany dach i co, kogo to interesuje? Ja nie chcę walczyć z księdzem. Ja mu tłumaczę: poprzedni proboszcze nie zaczęli tej roboty. Proboszcz ją zaczął i trzeba dokończyć.

Miejsce pamięci Koniuszewskich w Kłodzie Małej powstało kilka lat temu, kiedy wybudowana została stodoła upamiętniająca tę, w której rodzina dokonała aktu samospalenia. Jakie inne obiekty mają powstać w ramach rozbudowy? – Ma powstać chatka, tak jak kiedyś, z rozsuwaną ścianą – mówi Jarosław Kosiński. – Po to ma być ta ściana rozsuwana, żeby w razie jakichś imprez czy przedstawień można było rozsunąć i mamy gotową scenę. I główne elementy będą w tej chacie. Tam będzie też Muzeum Ziemi Podlaskiej, nie tylko Koniuszewskich, ale sprzętów, starych obrazów, jakichś rycin, zdjęć. Ta rodzina przetrwała wiele. Tę rodzinę męczyli ponad dwa lata. I co? Teraz to wszystko puścić?

Udało nam się skontaktować z proboszczem parafii Horbów. Proboszcz zapewnił nas, iż budowa zostanie dokończona. Wymaga ona natomiast czasu, potrzebne były do tego odpowiednie dokumenty, poza tym był problem ze znalezieniem wykonawcy – mówił nam proboszcz parafii. Dodał też, iż na rozbudowę miejsca pamięci zbierane są pieniądze. Ksiądz proboszcz nie chciał natomiast wypowiadać się do mikrofonu. Głos zgodził się zabrać członek rady parafialnej, Witold Kaczanowicz. – Ja mogę tylko powiedzieć, co było ustalone na ostatnim zebraniu rady parafialnej z proboszczem, iż miejscowy wykonawca, który miał to robić, wycofał się z braku czasu, a ksiądz szuka wykonawcy i w tym roku ma być zaczęty fundament. To miejsce jest potrzebne, ale czy aż w takim stopniu, to trudno mi powiedzieć. Stodoła jest i nie wiem, czy aż tak to trzeba dalej rozbudowywać. Może być problem z utrzymaniem tego.

Historię rodziny Koniuszewskich zgłębiała Urszula Jaworska z gminy Zalesie, która napisała sztukę przedstawiającą losy tej rodziny. – Na Podlasiu wiele unickich rodzin było prześladowanych przez carat – mówi. – Znamy historie Drelowa, Pratulina, ale tutaj w naszej gminie Zalesie w parafii Horbów żyła rodzina Koniuszewskich, którzy tak byli już zdesperowani, nie mieli nic, ciągłe kontrybucje, urzędnicy carscy ich prześladowani, wojsko kozackie, które stacjonowało wówczas w Kłodzie. o ile jest zima i człowiek nie ma ubrania, nie ma co włożyć do garnka, ma dwoje małych dzieci, to podejmuje taki desperacki krok. Wolał zginąć w płomieniach aniżeli przejść na prawosławie i pozwolić swoją 2,5-miesięczną córkę ochrzcić w cerkwi. Nie chciał, był wierny wiary, jaką wpoili mu ojcowie.

O rodzinie Koniuszewskich z Kłody Małej pisał też Władysław Reymont w powieści „Z ziemi Chełmskiej.

Plac upamiętniający rodzinę Koniuszewskich często odwiedzany jest przez turystów i pielgrzymów.

MaT/ opr. DySzcz

Fot. gminazalesie.pl/horbow / Małgorzata Tymicka

Idź do oryginalnego materiału