Premier Donald Tusk zapowiedział zmianę zasad podziału pieniędzy z planowanej opłaty turystyczno-rekompensacyjnej. Zgodnie z jego deklaracją wszystkie wpływy z nowej daniny miałyby pozostawać w samorządach, choć obecna wersja projektu przewiduje dla gmin 80 proc. zebranych środków, informuje geopolityka, powołując się na businessinsider.
Szef rządu mówił o zmianie 20 sierpnia podczas konferencji prasowej w Krakowie z Moniką Piątkowską. Tusk poinformował, iż kwestia przekazywania gminom pełnej kwoty została już wstępnie omówiona z ministrem finansów.
Donald Tusk chce zmiany w opłacie turystycznej
Według premiera konstrukcja nowej opłaty powinna przede wszystkim uwzględniać wydatki ponoszone przez miejscowości odwiedzane przez dużą liczbę turystów. Chodzi m.in. o koszty związane z utrzymaniem infrastruktury, czystości, transportu i usług komunalnych wykorzystywanych także przez przyjezdnych.
Tusk zadeklarował, iż poprze rozwiązanie, zgodnie z którym do budżetu gminy trafiałoby 100 proc., a nie 80 proc. pobranej opłaty. Zapowiedział jednocześnie wprowadzenie poprawki na dalszym etapie procedowania projektu w parlamencie.
Premier argumentował, iż opłata ma przede wszystkim rekompensować samorządom dodatkowe obciążenia wynikające z ruchu turystycznego. Oznaczałoby to zmianę pierwotnego mechanizmu, który część dochodów kierował także poza budżety lokalne.
Jak w tej chwili ma być dzielona opłata turystyczna
Poselski projekt przygotowany przez grupę parlamentarzystów PSL-TD przewiduje wprowadzenie opłaty turystyczno-rekompensacyjnej w miejsce obecnej opłaty miejscowej. Projekt został skierowany do konsultacji społecznych w maju 2026 roku, a konsultacje zakończyły się 7 czerwca.
W obecnej wersji proponowany podział wpływów wygląda następująco:
- 80 proc. — budżet gminy,
- 18 proc. — Polska Organizacja Turystyczna,
- 2 proc. — inkasent pobierający należność.
Środki przekazywane Polskiej Organizacji Turystycznej miały być przeznaczane m.in. na promocję turystyki lokalnej. Zapowiedź Donalda Tuska oznacza, iż ten model może zostać zmodyfikowany tak, aby całość wpływów pozostawała w samorządach.
Kto miałby pobierać nową opłatę
Projekt zakłada, iż opłata turystyczno-rekompensacyjna byłaby pobierana od osób korzystających z noclegów w hotelach oraz innych obiektach świadczących usługi hotelarskie. Samo wprowadzenie opłaty nie byłoby jednak automatyczne w całej Polsce.
Decyzję podejmowałaby rada konkretnej gminy w drodze uchwały. Oznacza to, iż samorząd mógłby zdecydować, czy chce korzystać z tego źródła dochodów na swoim terenie.
Stawka miałaby być ustalana lokalnie, ale w granicach określonych w przepisach. Mechanizm dawałby więc gminom możliwość dostosowania opłaty do skali ruchu turystycznego i specyfiki miejscowości.
Kto ma być zwolniony z opłaty turystycznej
Projekt przewiduje również grupy osób, od których nowa należność nie byłaby pobierana. Zwolnienie miałoby objąć dzieci przed ukończeniem 16. roku życia oraz osoby przebywające w szpitalach.
Szczegółowe zasady mogą jeszcze ulec zmianie podczas prac parlamentarnych. Projekt pozostaje elementem procesu legislacyjnego, więc zapowiedziana przez premiera zasada przekazywania 100 proc. wpływów gminom nie pozostało obowiązującym prawem.
Dlaczego samorządy mają otrzymywać pełne wpływy
Autorzy projektu wskazują, iż opłaty związane z pobytem turystów są wykorzystywane w wielu państwach europejskich jako źródło finansowania zadań lokalnych. Pieniądze mogą wspierać m.in. infrastrukturę, ochronę środowiska oraz działania związane z obsługą ruchu turystycznego.
Stanowisko przedstawione przez Tuska przesuwa akcent przede wszystkim na rekompensowanie bezpośrednich kosztów ponoszonych przez miasta i gminy. jeżeli poprawka zostanie przyjęta, samorządy zachowywałyby wszystkie wpływy z nowej opłaty zamiast przekazywać część pieniędzy Polskiej Organizacji Turystycznej oraz innym podmiotom.
Przeczytaj także: ZUS zmienił legitymacje emerytów i rencistów. Co z ulgami, zniżkami i starymi dokumentami?




