Obudził mnie dźwięk blendera. Znowu. Czwarty poranek z rzędu. Zegar wskazywał 6:15. Zosia stała w kuchni w legginsach i sportowym staniku, miksowała coś zielonego w blenderze, a na stole obok leżała mata do jogi. Kiedy zauważyła, iż wszedłem, uśmiechnęła się: Dzień dobry! Chcesz smoothie? Jest tam szpinak, seler, banan i chia. Pokręciłem głową, nalałem sobie […]