Szymon ożenił się z Jagodą na złość swojej ukochanej, próbując pokazać jej, iż wcale nie cierpi po rozstaniu. Z Zosią spotykał się niemal dwa lata. Kochał ją do szaleństwa gotów był góry przenosić i gwiazdkę z nieba jej ściągnąć. Wydawało mu się, iż wszystko zmierza do ślubu. Jednak często zbywała go słowami:
Po co nam teraz ślub? Studiów jeszcze nie skończyłam, ty w firmie sobie ledwo radzisz. Ani porządnego auta, ani mieszkania. Oczywiście, Aniela to najlepsza przyjaciółka, ale nie chcę jej codziennie rano spotykać w kuchni. Gdybyś nie sprzedał domu, to moglibyśmy tam mieszkać.
Te słowa raniły Szymona, choć musiał przyznać Zosi rację. Mieszkał z siostrą, Anielą, w mieszkaniu odziedziczonym po rodzicach, a w rodzinnej firmie dopiero stawiał pierwsze poważne kroki. Los tak sprawił, iż musiał przejąć stery zanim skończył szkołę wyższą. Rozrywał się między biznesem a obroną dyplomu, dzień w dzień.
Dom sprzedali wspólnie z Anielą, żeby ratować firmę. Przez pół roku, zanim uregulowali sprawy spadkowe, długi rosły. Oboje byli studentami Szymon na ostatnim roku, Aniela na trzecim. Sprzedając dom, spłacili zobowiązania, zainwestowali trochę w sklep i zostawili sobie na czarną godzinę.
A Zosia powtarzała: „Trzeba żyć tu i teraz, nie czekać na jutro, które może nie nadejdzie”. Łatwo jej mówić pod ochroną rodziców. Gdy nagle zostajesz głową rodziny i nadzieją młodszej siostry, myślisz inaczej. Zdąży się odkuć będzie porządne auto, dom i ogród.
Nic nie zapowiadało katastrofy. Czekał na Zosię na przystanku pod kinem. Umówili się przez telefon nowy film w kinie. Zosia wyraźnie poprosiła, żeby po nią nie podjeżdżał, choć nie lubiła komunikacji miejskiej. Wypatrywał jej, gdy podjechał autobus tymczasem ona zasunęła pod kino wypasioną furą.
Przepraszam, to koniec. Wychodzę za mąż powiedziała, wręczając Szymonowi jakąś książkę. Odwróciła się i wsiadła do auta.
Szymon przez dłuższy czas stał, nie mogąc pojąć, co się adekwatnie stało. Co mogło wydarzyć się przez te trzy dni jego nieobecności?
Aniela już po jego twarzy domyśliła się wszystkiego:
Już wiesz? zapytała.
Tylko kiwnął głową.
Złapała bogatego tatusia. Dwudziestego piątego ślub. Chciała, żebym była świadkową, ale odmówiłam. Zdradzała cię, obrzydła mi! Aniela rozpłakała się z żalu za bratem.
Spokojnie Szymon pogładził ją po głowie jak małą dziewczynkę. Ona niech sobie żyje jak chce, a my będziemy szczęśliwsi.
Zamknął się na dobę w pokoju. Aniela marudziła przez drzwi:
Zjedz coś, upiekłam naleśniki
Wieczorem wyszedł z błyskiem w oczach:
Zbieraj się rzucił siostrze.
Co znowu wymyśliłeś?
Ożenię się z pierwszą napotkaną dziewczyną, która się zgodzi odpowiedział twardo.
Zwariowałeś, tak się nie robi! próbowała go przekonać Aniela. To przecież nie tylko twoja sprawa.
Nic nie pomagało.
Nie chcesz ze mną, pójdę sam.
W parku było sporo ludzi. Pierwsza zapytana pokręciła palcem przy skroni. Druga odsunęła się, jakby zobaczyła wariata. Trzecia spojrzała mu w oczy i zgodziła się.
Jak masz na imię, piękna?
Jagoda odpowiedziała.
Musimy uczcić zaręczyny Szymon poprowadził nową znajomą i siostrę do kawiarni.
Przy stoliku zaległa ciężka cisza. Aniela nie wiedziała, co powiedzieć. W głowie Szymona wciąż szalały myśli o zemście. Już wiedział zrobi wszystko, by jego ślub był także dwudziestego piątego.
Jest chyba jakaś poważna przyczyna tej propozycji odezwała się w końcu Jagoda. jeżeli to impuls, nie obrażę się, pójdę sobie.
Nie. Dałaś słowo. Jutro składamy papiery i poznaję twoich rodziców.
Szymon mrugnął:
Na początek przejdźmy na ty!
Przez miesiąc do ślubu widywali się codziennie, rozmawiali, poznawali nawzajem swoje dziwactwa.
Może wytłumaczysz, po co ci to wszystko? spytała kiedyś Jagoda.
Każdy ma swoje trupy w szafie wykręcił się Szymon.
Najważniejsze, żeby nie przeszkadzały w życiu.
A ty czemu się zgodziłaś?
Przyszłam sobie jak królewna, którą ojciec chce wydać za pierwszego lepszego. W bajkach zwykle kończy się: „I żyli długo i szczęśliwie”. Chciałam to sprawdzić.
Ale rzeczywistość wcale nie była bajkowa. Wielka miłość skończyła się rozbitym sercem i stratą, choć niewielką trochę oszczędności. Jednak nauczyła ją ludzi rozpoznawać. Nie chciała już zabiegać o takich chłystków, którzy krążą wokół kobiety jak muchy do miodu.
Szczęścia specjalnie nie szukała. Ale wiedziała, iż potrzebuje mądrego, samodzielnego faceta, który nie boi się działać. W Szymonie dostrzegła stanowczość i konkretny plan. Gdyby był z kumplami, pewnie by go ominęła szerokim łukiem, ale wtedy był z siostrą
Ciekawe, jaka z ciebie królewna zamyślił się Szymon. Śmieszka, Mądra czy Żaba?
Pocałuj, to się dowiesz zażartowała.
Ale pocałunków nie było. Niczego zresztą nie było tylko formalności.
Szymon sam zajmował się przygotowaniami do ślubu. Jagodzie pozostawił tylko wybieranie spośród jego propozycji. choćby sukienkę i welon wybierał razem z nią, nie zostawiając nic przypadkowi.
Będziesz najpiękniejsza powtarzał jej.
W urzędzie stanu cywilnego, oczekując na swoją kolej, spotkali Zosię i jej narzeczonego. Szymon nadstawił uśmiech:
Pozwól ci pogratulować pocałował Zosię w policzek. Obyś była szczęśliwa z tym swoim portfelem na nóżkach.
Tylko nie rób scen syknęła Zosia nerwowo.
Oceniającym wzrokiem zmierzyła Jagodę. Postawna, piękna, budziła respekt prawdziwa królowa. Zosia czuła, iż przegrywa, nie mogła znaleźć szczęścia. Miała wrażenie, iż pomyliła się w wyborze, iż nie dostanie tego, na co liczyła.
Szymon wrócił do Jagody:
Wszystko gra wymuszony uśmiech.
Jeszcze nie jest za późno szepnęła Jagoda.
Nie. Gramy do końca.
Dopiero w sali urzędu, patrząc w smutne oczy żony, zrozumiał, co zrobił.
Uczynię cię szczęśliwą obiecał. I wierzył w to, mówiąc te słowa.
Zaczęła się codzienność. Aniela i Jagoda zaprzyjaźniły się. Wybuchowa Aniela zaczęła panować nad emocjami, a Jagoda sprawnie organizowała życie domowe i dyskretnie zarządzała wszystkimi sprawami.
Była znakomitą księgową, gwałtownie zrobiła porządek w finansach. Po pół roku otworzyli drugi sklep, potem założyli własną ekipę remontową nie tylko handlowali materiałami budowlanymi, zaczęli sami przeprowadzać remonty. Zyski wzrosły kilkukrotnie.
Okazała się mądrą królewną wszystko tak podsuwała, by Szymon myślał, iż to jego pomysły. Życie płynęło spokojnie, szczęśliwie a jednak Szymonowi brakowało ekscytacji, tęsknił za tym uczuciem, które miał przy Zosi. Wszystko uporządkowane, przewidywalne, aż zbyt spokojne. „Rutyna”, myślał, „po prostu obcy mi świat”.
Dzięki Jagodzie weszli na nowy poziom zaczęli budować domy pod klucz. Pierwszy, oczywiście, dla siebie.
Im lepiej im się powodziło, tym częściej Szymon wspominał Zosię: „Nie mogła poczekać! Powinna widzieć, jakim wozem teraz jeżdżę Ten dom to przecież pałac!”. Coraz częściej ogarniała go myśl: „A jeśli”
Jagoda widziała, iż mąż się miota. Starała się być tą najważniejszą, ale sercu nie rozkażesz. „Nie każda bajka kończy się happy endem”, myślała gorzko, ale nie traciła nadziei imię zobowiązuje.
Aniela obserwowała brata.
Stracisz więcej, niż znajdziesz rzekła, widząc, iż buszuje po facebookowym profilu Zosi.
Nie wtrącaj się uciął Szymon.
Aniela rzuciła groźne spojrzenie:
Głupi jesteś. Jagoda kocha cię naprawdę, a ty przez cały czas grasz w swoje gierki!
„Jeszcze tego brakowało, żeby dziecko mnie pouczało” zagotował się Szymon. Coraz mocniej ciągnęło go do Zosi. W końcu napisał.
Zosia narzekała, iż nie wyszło jej w życiu osobistym. Mąż wyrzucił ją z domu, nie skończyła studiów, nie znalazła pracy, mieszka w wynajętej kawalerce w Poznaniu.
Szymon kilka dni się wahał: „Jechać? Nie jechać?” Chyba los chciał, by został sam na kilka dni żona wyjechała do chorej babci na wieś.
W końcu umówił się z Zosią. Do Poznania jechał jak na skrzydłach, nie zwracając uwagi na znaki. Dusza trzepotała w oczekiwaniu.
Rzeczywistość była brutalna.
Ale z ciebie przystojniak! Zosia rzuciła mu się na szyję.
Zapach nieświeżego ciała uderzył go jak fala. Odstawił ją dyskretnie:
Patrzą na nas szepnął.
A co mi tam! roześmiała się przesadnie.
Krótka spódniczka, tani makijaż, perfumy, które mogłyby służyć za odstraszacz do komarów… Była żałosna, wulgarnie przelicytowana w zestawieniu z jego Jagódką. „A ona zawsze taka była. Dlaczego tego nie zauważałem?”, jęczał w myślach, patrząc jak była dziewczyna zalewa się piwem.
Daj mi trochę grosza, odwdzięczę się oblizała prowokacyjnie usta.
Nie wiedział już, jak pozbyć się tej kobiety.
Wiesz co, mam sprawy do załatwienia wstał od stolika.
To co, jeszcze się spotkamy?
Nie sądzę powiedział. Kelner, proszę rachunek.
Ja tu jeszcze posiedzę marudziła Zosia.
Niech pani skorzysta, ile starczy tej kwoty powiedział, zostawiając przyzwoitą stuzłotówkę kelnerowi.
Kelner spojrzał z porozumieniem.
Do domu pędził jak w transie, rozpadając się od środka.
Idiota kpił z siebie Szymon Aniela miała rację! Na co mi to było? A może jednak dobrze, iż pojechałem?
„Nigdy nie nazwałem żony Jagódką…”, przeszło mu przez myśl z nagłą jasnością. „Nie mam nikogo bliższego niż ona”.
Zatrzymał samochód gwałtownie, parę minut siedział w zadumie, przewijając w głowie wspólne lata po ślubie.
Przesunęły się przed oczami twarz żony, jej oczy czyste, głębokie, błękitne uśmiech Jagody, czułe palce we włosach. „Przecież obiecałem, iż ją uszczęśliwię”.
Odpalił silnik, przejechał z dziesięć kilometrów i skręcił z szosy, miękką drogą pośród pól.
Tydzień to za długo. Ja nie mogę wytrzymać bez ciebie choćby dwóch dni wyszeptał, kiedy Jagoda wybiegła z babcinego domu i rzuciła mu się na szyję.
Świrku uśmiechnęła się przez łzy.
Jagódko, kochana mówił na ucho, a świat wirował wokół nich jak roztańczony, senny Kraków.
